Więcej uśmiechu, poproszę, i głowa do
góry! Nie od dziś wiadomo, że dominikanie to zakonnicy „pozytywnie zakręceni” –
wystarczy włączyć konferencje lub kazania któregokolwiek dominikanina, a od
razu każdy to potwierdzi. Ale – konferencje konferencjami, kazania swoją drogą,
a i książek o dominikanach też było sporo, jednak ta jest jakaś inna…
„Pan Bóg jest tak silny i wszechmogący jak – można by powiedzieć – wielki
sum!”
Książka
dominikanów o. Szymona Popławskiego i o. Krzysztofa Pałysa „Zapach pomarańczy”
to nad wyraz barwna historia o Zakonie Kaznodziejskim. Już wstęp sugeruje, że jest
ona pełna humoru, z licznymi autentycznymi anegdotkami z życia zakonników i z
nutką historii w tle. Jednak, wbrew pozorom, humor – choć odgrywa w tej książce
niewątpliwie ważną rolę – ani trochę nie przysłonił niesamowitych opowieści o
tradycji dominikańskiej, która choć tak piękna, tak mało jest znana. Autorzy
„Zapachu pomarańczy” wykonali kawał wielkiej roboty, przekazując najważniejsze
informacje tak lekkim piórem – aż trudno oderwać się od czytania, dopóki się
nie skończy całej książki.
„Wszystkie opisane i narysowane historię
wydarzyły się naprawdę…”. Już samo to
zdanie bardzo zachęca, ale później… trudno uwierzyć, że to „naprawdę” jest
naprawdę. Wiele przytoczonych przez autorów historii wydaje się absolutnie
niewiarygodnych: jedne są zbyt śmieszne, inne godne politowania, ale może nie
powinno mnie to dziwić – o tych najciekawszych rzeczach rzadko się mówi, a u
dominikanów nie ma wielu tajemnic (chyba że tajemnica spowiedzi).
Ponadto
w tej książce znaleźć można liczne ilustracje wykonane przez Jarosława
Kozłowskiego. Same rysunki są naprawdę bardzo piękne, ale te teksty „w
chmurkach”… to humor na bardzo wysokim poziomie. Czytając je, doszłam do wniosku, że albo to jakiś „czarny humor”, albo ja nie mam poczucia humoru, albo teksty
te zawierają jakąś tajemnicę, której nie jestem w stanie pojąć (niepotrzebne
skreślić!). Choć myślę, że to raczej ze mną jest coś nie tak. Dla przykładu poniżej
jedna ilustracja, z mądrością, którą każdy powinien zapamiętać.
![]() |
Zdjęcie pochodzi z książki „Zapach pomarańczy”; wybaczcie jakość – mój telefon nie podołał wyzwaniu. |
Reasumując i nie przedłużając, spodziewałam się, że będzie to ciekawa, lekka książka – i taka
była – a dodatkowo dzięki niej miałam okazję dowiedzieć się o dominikanach dość sporo nowych rzeczy. „Zapach pomarańczy”, jak sam podtytuł wyjaśnia, opowiada o „życiu
dominikańskim z innej perspektywy”. Nie jest to typowa wielostronicowa książka
o historii powstawania Zakonu Kaznodziejskiego, przeciwnie, zostało w niej
opisane to, co najistotniejsze, w bez zbędnego owijania w bawełnę… Dlatego szczerze
polecam ją każdemu!
Ktoś czytał / ktoś planuje?
Sia
Hmm po co pisać, że coś wydarzyło się naprawdę w takim razie. Dziwne.
OdpowiedzUsuńMoże po to, że w niektóre historie aż trudno uwierzyć. Żeby czytelnik nie miał wątpliwości, że są prawdziwe :)
UsuńBardzo lubię ten zakon i chętnie słucham konferencji( ostatnio-o. Jacka Salija)Rzeczywiście mają oni bardzo pogodne podejście do życia, zarażają optymizmem, o wierze nie wspomnę. Zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki. Czy to jest ksiązka w rodzaju - Sekrety mnichów o. Leona Knabita i o. Joachima Badeniego? Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńNiestety nie jestem wstanie powiedzieć, czy jest to książka w stylu "Sekty mnichów", ponieważ jeszcze Sekty mnichów nie miałam okazji czytać ;)
UsuńZaciekawiłaś mnie ta książką i chętnie po nią sięgnę. O tym zakonie za dużo nie wiem, więc z zainteresowaniem przeczytam, tym bardziej, że są to prawdziwe historie opisane w dodatku z poczuciem humoru. To jest właśnie to, co mnie do takich książek przyciąga.
OdpowiedzUsuńNie słyszałam wcześniej o tej książce, ale teraz widzę, że mogłaby mi się spodobać, zainteresowałam się nią. :)
OdpowiedzUsuńBookendorfina
W wolnej chwili może i ja dam się na nią namówić ;)
OdpowiedzUsuń