sobota, 8 kwietnia 2017

Alex Kava – „Epidemia”

Alex Kava Epidemia

Naukowiec z chorymi ambicjami i przesadną pewnością siebie może być szalenie niebezpieczny. Wystarczy rozprzestrzenić zaledwie kilka próbek z wirusami, aby doprowadzić do zarażenia – a nawet śmierci – setek/tysięcy ludzi. Czy uda się coś robić, zanim dojdzie do prawdziwej tragedii? Tę tajemnicę może nam wyjawić tylko Alex Kava w swojej powieści pt. „Epidemia”.

W dwóch miejscach w Stanach Zjednoczonych znaleziono ciała osób, których śmierć na pierwszy rzut oka wyglądała jak samobójstwo. Może to nie powinno nikogo dziwić – w końcu każdego dnia w Stanach umiera wiele osób. Jednak zabitych coś łączyło. Obie te osoby były zarażone nieznanym dotąd wirusem. Sprawa ta zostaje powierzona Maggie – agentce specjalnej FBI – która wcześniej zajmowała się sprawą zniknięcia dr Clare Shaw. Dr Shaw rzekomo miała zginąć podczas lawiny błotnej, jednak jej ciała do tej pory nie odnaleziono. Po katastrofie kontakt z nią się urwał, a w dodatku wraz z nią zniknęły próbki z śmiertelnymi wirusami. 

piątek, 24 marca 2017

#LiniaProsta


Dzisiaj będzie o ciekawej inicjatywie, w której może wziąć udział każdy!

Akcja, o której niedawno się dowiedziałam, w której biorę udział i do której chciałabym Was gorąco zachęcić, nosi nazwę #LiniaProsta. Kampania powstała z okazji 21 marca, czyli Światowego Dnia Zespołu Downa, z inicjatywy Lifetime Polska oraz Stowarzyszenia „Bardziej Kochani”. Co trzeba zrobić, żeby dołączyć do akcji? Zadania są banalnie proste, pozwólcie, że zacytuję:

„[Aby wziąć udział w akcji i pomóc osobom z Zespołem Downa usamodzielnić się] wystarczy, że:
1) zrobisz zdjęcie swojej dłoni z prostą linią narysowaną flamastrem,
2) wrzucisz na swój profil (pamiętaj, żeby zdjęcie było publiczne!)
3) dodasz #LiniaProsta
Tylko tyle wystarczy, by wesprzeć mieszkanie chronione prowadzone przez Stowarzyszenie "Bardziej Kochani"!

sobota, 18 marca 2017

Coś sensownego w Wielkim Poście


Ach ten moralny przymus ciągłego usprawiedliwiania się! Czuję się w obowiązku coś tu napisać – cokolwiek. Chociażby właśnie taką bezsensowną notkę o tym, co nowego u mnie i dlaczego tak rzadko piszę.

Jak już wiecie – „studiuję”, a przynajmniej próbuję. Dlatego tak rzadko piszę. Czytanie niezbyt ciekawych tekstów na kolejne zajęcia zajmuje mi dość sporo wolnego czasu. I pomyśleć, że gdy byłam na na pierwszym semestrze, uważałam, że osoba, która powiedziała mi, że na moim kierunku trzeba „lubić czytać”, myli się. A jednak się nie myliła. Pierwszy semestr pod względem liczby tekstów do przeczytania był w miarę do ogarnięcia. Jednak obecnie… muszę przyznać: jest tego sporo.