Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

czwartek, 14 lipca 2016

"Uciekać mogą tylko Ci, którzy mają dokąd wracać..." C.R. Zafon - Marina


Niekiedy książka jest czymś więcej niż zwykłą powieścią. Nawet sam autor nie potrafi jej klasyfikować. Po prostu – jest wyjątkowa, bo obwiewa jakąś tajemnicą, sekretem, który jeszcze długo po przeczytaniu jest dla nas nie do końca jasny. Właśnie taką książkę, pełną sekretów i tajemnic, napisał C.R. Zafon. „Marina” jest, jak sam autor wyznaje, jego ulubionym dziełem, choć sam nie potrafi powiedzieć, dlaczego tak jest. Tę tajemnicę trzeba po prostu poznać samemu, by móc zrozumieć, co jest w niej takiego niezwykłego.

Walcząc z nudą i melancholią internatu prowadzonego przez „świętobliwych ojców”, Óskar często wymykał się ze swojego pokoju i wędrował w okolicach starych, zaniedbanych i, jak mu się wydawało, dawno opuszczonych ruin, dawnych rezydencji wielkomieszczańskich. Pewnego razu postanowił odważyć się i wejść do jednego z niezamieszkałych domów. Nie była to jednak najlepsza decyzja – wystraszony, uciekając przez przypadek zabrał rzecz, która nie należała do niego. Postanowił, mimo panicznego strachu, wrócić i oddać „ukradzioną” rzecz. Dzięki temu „przypadkowi” zaczyna się jego życiowa przygoda – poznaje Marinę, która, jak się okazuje, podobnie jak on lubi tajemnice. Postanawia mu coś pokazać… To spowoduje, że razem będą musieli odnaleźć odpowiedzi na wiele pytań.

„Artyści żyją przyszłością lub przeszłością, nigdy w czasie teraźniejszym.” 

Zafona z pewnością nie można porównać z żadnym innym powieściopisarzem. Jego styl pisania jest po prostu oryginalny. Autor potrafi zaciekawić nawet czytelnika nie bardzo zainteresowanego tematem. Jest w stanie tak rozwijać wątki, że czytelnikowi ciężko jest przerwać czytanie dopóki nie dojdzie do końca. A wtedy może być już za późno na powrót…

Ostatnio nieczęsto czytam takie książki, jednak ta już od dłuższego czasu czekała na mojej półce aż ją przeczytam. Czytałam wcześniej inną książkę tego autora, która zrobiła na mnie duże wrażenie, dlatego myślałam, że z tą będzie podobnie. Chociaż nie każdy mi ją polecał, postanowiłam nie zważać na niepochlebne opinie. I na początku rzeczywiście byłam zadowolona, że czytam te książkę, bardzo mnie wciągnęła. Do 2/3 książki byłam zachwycona. Już chciałam powiedzieć, że odkrywanie tajemnicy Óskara i Mariny jest niezwykle fascynujące, jednak chyba trochę się pospieszyłam z tą oceną. Ale to może nie wina autora, czy samej powieści, tylko po prostu moich przekonań? Po prostu, początek zapowiadał się dla mnie obiecujący, ale ta długa, końcowa „opowieść” skutecznie obrzydziła mi całą książkę.

Nie będę jednak zdradzać fabuły, każdy lubi coś innego, więc istnieje szansa, że dla 99% osób ta książka będzie ciekawa. Powiedziałabym, że „Marina” jest powieścią wielogatunkową – trochę fantastyczną, trochę straszną, ale także są w niej momenty wzruszające i romantyczne. Sam autor nie potrafił tej książki sklasyfikować, chyba był świadomy jej różnorodności. Sama mam jednak po jej przeczytaniu mieszane uczucia – nie mogę powiedzieć, że zakończenie „uratowało” całą powieść. Ostatnio chyba za dużo czytam książek, których autorom wydaje się, że jak zakończenie będzie dobre to czytelnik zapomni o tym, co było wcześniej. Tym razem nie dam się przekupić!

„Czasami to, co najbardziej prawdziwe, dzieje się tylko w wyobraźni. Wspominamy tylko to, co nigdy się nie wydarzyło.”


No cóż, więc moją opinie już znacie. Mimo wszystko nie chcę zniechęcać nikogo do Zafona. Sama po przeczytaniu „Pałacu północy” chciałam przeczytać całą serię „Cmentarz zapomnianych książek”. Może jest ona lepsza od „Mariny”? Teraz jednak nie wiem, czy będę miała odwagę się o tym przekonać. Może kiedyś, jak zapomnę, że „Marina” mnie rozczarowała.

A Wy czytaliście jakieś książki C.R. Zafona? Lubicie tego autora?

Czekam na Wasze komentarze,
Sia

5 komentarzy:

  1. Ja jeszcze nie znam prozy tego autora. Muszę nadrobić takie zaległości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię. Zwłaszcza "Grę Anioła".

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam jeszcze książek autora. Skoro zakończenie Cię rozczarowało, na razie po tę książkę nie będę sięgać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam do połowy "Cień wiatru" i całą "Grę anioła". Jakoś nie przepadam za twórczością tego autora. Bynajmniej już sam opis tego dzieła mnie zaintrygował. Nie słyszałam o "Marinie". Może dam mu jeszcze jedną szansę? Twoja recenzja zapowiadała się dobrze, ale widzę, że zakończyła niezbyt pochlebnie dla dzieła :D. Na mnie wciąż czeka "Pałac północy" i... cała seria. Kiedyś jak nie będę mieć co czytać to może... ;3
    Pozdrawiam!

    #SadisticWriter
    http://zniewolone-trescia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam, no średnia książka :)

    OdpowiedzUsuń