Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

środa, 28 października 2015

Dzień Wszystkich Świętych


Zapamiętajcie raz, a dobrze – w Polsce obchodzimy, Dzień Wszystkich Świetych, nie "Halloween".  Nasi zmarli-święci przyjaciele 

Gdy odchodzi ktoś bliski
to tak jakby nagle
cały świat tracił blask.

Pytamy: „dlaczego?”
Zapominamy o sobie,
pamiętamy tylko o tej
odeszłej osobie. 

Żegnamy ją ze smutkiem,
na myśl przychodzą
wspomnienia
chwil spędzonych razem
 - one zawsze doprowadzają
do łez wzruszenia
i tajemnego cienia uśmiechu.

Tylko, co dalej,
gdy odchodzi ktoś bliski
zostawia nas całkiem
opuszczonych
samych sobie?

W chwilach trudnych
chodzimy na cmentarz.
Ale tam znowu tylko
płyną łzy.

My tu
zmarli tam
My sami
o zmarłych tylko
pamiętamy.

Ale zmarli
nie odchodzą na zawsze:
w Niebie też o nas pamiętają,
w modlitwie
są naszymi wiernymi orędownikami,
tak jak my – czekają na nasze
ponowne spotkanie.
(c) Sia

poniedziałek, 26 października 2015

Gayle Forman - Byłam tu

Są takie książki, które od samego początku pochłaniają nas tak, że nie możemy przestać ich czytać. Tak jest również w przypadku książki „Byłam tu” Gayli Forman, autorki dwóch wielkich bestsellerów – „Zostań, jeśli kochasz” oraz „Wróć, jeśli pamiętasz”.

„Kapsuła na szczycie rakiety stanowiła nasz własny, magicznie odrębny świat. (…) Ktoś wyrył na metalu krótkie: „BYŁAM TU”. Meg strasznie się to spodobało („Co więcej można powiedzieć, nie?”). Wypisała sobie tę frazę na ścianie i groziła, że kiedyś przerobi ją na tatuaż.”

Samobójstwo Meg było dla całej jej rodziny, znajomych ze studiów, a także dla jej przyjaciółki Cody, bardzo traumatycznym przeżyciem. Dziewczyna nikomu nie mówiła o swoich problemach - nawet swojej przyjaciółce - dlatego jej odebranie sobie życia było dla wszystkich wielką zagadką.
Niemal wszystkie myśli Cody pochłonęło pytanie: „Dlaczego Meg tak naprawdę popełniła samobójstwo?”. Wydawać, by się mogło, że właśnie jej, swojej najlepszej przyjaciółce, Meg powinna mówić najwięcej. Tymczasem Cody, od czasu, gdy Megan wyjechała na studia, niewiele wiedziała o jej życiu. Jej przyjaciółka jednak za wszelką cenę chciała dowiedzieć się , co tak naprawdę skłoniło Meg do „postawienia ostatniego kroku”. W rozwiązaniu zagadki bardzo pomocni okażą się przyjaciele Megan, a szczególnie Ben, który, jak się okazuje, znał zmarłą dziewczynę bardzo dobrze.

sobota, 24 października 2015

#BezCenzury - Film: Kalwaria


Już raz publicznie w tej sprawie się wypowiadałam. Nie sądziłam, że w tak krótkim czasie przyjdzie mi zmierzyć się z tym trudnym tematem ponownie. Jednak, wiem, że nie powinnam na temat milczeć. To, że trafiłam na ten film – i oczywiście znowu nie znałam w całości fabuły – to nie może być przypadek!

W ostatnich czasach bardzo dużo mówi się o „grzechach księży”. Mam wrażenie, jakby to była jakaś nowa moda… No, ale nie ważne. Ważne jest to, że przez to cierpią wyłącznie ludzie… Bo co sobie myśli taki przeciętny Kowalski, który od czasu od czasu idzie do kościoła w niedzielę lub na Święta? Otóż takiemu przeciętnemu człowiekowi trudno jest zrozumieć postawę księdza, który źle postępuje, który prawdopodobnie się „zagubił”, zbłądził. Sama jeszcze niedawno gotowa byłabym krytykować każdego zakonnika, księdza, a nawet każdego przypadkowo spotkanego na ulicy człowieka … Doświadczenia jednak nauczyły mnie, że każdy w swoim życiu ma czasem trudny okres, ale to nie znaczy, że my od razu mamy potępiać drugą osobę; czasami trzeba spróbować wczuć się w sytuację drugiego człowieka.

Film, który ostatnio obejrzałam nosi tytuł „Kalwaria” (reż. John Michael McDonagh). Pewnego razu do głównego bohatera, ojca Jamesa, przychodzi mężczyzna, który podczas spowiedzi mówi mu, że kiedyś, przez 5 lat, gwałcił go pewien ksiądz, który już nie żyje. Mężczyzna nie potrafi o tym zapomnieć, a tym bardziej nie chce mu tego wybaczyć. Dlatego chce odegrać się na innym księdzu, przypadek wskazał, że ma nim być o. James; mężczyzna chce go zabić, ale zanim to zrobi, daje mu tydzień czasu na poukładanie swoich wszystkich spraw…

środa, 21 października 2015

Karin Slaughter - "Moje śliczne"


„Pewnego dnia dziewiętnastoletnia Julia zniknęła bez śladu. Tragedia na zawsze naznaczyła jej najbliższych. Ojciec popełnił samobójstwo, a siostry, Claire i Lydia, zerwały ze sobą kontakt”

Prawdę mówiąc, rzadko czytam kryminały lub thrillery, zazwyczaj wolę książki, które są bardziej oparte na faktach. Jednak czasami, jak chyba każdy, potrzebuję lekkiej odskoczni, i właśnie wtedy chętniej sięgam po różne „przyjemniejsze” gatunki literackie. Tym razem skusiłam się na kryminał „Moje śliczne autorstwa Karin Slaughter, i książka ta bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła…

Gdy tylko przeczytałam probook „Blondynka, niebieskie oczy” od razu wiedziałam, że muszę przeczytać cały kryminał Karin Slaughter. Ów probook to w rzeczywistości dość krótki tekst, ale za to świetnie zapowiada całą książkę „Moje śliczne”, która jest niesamowicie wciągającą kontynuacją.

niedziela, 18 października 2015

Fiszki - najszybszy sposób na zapamiętywanie!

Czasami - jak chyba każdy - mam takie momenty, że zwyczajnie nic nie chce mi się robić. Wtedy najchętniej leżałabym i wpatrywała się w ścianę. Tak jednak się nie da! Trzeba przełamać swoje lenistwo i „coś robić”. A jak nie wiadomo, co robić, to wtedy najlepiej się pouczyć!

I właśnie w takich momentach nauka przy pomocy fiszek okazuje się najwspanialszą nauką na świecie! Ucząc się przy pomocy fiszek, wcale nie muszę siedzieć przy biurku, stale notować, czy stale być w 100% skupiona. Mając przed sobą kartotekę z fiszkami mogę po prostu wyjąć kilka i między czasie się uczyć.

Pamiętam, jak jeszcze w liceum, moja nauczycielka z języka niemieckiego opowiadała na lekcji o tym, jak ona uczyła się na studiach nowych, często bardzo trudnych, słówek. „Robiłam sobie fiszki z nowymi słówkami – mówiła – i później uczyłam się ich w każdej wolnej chwili, i często także między czasie. Na przykład oglądałam film i między czasie zaglądałam do mojej kartoteki. I tak udało mi się te wszystkie trudne słówka nauczyć, że żadne egzaminy nie były dla mnie straszne”. Wtedy sposób uczenia się z fiszkami był dla mnie czymś niewyobrażalnie kosmicznym. No, bo jaki jest sens w przepisywaniu setki (żeby tylko!) słówek na małe karteczki? Dzisiaj jednak wiem, że jest w tym naprawdę wielki sens. Czasami nawet przepisując słówko na karteczkę, już w tym procesie możemy je zapamiętać.

piątek, 16 października 2015

PREMIERA! Farba - Jesteś ze mną


Pamiętacie jeszcze fenomenalny utwór zespołu FARBA "Chcę tu zostać"? Ja pamiętam, że gdy chodziłam do gimnazjum to był absolutny hit. Zdecydowanie nie znam osoby, która wtedy by tej piosenki nie umiała na pamięć. Dzisiaj zespół Farba powraca z nowym utworem - "Jesteś ze mną" - bardzo nawiązującym do tamtego hitu z przed lat.

Wokalistką zespołu Farba jest Joanna Kozak, znana także jako JoKo (w 2013r. wydała swój singiel "Budzi się noc", który był zapowiedzą solowej płyty Artystki - "ONA"). Teraz zespół Farba przygotowuje się do wydania kolejnego albumu zatytułowanego "MUR". Album ten ukarze się już w przyszłym roku, w styczniu, nakładem Wydawnictwa Soliton.

czwartek, 15 października 2015

Zachwyca – nie zachwyca?


Tegoroczni maturzyści z pewnością zadawali sobie to pytanie nie raz. Pewnie większość  spodziewało się, że na egzaminie dojrzałości pojawi się „coś” z tej, niezwykle „uwielbianej” przez uczniów, lektury z gwiazdką.

Słuchając opinii swoich rówieśników na temat tej książki najczęściej spotykałam się ze stwierdzeniem, że książka ta jest nudna, nie ciekawa, bez sensu i – przede wszystkim – jest trudna. Wiele osób nawet czytając bardzo dokładne opracowania tej lektury nie było w stanie zrozumieć, o co chodzi z tą „formą”, „gębą”, „pupą” i „łydką”. Powiem prosto z mostu - dla nie całe to „niezrozumienie” jest dość niezrozumiałe. Sama, co prawda, przeczytałam, i książkę, i różne streszczenia, ale zdecydowanie jestem zdania, że szczególnie tej książki nic nie zastąpi.

Przyznam się, że czytając powieść Gombrowicza także miałam wiele takich momentów, gdy mówiłam sobie, że jest ona dość nudna, niezrozumiana, a nawet bezsensowna. Wszystko jednak zmieniło się w momencie, gdy zaczęłam „rozważać” treść tej książki, tzn. odczytywać ją właśnie pod kątem „gęby”, „łydki” i „pupy”, nie czytając bezmyślnie – „ żeby tylko skończyć”.

poniedziałek, 12 października 2015

Naucz się uczyć, czyli słów kilka o tym "jak się uczyć, by się nauczyć"




Moja nauka angielskiego – i nie tylko tego języka – idzie pełną parą. Nie zawsze jednak mam motywację, by poświęcić na naukę tyle czasu, ile sobie zaplanowałam. Co jest powodem tego, że nie mogę się skupić, że wmawiam sobie, że czegoś nie umiem, że nigdy tego się nie nauczę? Z pewnością problem polega na tym, że uczę się niewłaściwie, a zatem moja nauka nie może być efektowna, jeśli nie będę odpowiednio się do niej przykładała. Był kiedyś pewnie człowiek, który dokładnie tak samo myślał (że nic nie potrafi zrobić, nic mu nie wychodzi), i powiedział on o swoich trudnościach przyjacielowi, przyjaciel natomiast polecił mu tylko jedno – „spróbuj mocniej!”. Książka, którą za moment Wam polecę, doskonale udowadnia to, jeżeli będziemy w nauce konsekwentni i wytrwali, a jednocześnie będziemy się uczyć „odpowiednio”, na pewno nam się uda osiągnąć nasz cel.

piątek, 9 października 2015

Myszy i ludzie

"Człowiek głupieje, gdy nie ma nikogo. Jest chory, gdy jest sam." - cytat z filmu

Ostatnio mam coraz mniej czasu na oglądanie filmów, dlatego, jeżeli już jakiś oglądam to zazwyczaj „na raty”, tzn. w kilkunastominutowych częściach. Ostatnio w końcu, po trzech próbach, udało mi się dokończyć oglądać film „Myszy i ludzie” w reż. Gary'ego Sinise, który powstał na podstawie powieści Johna Steinbecka. Przyznam się, że nawet nie pamiętam, co skłoniło mnie do obejrzenia tego filmu, ponieważ sam opis na Filmweb jest bardzo krótki i w sumie nie wiele mówi o fabule. Jednak mimo wszystko postanowiłam zaryzykować i, biorąc pod uwagę oceny innych osób, miałam cichą nadzieję, że nie będę żałować… Jednak ostatecznie film pozostawił u mnie lekko mieszane uczucia.


Główni bohaterowie filmu, George i Lennie, są przyjaciółmi. Chociaż czasami zdarzają się w ich życiu chwile trudniejsze, dobrze  razem się dogadują i zawsze wzajemnie się wspierają. Po śmierci cioci Lenniego George zgodził się nim zaopiekować, choć nie była to dla niego łatwa decyzja. A głównym tego powodem był fakt, że Lennie jest niepełnosprawny intelektualnie; nie zawsze rozumiał wszystko, co się do niego mówiło, często robił rzeczy, których później nie pamiętał, a w trakcie ich wykonywania nie był świadomy tego, co czynił… Dlatego właśnie, przez swoją chorobę i nieodpowiedzialność Lennie często pakował się w tarapaty i tym samym wciągał w nie swojego przyjaciela.

środa, 7 października 2015

Karin Slaughter „Blondynka, niebieskie oczy”


Zdecydowanie nie trzeba było długo mnie namawiać, żebym sięgnęła po tę książkę. Wystarczy, że przeczytałam wstęp „Julia ma dziewiętnaście lat. Blondynka, niebieskie oczy. Zdolna i bardzo ładna. Właśnie zaczęła studia, właśnie po raz pierwszy się zakochała. Lubi planować i marzyć. Chce być dziennikarką śledczą”… Od razu wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę, chociażby ze względu na to jak wiele nas łączy.

Główną bohaterka kryminału-probooka autorstwa Karin Slaughter „Blondynka, niebieskie oczy” jest Julia, dziewiętnastoletnia studentka dziennikarstwa i redaktorka w gazecie Red&Bleck.  Julia jest raczej dziewczynką, która specjalnie się nie wyróżnia, ale za to ma bardzo wysokie ambicje i plany na przyszłość. Jej spokojne życie nieco się zmienia w momencie, gdy dowiaduje się, że jedna z jej znajomych z uczelni zniknęła bez śladu i już nie wróciła… Julia, jako reporterka, jest z jednej strony bardzo zainteresowana tą sprawą pod względem dziennikarskim; z drugiej jednak strony, jako osoba o takim samym wieku i kolorze włosów, co zaginiona dziewczyna, niepokoi się tym, że coś takiego mogło przydarzyć się także jej samej.

wtorek, 6 października 2015

"Oddychając z trudem" - Rebecca Donovan


„Kiedy patrzę w niebo i mam przed oczyma cały wszechświat, wszystko wydaje się możliwe...” 



Po rozczarowaniu pierwszym tomem serii Oddechy myślałam, że po drugą już nie sięgnę. Jednak, ponieważ nie lubię zostawiać niedokończonych książek postanowiłam tę trylogię przeczytać w całości. Sięgnęłam po drugi tom i… tym razem rozczarowałam się nieco mniej (ale nadal czegoś mi barkowało).

„Sześć miesięcy temu byłam martwa. Serce przestało bić w moich piersiach. Oddech nie wydobywał się spomiędzy moich warg. Wszystko minęło. Nie żyłam.”

Po dramatycznych wydarzeniach w życiu Emmy i jej śmierci kliniczne, dziewczyna próbuje wszystko zacząć od nowa. Nie będzie to dla niej łatwe, ale dzięki pomocy przyjaciół, Sary i Evana (nota bene jej chłopaka), uda jej się częściowo pozbierać.



niedziela, 4 października 2015

Jak robić to dobrze!

Dzisiaj kolejną noc spędzam „pracując”, dlatego pewnie jutro znowu będę niewyspana. Ale, wiecie co? Lubię taki tryb, naprawdę – czuję się w nim bardzo dobrze. Jedni – jak na przykład moja mama – wolą wstać wcześnie rano, nawet o 5. godzinie, i o tak wczesnej porze robić „wszystko”, a inni – tak jak na przykład ja – wolą siedzieć po nocach i – jak ja – twierdzą, że wtedy lepiej im się myśli.

Wszystko to może wydawać się trochę dziwne, ale to rzeczywiście prawda. Nie wiem, może po prostu przyzwyczaiłam się do takiego trybu pracy? W końcu jeszcze kilka miesięcy temu (a dokładnie wszystko trwało od początku roku) moja nocna nauka była czymś naturalnym, niemal tak naturalnym jak spanie czy jedzenie. Wszystko zaczęło się od nauki do konkursu, a później była jeszcze nauka do matury… I tak już mi zostało – siedzę po nocach pisząc, czytając, ucząc się…

Ucząc się… Szczególnie z moich ust powinno brzmieć to trochę śmiesznie, ponieważ nigdy nie należałam do osób, które jakoś szczególnie lubią się uczyć. Wszystko jednak zmieniło się właśnie od czasu, gdy zaczęłam swoje przygotowania do konkursu. Wtedy chyba też odkryłam, że – mimo wszystko – wielogodzinne przesiadywanie nad książkami, od świtu do późnej nocy, naprawdę sprawia mi przyjemność. A teraz? Nadal siedzę do późna z książką w ręku (ostatnio zaczytałam się we „Wstępie do socjologii” Goodmana – nauka WOS-u ma swoje uroki).



sobota, 3 października 2015

"Jak duch. Bez Twojego ciała jestem jak duch"



Codziennie świat pędzi jak szalony, a wraz z tym światem pędzimy i my sami. Zapominamy o tym, co w życiu najważniejsze: o miłości, szczęściu, o zwykłym uśmiechu, życzliwości… Nic dziwnego, że wielu ludzi nie wytrzymuje takiego szybkiego tępa. Każdemu człowiekowi od czasu do czasu potrzebne są chwile oddechu, podczas których zastanowi się, co tak naprawdę jest dla niego ważne…

Rozmyślając o tym, co muszę zaraz zrobił, włączyłam utwór „Jak duch” Bartka Grzanka i już sam początek piosenki mnie zahipnotyzował, porwał na zupełnie inną planetę. Gdy tylko usłyszałam pierwsze dźwięki gitary akustycznej od razu w mojej głowie pojawił się spokój, a myśli na moment zwolniły. Chwile, później po przepięknym wstępie,  mogłam zasłuchać się delikatnym i niezwykle romantycznym głosie wokalisty. A następnie znowu ożywiła mnie gitara... tym razem elektryczna.

Dodatkowo, słuchając tej piosenki, ciarki miałam na całym ciele. W pokoju zawsze mam bardzo zimno, więc pomyślałam, że to może dlatego, jednak włączając utwór raz jeszcze, cała sytuacja się powtórzyła i już nie miałam wątpliwości, że to „Jak duch” wywołuje u mnie tak ogromne emocje.

Zresztą posłuchajcie sami i przekonajcie się, co to za utwór.


czwartek, 1 października 2015

Międzynarodowy Dzień Muzyki

Hello!
Jeśli pamiętacie początki mojego blogowania, to wiecie także, że dawniej zamieszczałam tutaj głównie recenzje muzyczne, pisałam o nowych utworach, płytach, itp. Ostatnio skupiam się bardziej na pisaniu recenzji książkowych oraz filmowych, ale to wcale nie oznacza, że muzyka przestała być dla mnie ważna – nigdy! Moim głównym założeniem było pisać bloga o muzyce, filmach i książkach, takie było pierwotne założenie i tego będę się trzymała.

Długo zwlekałam z napisaniem takiego wpisu, ale myślę, że dzień dzisiejszy jest najodpowiedniejszym dnem, żeby to nadrobić, ponieważ obchodzimy dzisiaj Międzynarodowy Dzień Muzyki. Właściwie mogłabym powiedzieć, że ja taki dzień mam codziennie; po prostu nie potrafiłabym w ciągu całego dnia nie słuchać żadnej piosenki, a nawet jeśli niczego nie słucham to w głowie i tak zawsze coś „leci”, a pod nosem coś „słychać” ;)

Jak pewnie większość z Was pamięta, albo chociaż się domyśla, nigdy nie lubiłam słuchać „komercyjnego kiczu”i o takiej muzyce starałam się nie pisać. Dlatego też nie słucham największych rozgłośni radiowych, tylko przeważnie włączam radia regionalne (nadające w konkretnym mieście). Takie radia o wiele chętniej puszczają muzykę mniej popularną, dają szanse zaistnieć młodym, debiutującym artystom (co oczywiście w dużych, popularnych rozgłośniach radiowych jest niemożliwe!).

Jak zatem wyszukuję najzdolniejszych młodych Artystów sceny muzycznej? Zazwyczaj godzinami przeszukuję listy przebojów różnych stacji radiowych, przeglądam różne strony internetowe, które również promują muzykę niezależną i – po porostu – mam zawsze uszy szeroko otwarte.

Tak było również tym razem! I dzięki temu udało mi się znaleźć kilka niesamowitych utworów, które z wielką przyjemnością Wam przedstawię. Jeśli jesteście ciekawi, co warto znać, czytajcie dalej :)