Ludziom „zapracowanym”, którzy na pierwszym miejscu stawiają karierę zawodową, o wiele trudniej jest znaleźć miłość swojego życia i prawdziwe szczęście. Goniąc za pieniędzmi i sukcesami, łatwo jest zapomnieć, o tym, co w życiu jest ważniejsze. Właśnie tak było w przypadku Karoliny, głównej bohaterki powieści Katarzyny Busłowskiej „W samą porę”, która – tylko pozornie – miała wszystko.

„Niedobrze nie wiedzieć, co się czuje”
Gdy
przeczytałam pierwszy rozdział, lekko się zdziwiłam. Spodziewałam się, że
pierwsze rozdziały będą opowiadały o poszczególnych głównych bohaterach.
Zazwyczaj właśnie tak jest w większości powieści obyczajowych. Jednak ta
powieść jest nieco inna, bardziej nietypowa i oryginalna. Autorka książki od początku przechodzi „do rzeczy”.
Nie przeciąga niepotrzebnie fabuły, a o życiu autorów możemy dowiedzieć się
bezpośrednio z ich wspólnych rozmów; nad niepotrzebnym „mówieniem” narratora przeważają
dialogi. Może właśnie dlatego tak bardzo polubiłam tych bohaterów – dużo od
nich się dowiedziałam, a na wielu ich opowieściach nawet płakałam czy śmiałam
się.
Niepozorny
związek, który na pierwszy rzut oka ma niewielkie szanse na przetrwanie… A
jednak bardzo zaciekawił mnie ten duet wykreowany przez autorkę książki.
Historie bohaterów, Janka i Karoliny, są bardzo rozległe; z ich rozmów dowiadujemy się o ich życiu
prywatnym, pracy zawodowej, rodzinie, szkole, przyjaźni… Katarzyna Busłowska stworzyła
bohaterów, którzy są bardzo różnorodni i potrafią ogromnie zaciekawić
czytelnika; mają za sobą bogatą przeszłość i jeszcze ciekawszą przyszłość,
która na początku stoi pod wielkim znakiem zapytania.
Pozytywne
wrażenie robi także to, że miłość Karoliny i Janka nie jest głównym tematem
książki. Owszem, zajmuje ona większą część fabuły, ale poza ich związkiem
autorka ciekawie przedstawia również bohaterów drugoplanowych. Ich losy dla
czytelnika stają się równie istotne. Pojawiają się romanse, zdrady, rodzinne
spotkania i nieporozumienia… Właściwie wszystko jest na właściwym miejscu – jak
na debiut, książka Karoliny Busłowkiej zrobiła na mnie duże wrażenie.
„Kiedy bliscy odchodzą, pamiątki są potrzebne. Lepsze to niż nic.”
„W samą porę” Katarzyny Busłowskiej to zdecydowanie bardzo dobrze napisana powieść. Wiele
w niej wątków miłosnych, romantycznych, przepełnionych uczuciami, ale są także
zdrady i smutne historie. Zdarzają się również niespodziewane wydarzenia, przez
co można powiedzieć, że ta książka jest wielobarwna, nie znudzi się po kilku
pierwszych rozdziałach, a gdyby jednak nudziła – natychmiast pojawia się
sytuacja, której nigdy byśmy się niespodziewani. Chociaż dla mnie najbardziej nieprzewidywalny
był epilog. W połowie książki chyba za bardzo się rozmarzyłam i zamiast takiego
zakończenia wyobraziłam sobie zakończenie otwarte, z dużym prawdopodobieństwem
na ciąg dalszy… Chociaż, mimo wszystko, może ciąg dalszy jest jeszcze możliwy?
Chyba za bardzo polubiłam bohaterów, bo chętnie przeczytałabym o nich więcej.
Skusilibyście się na taką książkę z
historią miłosną w tle?
Czekam na Wasze komentarze,
Siaa
Za możliwość przeczytania książki dziękuję
autorce!
Jak najbardziej bym się skusiła, mam ochotę na książkę w takim miłosnym klimacie;)
OdpowiedzUsuńBędę właśnie czytać. Książka zapowiada się bardzo ciekawie.
OdpowiedzUsuńZostałaś nominowana do LBA
OdpowiedzUsuńvictoria00photography.blogspot.com
Super recenzja. Książka w moim stylu chyba muszę ją kupić wydaje się bardzo ciekawa
OdpowiedzUsuńCiekawa recenzja. Obserwuję i liczę na rewanż. Pozdrawiam jusinx.blogspot.com.
OdpowiedzUsuńWspaniale się czyta Twoje recenzje :) Na pewno przeczytam tę książkę :)
OdpowiedzUsuń