Jak pisał Thomas Merton – „Nikt nie
jest samotną wyspą”, dlatego tak ważne są osoby, z którymi przebywamy. Osoby,
na które możemy liczyć, dzięki którym czujemy się wartościowi i potrzebni… „Pan Doubler zaczyna do nowa” Seni Glaister to
opowieść o miłości i stracie, o przyzwyczajeniach i zmianach, które nie są
łatwe.
„Miewam czasami takie dni. Takie, kiedy życie za bardo
boli. (…) Jeśli powiem, że czuję się wtedy smutna, to za mało. Jestem zupełnie
zrozpaczona. To po prostu przychodzi, chociaż nic się nie zmieniło od
poprzedniego dnia, nie ma żadnego bodźca ani wydarzenia, które by to
spowodowało. Po prostu budzę się i mam absolutną, niewzruszoną pewność, że nie
dam sobie z niczym rady. Albo jeszcze gorzej, nawet nie mam ochoty próbować. ”
(s.248)
Pan Doubler to starszy mężczyzna, dla którego ważną część życia stanowi
hodowla ziemniaków. Każdego dnia przeprowadza szereg „wizytacji” – sprawdza,
czy w jego stodołach i na polu jest wszystko na właściwym miejscu. Te monotonne
i rutynowe kontrole wydają mu się całkowicie normalne i sprawiają mu wiele
przyjemności. Jednak gdy jego gospodyni, pani Millwoood, trafia do szpitala,
uświadamia on sobie, że ‘w tym wszystkim chodzi o coś więcej’… To, co wcześniej go
cieszyło, teraz przestaje sprawiać mu radość. Samotności – to z nią po raz
kolejny musi się zmierzyć.


