Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

sobota, 30 stycznia 2016

"Bo wypadek to dziwna rzecz... Nigdy go nie ma dopóki się nie zdarzy" (A.A. Milne - Kubuś Puchatek)

Co powiecie na mały „powrót do przeszłości”? Przenieśmy się do dzieciństwa, do czasów beztroskiego oglądanie bajek, czytania książek dla najmłodszych, zabawy pluszakami przedstawiającymi ulubionych bohaterów… Jakie bajki przychodzą Wam do głowy? Ja chyba od razu pomyślałam o niezastąpionym „Misiu o Bardzo Małym Rozumku”, czyli Kubusiu Puchatku.

„Że gdy mówimy My tzn. Ja i Ty - już zawsze, na zawsze”

„Kubuś Puchatek”. Chyba każdy kojarzy tę bajkę z dzieciństwa. Może nie każdy ją lubił, ale na pewno przynajmniej raz ją oglądał. Ja oczywiście, będąc dzieckiem, byłam w niej zakochana. Oglądałam ją z rodzicami, z bratem sama. Zawsze, gdy tylko leciała w telewizji. Ale, jeszcze do dnia dzisiejszego, nie czytałam tej książki. Wiem, wiem – wstyd się przyznać, ale to niestety prawda. Dopiero teraz, gdy czytam wszystko, co wpadnie mi w ręce, postanowiłam zapoznać się bliżej książką, której ekranizacja w dzieciństwie skradła moje serce.

czwartek, 28 stycznia 2016

Recenzja filmu: "Prowincjuszka", reż. Derick Martini


Niedawno miałam okazję przeczytać książkę Andrei Portes – „Jak najdalejstąd” i jak pamiętacie, w jednym momencie mi się podobała, w drugim nieco mniej. Ale ostatecznie książkę polecam i uważam, że warto ją przeczytać. Na podstawie tej książki powstał również film pt. „Prowincjuszka”. Nie mogłam się powstrzymać – musiałam go obejrzeć!


Opis filmu z Filmweb:
Nastoletnia Luli McMullen (Chloë Grace Moretz) decyduje się uciec od patologicznych rodziców. Pakuje pistolet i wyrusza w podróż do Las Vegas. Na swojej drodze dziewczyna spotyka parę ludzi wyjętych spod prawa, Glendę (Blake Lively) i Eddiego (Eddie Redmayne). Staną się oni przewodnikami Luli po nieznanym i niebezpiecznym świecie.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

"Myślę o tym, że nasze życie to ciągłe łapanie równowagi..." ("Chwila szczęścia" - Federico Moccia)


Czego chcieć więcej na weekend, jak nie dobrej książki? Co prawda, zaczęłam ją czytać już dość dawno, ale dopiero teraz znalazłam chwilę, by ją dokończyć. „Chwila szczęścia” autorstwa Federico Moccia to idealna historia miłosna na słoneczny weekend.

Nicco, po rozstaniu ze swoją dziewczyną, przez długi czas nie może się pozbierać. Gdyby nie miał dobrego przyjaciela, pewnie już dawno by się załamał. Gruby jednak, na swój sposób, stara się wspierać kumpla w trudnej chwili. Dodatkowo, obu przyjaciołom od poprawia się humor, gdy pewnego razu w kawiarni poznają dwie turystki-Polki – Anię i Paulinę. Chociaż dziewczyny niewiele umieją po włosku, udaje im się jakoś porozumieć i szybko nawiązują bardzo dobry kontakt. Te dwie dziewczyny to dla Grubego i Nicco wspaniała okazja, by przeżyć wyjątkową przygodę i spędzić wspólnie kilka dni, które dostarczą wielu niezapomnianych wspomnień. Ale, jak to wszystko potoczy się dalej, gdy nadejdzie czas rozstania? Czy łatwo będzie turystkom wyjechać?

„Miłość składa się właśnie z takich drobiazgów, czasami pozbawionych sensu, które wzbudzają śmiech lub niedowierzanie, a w danej chwili są dla nas najpiękniejsze. Miłość to te z pozoru nic nieznaczące wiadomości, które jednak mówią wszystko, i kiedy dostajesz je codziennie, nie zwracasz na nie uwagi, ale kiedy zaczyna ci ich brakować, stają się obsesją.”

piątek, 22 stycznia 2016

Śpieszmy się kochać ludzi… Tak szybko odchodzą. (o. Jan Góra – „Pióro plebana”)



Śmierć bliskiej osoby chyba dla każdego jest trudnym doświadczeniem. Po zmarłej osobie zostają przecież w pamięci pozostałości wspólnie spędzonych chwil i niekończących się rozmów. Czasami te wspomnienia przelewamy na papier. Tak właśnie zrobił zmarły niedawno o. Jan Góra. Po śmierci swojego stryja, z wielkiej miłości i szacunku do niego, by upamiętnić minione wspaniałe momenty, w roku 1986 napisał książkę pt. „Pióro Plebana”, w której wspomina m. in. wiele historii z życia mieszkańców Paleśnicy oraz, przede wszystkim, z życia paleśnickiego plebana.

„W spotkaniu rodzi się nowy człowiek. Rośnie i dojrzewa. Dojrzewa do spotkań coraz dojrzalszych, aż w końcu rodzi się w nim pragnienie takiego spotkania, w którym zostanie przekazanie życie. ”

środa, 20 stycznia 2016

Andrea Portes – „Jak najdalej stąd”





Chyba każdy, chociaż raz, mając jakieś poważniejsze problemy, zastanawiał się, jakby to było, gdyby tak udało się „rzucić to wszystko”, zostawić całe dotychczasowe życie, wszystkie problemy i wyjechać jak najdalej [stąd] od domu. Tak właśnie, na pewnym etapie swojego życia, pomyślała Luli. Główna bohaterka powieści Andrei Portes – „Jak najdalej stąd”, nie radząc sobie z trudną sytuacją w rodzinie, postanawia uciec z domu, by być jak najdalej od rodziców-alkoholików.

„Dla mnie to wszystkie moje tęsknoty i życzenia, i wiem w głębi serca, że te beznadziejne marzenia nigdy się nie spełnią.”


poniedziałek, 18 stycznia 2016

#To mnie inspiruje! ...flamenco


Flamenco to przede wszystkim muzyka i taniec pełne emocji. Tutaj nigdy nie ma miejsca na komercje – wszystkie uczucia są autentyczne, nic nie jest wyreżyserowane. I dlatego właśnie za tę naturalność, emocjonującą prostotę, oryginalność uwielbiam ten „styl życia” (bo zdecydowanie nie powiedziała bym, że to tylko styl artystyczny – nie dla mnie!).  

Jednak zanim pojawiła się moja „miłość” do flamenco, warto chyba jeszcze wspomnieć o mojej „miłości” do tańca w ogóle. Dokładnie wszystko zaczęło się od tego, że obejrzałam film biograficzny o Pinie Bausch – niemieckiej tancerce i choreografce tańca współczesnego. Gdy po raz pierwszy zobaczyłam jej choreografie byłam niesamowicie zachwycona. Jednak konsekwencje mojego „zachwytu” nie były wesołe… Ale to jest długa historia, o moim całkowitym zatraceniu w tańcu (na pewno nie było warto, lecz człowiek z natury ciekawy, wszystkiego musi spróbować, prawda?).

Moje zainteresowanie tańcem i muzyką flamenco zaczęło się nieco później. Dokładnie pojawiło się ono, gdy dowiedziałam się, że siostra mojej znajomej tańczy właśnie tym stylem. Najpierw zachwyciły mnie same stroje (szczególnie te faliste suknie i ogromne chusty), później zaczęłam szukać inspiracji w fotografiach (znalazłam mnóstwo zapierających dech zdjęć tancerek flamenco), w końcu zaczęłam oglądać filmy i słuchać utworów do tego tańca.

czwartek, 14 stycznia 2016

„Czy naprawdę wierzysz?” na VOD od 15 stycznia


Najnowszy film twórców „Bóg nie umarł” będzie dostępny na polskich platformach VOD już od 15 stycznia.


Film „Czy naprawdę wierzysz?” to opowieść o potężnym darze, który drzemie w człowieku i tylko czeka, by go użyć… Kolejne dzieło twórców porywającej ekranizacji „Bóg nie umarł”.

wtorek, 12 stycznia 2016

„Prawie się nie liczy. Musisz stawić czoło temu, co jest.” (Gayle Forman - Zostań, jeśli kochasz)

Pewnie wiele osób zastanawia się, jak wygląda życie osoby, która jest w śpiączce – co ta osoba czuje, czy słyszy rozmowy innych, jak odbiera otaczającą ją rzeczywistość. Wszystko to możemy sobie tylko wyobrażać, nie jesteśmy wstanie odgadnąć, co w rzeczywistości przeżywa taka osoba. Gayle Forman w swojej książce „Zostań, jeśli kochasz” spróbowała uzmysłowić czytelnikom, na podstawie własnych wyobrażeń, jak może wyglądać „świat” kogoś, kto jest nieprzytomny.

 „Uświadomiłam sobie nagle, że umieranie jest proste. To życie jest trudne.”

Ten dzień miał być taki jak wszystkie inne, wspólnie spędzone we wspaniałym towarzystwie zwariowanej rodzinki. Mia wraz ze swoimi rodzicami i młodszym bratem jechali do przyjaciół rodziny, gdy nagle w ich auto z ogromną mocą uderzył tir. Rodzice Mii zginęli na miejscu, a brat z w ciężkim stanie trafił do szpitala. Mia to wszystko widziała. Pomimo, że była nieprzytomna, jej ciało leżało jak martwe, ale jej duch mógł dotrzeć niemal w każde miejsce.

sobota, 9 stycznia 2016

Na zewnątrz był jak czołg, a w środku bardzo wrażliwy. [Wspomnienie ojca Jana Góry]


Tylko orły szybują nad granią,
Tylko orłom nie straszna jest przepaść,
Wolne ptaki wysoko latają,
Już za chwilę wylecimy z gniazda!


Kochani, dzisiejszy post będzie dość nietypowy, ale po prostu muszę wypełnić swój obowiązek i muszę napisać Wam o kimś, kto jest dla mnie bardzo ważny, kto jest dla mnie idealnym wzorem i przykładem tego, jak pomimo różnych trudności, przeciwności można stale być wspaniałym, bezwarunkowo kochającym wszystkich ludzi człowiekiem. Chciałabym napisać Wam o zmarłym niedawno ojcu Janie Górze, dominikaninie, inicjatorze Spotkań Młodych na Lednicy.

czwartek, 7 stycznia 2016

"Nic, co ma jakąś wartość, nie jest łatwe." (Nicholas Sparks - "List w butelce")


Utrata osoby, którą się bardzo kochało, jest bardzo ciężkim przeżyciem dla każdej wrażliwej osoby. I taką osobą wcale nie musi być wyłącznie kobieta. Bywa, że i mężczyźni potrafią szczerze kochać i mocno się przywiązywać. Taki mężczyzna to skarb, ale też łatwo go zranić i stracić na zawsze…

Nagły nieszczęśliwy wypadek i śmierć żony były dla Garretta ciężkim przeżyciem. Chociaż obiecał żonie, że w razie jej odejścia pokocha kogoś na nowo, przez długi czas nie był gotowy, by tak się stało. Garrett swoje cierpienia przeważnie wylewał na papier. Pisał listy do swojej żony, które później wkładał do butelki i rzucał w morze.
Jeden taki list udało się znaleźć Theresie, która niedawno rozstała się z mężem i teraz próbuje znaleźć kogoś, kto wypełni jej pustkę po byłym partnerze. Garrett wydaje się jej idealnym kandydatem na mężczyznę marzeń, dlatego po przeczytaniu jego listu do zmarłej żony od razu chce go poznać.
Tylko, czy obije będą gotowi na nowy związek? Czy dzielące ich kilometry i różnice charakterów nie będą przeszkodą na drodze do ich wspólnego szczęścia?

poniedziałek, 4 stycznia 2016

„Panie i panowie, Marzena, turystka z Polski!” (Marzena Filipczak - "Między światami")

Zdecydowana większość ludzi uważa, że kobieta sama nie powinna nigdzie jeździć – a już na pewno nie poza granice państwa – bo strach, bo coś złego może jej się stać… Dopiero, gdy ktoś nam udowodni, że nasze obawy są niepotrzebne, że wielu samotnie jeżdżącym kobietom w podróży nic nigdy się nie stało – dopiero wtedy nabieramy (my – kobiety) odwagi, by, tak jak nasze poprzedniczki, wyruszyć w wyjątkową, niezapomnianą podróż po świecie – i udowodnić następnym niepewnym, że samemu też można!

Dzięki książce Marzeny Filipczak „Między światami” miałam okazję przekonać się jak rzeczywiście wygląda podróżowanie kobiet. Autorka odbyła niełatwą podróż w dwóch trasach: z Gruzji, przez Rosję do Kirgistanu oraz z Turcji, przez Iran do Rosji i później, w drogę powrotną, na Ukrainę. Wymieniłam tylko kilka państw, które odwiedziła autorka, w rzeczywistości tych miejsc było naprawdę sporo. Każde inne, wyjątkowe, niepowtarzalne. A żeby lepiej zobrazować niezwykłość opisywanych przez podróżniczkę miejsc, w książce znajduje się wiele zdjęć, przedstawiających zwiedzane przez nią budowle, fascynujące widoki, spotkanych ludzi, niecodzienne dla Polaków przedmioty…

„Bycie podróżującą w pojedynkę kobietą daje mi błogosławieństwo, że wszyscy chcą się mną zaopiekować, pomóc mi i dopilnować, żebym bezpiecznie dotarła w kolejne miejsce. (…) jestem turystką, czyli czymś pomiędzy – jeszcze nie mężczyzną, ale też już nie miejscową kobietą, a istotą, na która patrząc z pobłażaniem, pozwala się jej na nieco więcej.”