![]() |
żródło: harpercollins.pl |
Pewnie
nie jeden fan Harrego Pottera zastanawiał się, jak to się stało, że Newt
Scamander napisał książkę "Fantastyczne
zwierzęta" - tak, właśnie tę książkę, z której korzystał Harry w
Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Teraz, dzięki filmowi
wyreżyserowanemu przez Davida Yates'a mamy okazję
się tego dowiedzieć, przenosząc się 70 lat wstecz – zanim czytał ją Potter – do Nowego Yorku.
A,
jak już obejrzy się film, znając życie, pewnie będzie czuło się lekki niedosyt…
Całe szczęście Wydawnictwo HarperCollins
przewidziało tę sytuację i wydało dwie kolorowanki ze scenami z
filmu „Tajemnicze zwierzęta i jak je znaleźć”. Ogólnie sam pomysł z tą
kolorowanką wydaje mi się bardzo ciekawy. Ostatnio takie gadżety stały się
modne, więc myślę że dla każdego fana Harrego Pottera (lub po prostu fana „Tajemniczych
zwierzaków”) będzie to superdodatek i sposób na relaks w wolnych chwilach. I
wcale nie tylko dla tych starszych fanów, ale przede wszystkich dla dzieci,
które właśnie przez „Fantastyczne zwierzaki” będą chciały przeczytać całą serię
o Harrym Potterze.
Sama
nigdy nie byłam fanką Harrego Pottera i pewnie na starość również nią nie
zostanę, ale… bardzo byłam ciekawa, jak ta kolorowanka wygląda w środku. I
okazała się dokładnie taka, jak się spodziewałam.
Kolorowanka
jest dużych rozmiarów (format A4), a w środku jest mnogość elementów,
szczególików. Są strony, na których do pokolorowania jest konkretna scena z
filmu i są takie, gdzie trzeba pokolorować na przykład jakiś przedmiot czy tła
składające się z „magicznych artefaktów”. Ogólnie jednak, samo „rzucenie okiem”
na konkretną scenę wzbudza kreatywność. Niby całe tło można pokolorować na
jeden kolor, ale można też wzbudzić swój uśpiony talent i pokolorować „jakoś
inaczej”, nieszablonowo.
Jako
że jestem osobą wierzącą, trochę zastanawiałam się, czy mogę taką kolorowankę
promować. Ostatecznie postanowiłam to zrobić. W Kościele katolickim na temat
Harrego Pottera zdania są podzielone. Sama
stanowczo nie popieram żadnej magii, ale nie uważam także, że seria o Harrym
Potterze jest całkowicie zła. Sam o. Adam Szustak, w jednej ze swoich
wypowiedzi, mówił o tym, że nawet w tej „głupiej książce o Harrym Potterze”
możemy odnaleźć coś sensownego, coś co spowoduje, że staniemy się lepsi. Żeby
jednak tak się stało, nie można tej książki tak po prostu czytać, ani traktować
jej dosłownie, jako zbiór czarów i magii. Trzeba szukać w niej ukrytego sensu,
sensu duchowego, który może nam pomóc wiele zrozumieć. A właściwie, moim zdaniem, tak należy
czytać każdą książkę, nie tylko Harrego.
Jak
już wspomniałam, ja takich książek po prostu nie lubię. Nie potrafię z książek „o magii” wyciągnąć niczego sensownego. Ale wiem, że
niektórzy to potrafią. Pewna dziewczyna, żeby pomóc napisać mi tę recenzję,
wypowiedziała się o swoich doświadczeniach z czytania Harrego: „Jestem osobą
wierzącą i czytałam kilka lat temu Harrego Potera i dosyć niedawno 8
części. I po tej książce nigdy nie
pomyślałabym, że może być w niej coś złego. Dzięki tej książce zobaczyłam jak
wygląda prawdziwa przyjaźń i rozwinęła się moja wyobraźnia”.
Wracając
jeszcze do „autorytetów kościelnych”. Jest jeszcze taki ksiądz, ks.
Pawlukiewicz. Całkiem przypadkiem natrafiłam na jego wypowiedź dotyczącą
Pottera, i co się dowiedziałam – nasi rodzice i starsze pokolenia też się na
magii wychowywały. Była chociażby taka bajka, gdzie chłopiec przemieniał się w
kruka. Nikt wtedy nie mówił, że to jest złe. Takie bajki po prostu miały rozwijać
wyobraźnię i kreatywność dzieci. Choć, w tym przypadku, dzieci jednocześnie
wiedziały, że takie przemieniane się w kruka nie jest możliwe, jest tylko
fikcją.
Reasumując,
polecam tę kolorowankę, jako dobry sposób na zrelaksowania i odstresowanie się. Bez wątpienia pobudza ona wyobraźnie, rozwija
kreatywność i uczy abstrakcyjnego myślenia. Jeśli mamy świadomość, że to tylko
kolorowanka i nie traktujemy jej jako coś magicznego, to możemy spokojnie
kolorować i niczym się nie martwić.
A
jakie jest Wasze zdanie na temat takich kolorowanek? Lubicie? :)
Sia
Mnie jakoś specjalnie kolorowanki nie zachwyciły. Próbowałam, trochę pokolorowałam i sobie leżą.
OdpowiedzUsuńlubię kolorowanki, faktycznie działają na mnie antystresowo i od czasu do czasu coś tam sobie koloruję, w zależności od nastroju. ;) mam kilka różnych (z wzorami, zwierzętami i o modzie) i sobie koloruję albo kredkami albo mazaczkami. ;) ale i tak najbardziej lubię łączyć kropki. :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie.
W tej kolorowance w sumie trochę do połączenia też jest. Niewiele, ale zawsze coś ;)
UsuńJa też nie przepadam za fantastyką. Fajnie, że się rozwijasz. Powodzenia :)
OdpowiedzUsuń