Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

wtorek, 8 sierpnia 2017

"Mój przyjaciel Henry"

Każde dziecko jest wielkim cudem. Rodzice oczekują na nie z utęsknieniem; z wyprzedzeniem przygotowywany jest pokoik i „wyprawka” dla nowonarodzonego dziecka… Ale jak poradzić sobie, gdy dziecko rodzi się z „jakimś” problemem…? Z pomocą przychodzi Nuala Gardner, autorka książki „Mój przyjaciel Henry”, która problem braku dostarczenia konkretnej informacji i udzielenia konkretnej pomocy zna od podszewki – dlatego poprzez swojej doświadczenie próbuje pomóc bezradnym rodzicom…

Rodzice Dale’a długo nie wiedzieli, co jest ich dziecku. Nie rozumieli, dlaczego ich synek zachowuje się tak, a nie inaczej, dlaczego nie rozwija się w takim samym tempie jak inne dzieci. Dopiero, gdy uzyskali diagnozę: autyzm – z jednej strony poczuli ulgę, ponieważ w końcu mogli rozpocząć konkretne działania, usprawniające rozwój ich dziecka, z drugiej strony pojawił się jednak strach. W czasie, gdy urodził się Dale, w 1988 roku, niewiele mówiono o autyzmie, a w Szkocji, gdzie mieszkała rodzina Dale’a, była tylko jedna placówka, która zajmowała się dziećmi z zaburzeniami autystycznymi (Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom Autystycznym).


Najtrudniejsza w tym wszystkim wydawała się być bezradność. Rodzice Dale’a, pomimo usilnych starań i próśb, bardzo długo musieli czekać na efektywną pomoc. Niekompetentni lekarze, psycholodzy i pedagodzy skutecznie hamowali szanse Dale’a na jego prawidłowy rozwój i samodzielność w przyszłości. Prawdziwym przełomem okazał się dopiero Henry, pies, pod wpływem którego chłopiec w krótkim czasie nauczył się niesamowicie dużo. W momencie, gdy mało skuteczne wydawało się bawienie interaktywnymi zabawkami i  uczęszczanie do przedszkola… Henry niesamowicie szybko pomógł chłopcu w rozwoju mowy, komunikowania się i panowania nad swoim zachowaniem.  

Z każdym kolejnym rozdziałem, coraz bardziej byłam pod wrażeniem rozwoju chłopca. Jego przyjaźń z Henrym zachwycała i wzruszała mnie na każdym kroku. Również działanie rodziców, szczególnie mamy Dale’a, zasługuje na wielki szacunek – ich troska i walka o prawo do równego traktowania ich syna zdecydowanie są godne podziwu. Wiele rodzin, które są w podobnej sytuacji, mają chore dzieci, rozkłada ręce. Rodzice Dale’a powinni być wzorem dla wszystkich rodziców; ich wytrwałość i konsekwentne działanie powinno motywować każdego rodzica, by o swoje dziecko walczyli do samego końca!

„Mój przyjaciel Henry” to książka oparta na faktach. Nuala Gardner opisała prawdziwa historię swojego autystycznego syna, dlatego warto potraktować ją poważnie. A także… może po przeczytaniu tej historii zmienimy swoje postępowanie i przestaniemy oceniać nieakceptowalne zachowania dzieci jako wyłączny skutek rozpuszczania przez rodziców.


Sia

3 komentarze:

  1. Bardzo dobrze, że takie książki powstają :)

    OdpowiedzUsuń
  2. osobiście nie przepadam za takimi książkami, bo jakoś nie lubię za bardzo czytać o dzieciach. ważne jednak jest, że takie książki powstają, bo można w nich znaleźć oparcie i można dzięki nim zrozumieć to, co może się nam przydarzyć.
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń