
Ważne jest, żeby mieć obok siebie kogoś,
kto będzie nas wspierał, zwłaszcza w tych najtrudniejszych momentach. Gdy
przeżywamy jakiś kryzys, walczymy ze swoimi problemami lub gdy tracimy kogoś
bliskiego. „Żółwie aż do końca” Johna Greena to opowieść między innymi o takim
wsparciu, o przyjaźni – aż do końca.
Aza
wspólnie ze swoją przyjaciółką Daisy dowiadują się, że za informację o miejscu
pobytu pewnego biznesmena jest do zgarnięcia bardzo duża nagroda pieniężna. A
tak dla ułatwienia, zaginionym biznesmenem jest… ojciec chłopaka, z którym Aza
kiedyś się poznała. Poszukiwanie zaginionego i próba zdobycia pieniędzy na
wymarzone studia to dobry pretekst, aby odnowić kontakt z dawnym znajomym, z
Davisem. Jak potoczy się ich dalsza znajomość? Czy uda się odnaleźć ojca
Davisa?
„– Boisz się?
– Trochę.
– Czego?
– Złe pytanie. To zdanie nie ma
dopełnienia. Po prostu się boję.
(…) Nienawidziłam jej ranić. Nienawidziłam kiedy przeze mnie czuła się
bezradna”*.
Bohaterowie
powieści Johna Greena to ludzie młodzi z problemami – typowi bohaterzy książek
młodzieżowych. Przeżywają problemy rodzinne, zawody miłosne, a niekiedy zmagają
się z własnymi problemami psychicznymi… Mimo wszystko bardzo ich polubiłam;
autor przedstawił ich bardzo naturalnie, jako osoby z pasjami i marzeniami.
Ogólnie – fabuła książki „Żółwie aż do końca” jest bardzo barwna i cały czas „coś
się w niej dzieje”. Mnie tak wciągnęła, że nie mogłam przestać czytać i
musiałam doczytać ją do końca, zanim zasnęłam.
Po
rozczarowaniu powieścią młodzieżową Bognanni’ego „To, co widzę bez ciebie” książka Greena
okazała się dla mnie cudownym wynagrodzeniem. W dodatku to pierwsza książka Johna
Greena, jaką miałam okazję czytać, i okazała się niesamowita! Jak widać, można
napisać wspaniałą powieść młodzieżową o przyjaźni po grób, miłości bez granic,
z ciekawą fabułą, nie obrażając przy tym niczyjego światopoglądu czy uczuć
religijnych. Green zdecydowanie mnie zachwycił!
__________________________
* Green
J. 2017. Żółwie aż do końca. Wrocław: Wydawnictwo Bukowy Las.
Z Greenem to mam ciężko... Chciałabym coś od niego przeczytać, ale cierpię na awersję od czasu wszędobylskiego "Gwiazd naszych wina".
OdpowiedzUsuńZainteresowałaś mnie tą książką. Nie sądziłam, że coś takiego mogłoby mi przypaść do gustu. Nie dowiem się, jeśli się nie skuszę
OdpowiedzUsuńCenię sobie prozę tego autora. Tej książki jeszcze nie czytałam.
OdpowiedzUsuń