Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

niedziela, 6 listopada 2016

Szedł nawet pod wiatr. Nawet po ciemku. Nawet po wodzie. Bez lęku - Św Charbel


Pewnie od czasu do czasu każdemu zdarza się „zachwycać” jakimś świętym. Podziwiamy świętego za to, jakim był człowiekiem, za jego ufną i pokorną postawę, za oddanie Bogu, ale także zachwycamy się cudami, które czynił (a czasami po śmierci czyni nadal) na chwałę Stwórcy. Takim świętym, wzbudzającym zachwyt, bezwątpienia jest św. Charbel, którego żywot wart jest napisania niejednej książki.

„W samotności podjął decyzję, której mimo przeszkód konsekwentnie się trzymał”. *

Święty Charbel, a właściwie Józef Makhlouf, pochodził z małego miasteczka, w którym ludzie żyli skromnie i pobożnie (większość z nich należała do Kościoła maronickiego, katolickiego Kościoła wschodniego). Józef od dzieciństwa wychowywał się w bardzo religijnej atmosferze. Po śmierci jego ojca, matka Józefa wyszła ponownie za mąż – za mężczyznę, który był proboszczem. Ponadto stryj Józia był diakonem, a jego wujowie – zakonnikami emiratami. Takie dojrzewanie w klimacie Bożej obecności z pewnością przyczyniło się do później decyzji Józefa – o całkowitym zawierzeniu się Bogu i nieustannym obcowaniu z Nim.

Jednak powyższy opis to tylko ogólne przedstawienie św. Charbela. Dość szczegółową biografię ów świętego pt. „Światło z Libanu. Święty Charbel” napisała Małgorzata Bilska, socjolog i publicystka, która wcześniej wydała także książkę o św. Ricie, której kult również jest bardzo rozpowszechniony w Libanie. Autorka swoją książkę podzieliła na trzy części: pierwsza część opowiada o życiu mnicha Charbela – od wczesnego dzieciństwa, aż do śmierci – część druga związana jest z procesem beatyfikacji i kanonizacji Charbela; z cudami mającymi miejsce po jego śmierci, tj. światło wydobywające się z jego grobu, wypływający z jego ciała oleisty „pot” czy pojawianie się w snach ludzi i uzdrawianie ich. Natomiast część trzecia to wspomnienia napisane przez różne osoby.

„Kiedy człowiek bierze słowa Ewangelii serio i dosłownie, uda Bogu całkowicie i tylko na Nim polega, jest zdolny do rzeczy po ludzku niemożliwych.” **

O ile pierwsza część książki zrobiła na mnie spore wrażenie (ascetyczna postawa i pokora Charbela powinny być wzorem do naśladowania dla każdego katolika), o tyle część druga trochę mnie zdezorientowała i… znużyła. W drugiej części opisanych jest wiele cudów i anegdot dotyczących św. Charbela (choć nie tylko jego). Wiele „uczynionych przez niego” cudów wydaje się bardzo prawdopodobnych, choć są też takie, które zostają odrzucone przez Kościół rzymskokatolicki; z jednej strony mówi się, że cuda czy uzdrowienia nie świadczą w stu procentach o świętości, z drugiej – wzbudzają zachwyt… Po przeczytaniu tej części książki miałam lekki mętlik w głowie – jak odróżnić cuda prawdziwe od fałszywych? Może lepiej w ogóle je ignorować? Ale co, jeśli zignoruje się „prawdziwy”, ważny dla społeczeństwa cud?

Część trzecia to wspomnienia. Wspomnienia różnych osób. Jednych ze św. Charbelem łączy więcej, innych mniej, ale każda z tych osób przekazuje czytelnikowi coś wartościowego, budującego. Jedni opowiadają o życiu w pustelni, inni o cudach, jakie spotkały ich za wstawiennictwem świętego, a jeszcze inni opowiadają po prostu o Libanie, miejscu, w którym żył św. Charbel… Ale wszystkie te historie warto poznać.

„Było wiele powodów, dla których Charbel chciał iść do eremu. Bóg zawołał go po imieniu. (…) Charbel szedł drogą radykalną, która nie jest dla wszystkich. Ewangelia jest jednak dla ludzi z charakterem, nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.” ***

Tak samo jak nie jest przypadkiem, że pani Małgorzata Bilska napisała tę książkę, tak sam nie jest przypadkiem, że trafiła ona w moje ręce. „Zdobyłam” ją na wymianie na Targach Książki w Krakowie, choć miałam na tę wymianę nie iść – bo to była niedziela i jakoś tak głupio mi było pójść… Ostatecznie jednak – tylko ze względu na tę wymianę – postanowiłam iść. Powiedziałam sobie, że idę tam z Jezusem, i idzie z nam jeszcze… śp. o. Jan Góra, człowiek, którego darzę szacunkiem, który wiele mnie nauczył i nadal mnie uczyć… I teraz widzę działanie Pana Boga! Książka napisana przez panią Małgorzatę Bilską jest dedykowana właśnie o. Janowi Górze… Napisał do niej jedno wspomnienie – o św. Charbelu „jamneńskim”– rekomendacji na tył okładki nie zdążył napisać…

Dlatego, pomimo iż ta książka lekko mnie odstraszała, cieszę się, że mogłam ją przeczytać. Dzięki autorce poznałam nowego świętego, którego bez wątpienia warto znać. Święty Charbel jest patronem od spraw po ludzku beznadziejnych. My, ludzie, często znajdujemy się w takich „beznadziejnych” sytuacjach, więc z pewnością warto mieć takiego patrona za orędownika. Gorąco polecam tę książkę J

Sia
_________________________
*Małgorzata Bilska „Światło z Libanu. Święty Charbel”, str. 34
** Tamże, str. 46
*** Tamże, str. 84

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz