Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

poniedziałek, 28 listopada 2016

Fantastyczne zwierzęta


żródło: harpercollins.pl
Pewnie nie jeden fan Harrego Pottera zastanawiał się, jak to się stało, że Newt Scamander napisał książkę "Fantastyczne zwierzęta" - tak, właśnie tę książkę, z której korzystał Harry w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Teraz, dzięki filmowi wyreżyserowanemu przez Davida Yates'a mamy
okazję się tego dowiedzieć, przenosząc się 70 lat wstecz –  zanim czytał ją Potter –  do Nowego Yorku.


A, jak już obejrzy się film, znając życie, pewnie będzie czuło się lekki niedosyt… Całe szczęście Wydawnictwo HarperCollins przewidziało tę sytuację i wydało dwie kolorowanki ze scenami z filmu „Tajemnicze zwierzęta i jak je znaleźć”. Ogólnie sam pomysł z tą kolorowanką wydaje mi się bardzo ciekawy. Ostatnio takie gadżety stały się modne, więc myślę że dla każdego fana Harrego Pottera  (lub po prostu fana „Tajemniczych zwierzaków”) będzie to super dodatek i sposób na relaks w wolnych chwilach. I wcale nie tylko dla tych starszych fanów, ale przede wszystkich dla dzieci, które właśnie przez „Fantastyczne zwierzaki” będą chciały przeczytać całą serię o Harrym Potterze.


Sama nigdy nie byłam fanką Harrego Pottera i pewnie na starość również nią nie zostanę, ale… bardzo byłam ciekawa, jak ta kolorowanka wygląda od środka. I okazała się dokładnie taka, jak się spodziewałam.

Kolorowanka jest dużych rozmiarów (format A4), a w środku jest mnogość elementów, szczególików. Są strony, na których do pokolorowania jest konkretna scena z filmu i są takie, gdzie trzeba pokolorować na przykład jakiś przedmiot czy tła składające się z „magicznych artefaktów”. Ogólnie jednak, samo „rzucenie okiem” na konkretną scenę wzbudza kreatywność. Niby całe tło można pokolorować na jeden kolor, ale można też wzbudzić swój uśpiony talent i pokolorować „jakoś inaczej”, nieszablonowo.

Jako że jestem osobą wierzącą, długo zastanawiałam się, czy mogę taką kolorowankę promować. Ostatecznie postanowiłam to zrobić. W Kościele katolickim na temat Harrego Pottera zdania są podzielone. Sama stanowczo nie popieram żadnej magii, ale nie uważam także, że seria o Harrym Potterze jest całkowicie zła. Sam o. Adam Szustak w jednej ze swoich wypowiedzi mówił o tym, że nawet w tej „głupiej książce o Harrym Potterze” możemy odnaleźć coś sensownego, coś co spowoduje, że staniemy się lepsi. Żeby jednak tak się stało, nie można tej książki tak po prostu czytać, ani traktować jej dosłownie, jako zbiór czarów i magii. Trzeba szukać w niej ukrytego sensu, sensu duchowego, który może nam pomóc wiele zrozumieć. I właśnie tak należy czytać każdą książkę, nie tylko Harrego.


Jak już wspomniałam, ja takich książek nie lubię. Mnie one po prostu rozpraszają. Nie potrafię z książek „o magii” wyciągnąć niczego sensownego. Ale wiem, że niektórzy to potrafią. Pewna dziewczyna, żeby pomóc napisać mi tę recenzję, wypowiedziała się o swoich doświadczeniach z czytania Harrego: „Jestem osobą wierzącą i czytałam kilka lat temu Harrego Potera i dosyć niedawno 8 części.  I po tej książce nigdy nie pomyślałabym, że może być w niej coś złego. Dzięki tej książce zobaczyłam jak wygląda prawdziwa przyjaźń i rozwinęła się moja wyobraźnia”.

przykładwe zdjęcie z wnętrza książki 
Wracając jeszcze do „autorytetów kościelnych”. Jest jeszcze taki ksiądz, ks. Pawlukiewicz. Całkiem przypadkiem natrafiłam na jego wypowiedź dotyczącą Pottera, i co się dowiedziałam – nasi rodzice i starsze pokolenia też się na magii wychowywały. Była chociażby taka bajka, gdzie chłopiec przemieniał się w kruka. Nikt wtedy nie mówił, że to jest złe. Takie bajki po prostu miały rozwijać wyobraźnię i kreatywność dzieci. Choć, w tym przypadku, dzieci jednocześnie wiedziały, że takie przemieniane się w kruka nie jest możliwe, jest tylko fikcją.

Reasumując, polecam tę kolorowankę, jako dobry sposób na relaks (oczywiście w granicach rozsądku – najpierw obowiązki). Bez wątpienia pobudza ona wyobraźnie, rozwija kreatywność i uczy abstrakcyjnego myślenia. Jeśli mamy świadomość, że to tylko kolorowanka i nie traktujemy jej jako coś magicznego, to możemy spokojnie kolorować i niczym się nie martwić.

A jakie jest Wasze zdanie na temat takich kolorowanek? :)
Sia

4 komentarze:

  1. Mnie jakoś specjalnie kolorowanki nie zachwyciły. Próbowałam, trochę pokolorowałam i sobie leżą.

    OdpowiedzUsuń
  2. lubię kolorowanki, faktycznie działają na mnie antystresowo i od czasu do czasu coś tam sobie koloruję, w zależności od nastroju. ;) mam kilka różnych (z wzorami, zwierzętami i o modzie) i sobie koloruję albo kredkami albo mazaczkami. ;) ale i tak najbardziej lubię łączyć kropki. :)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej kolorowance w sumie trochę do połączenia też jest. Niewiele, ale zawsze coś ;)

      Usuń
  3. Ja też nie przepadam za fantastyką. Fajnie, że się rozwijasz. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń