Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

poniedziałek, 13 lutego 2017

Uśmiechnij się! Mam dla Ciebie Dobrą Nowinę!


Więcej uśmiechu poproszę i głowa do góry! Nie od dziś wiadomo, że dominikanie to zakonnicy „pozytywnie zakręceni” – wystarczy włączyć konferencje lub kazania któregokolwiek dominikanina, a od razu każdy to potwierdzi. Ale – konferencje konferencjami, kazania swoją drogą, a i książek o dominikanach też było sporo, jednak ta jest jakaś inna…

„Pan Bóg jest tak silny i wszechmogący jak – można by powiedzieć – wielki sum!”

Książka dominikanów Szymona Popławskiego i Krzysztofa Pałysa „Zapach pomarańczy” to nad wyraz barwna historia o Zakonie Kaznodziejskim. Już wstęp sugeruje, że jest ona pełna humoru, z licznymi autentycznymi anegdotkami z życia zakonników i z nutką historii w tle. Jednak, wbrew pozorom, humor, choć odgrywa w tej książce niewątpliwie ważną rolę, ani trochę nie przysłonił niesamowitych opowieści o tradycji dominikańskiej, która, choć tak piękna, tak mało jest znana. Autorzy „Zapachu pomarańczy” wykonali kawał wielkiej roboty, przekazując najważniejsze informacje tak lekkim piórem – aż trudno oderwać się od czytania, dopóki się nie skończy całej książki.

„Wszystkie opisane i narysowane historię wydarzyły się naprawdę…”. Już samo to zdanie bardzo zachęca, ale później… trudno uwierzyć, że to „naprawdę” jest naprawdę. Wiele przytoczonych przez autorów historii wydaje się absolutnie niewiarygodnych: jedne są zbyt śmieszne, inne godne politowania, ale może nie powinno mnie to dziwić – o tych najciekawszych rzeczach rzadko się mówi, a u dominikanów nie ma wielu tajemnic (no chyba, że tajemnica spowiedzi).

Ponadto w ów książce znaleźć można liczne ilustracje, wykonane przez Jarosława Kozłowskiego. Same rysunki są naprawdę bardzo piękne, ale te teksty „w chmurkach”… to humor na bardzo wysokim poziomie. Czytając je doszłam do wniosku że, albo to jakiś „czarny humor”, albo ja nie mam poczucia humoru, albo teksty te zawierają jakąś tajemnicę, której nie jestem w stanie pojąć (niepotrzebne skreślić!). No, ale – to raczej ze mną jest coś nie tak. Dla przykładu poniżej jedna ilustracja, z mądrością, którą każdy powinien zapamiętać. 




Reasumując, nie przedłużając, spodziewałam się, że będzie to ciekawa, lekka książka – i taka była – a dodatkowo dzięki niej miałam okazję dowiedzieć się o dominikanach... dość sporo. „Zapach pomarańczy”, jak sam pod tytuł wyjaśnia, opowiada o „życiu dominikańskim z innej perspektywy”. Nie jest to typowa, wielostronicowa książka o historii powstawania Zakonu Kaznodziejskiego, przeciwnie, zostało w niej opisane to, co najistotniejsze, w bez zbędnego owijania w bawełnę… Dlatego szczerze polecam ją każdemu!


Ktoś czytał? Planuje? Komentujcie ;) 
Sia

7 komentarzy:

  1. Hmm po co pisać, że coś wydarzyło się naprawdę w takim razie. Dziwne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po to, że w niektóre historie aż trudno uwierzyć. Żeby czytelnik nie miał wątpliwości, że są prawdziwe :)

      Usuń
  2. Bardzo lubię ten zakon i chętnie słucham konferencji( ostatnio-o. Jacka Salija)Rzeczywiście mają oni bardzo pogodne podejście do życia, zarażają optymizmem, o wierze nie wspomnę. Zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki. Czy to jest ksiązka w rodzaju - Sekrety mnichów o. Leona Knabita i o. Joachima Badeniego? Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie jestem wstanie powiedzieć, czy jest to książka w stylu "Sekty mnichów", ponieważ jeszcze Sekty mnichów nie miałam okazji czytać ;)

      Usuń
  3. Zaciekawiłaś mnie ta książką i chętnie po nią sięgnę. O tym zakonie za dużo nie wiem, więc z zainteresowaniem przeczytam, tym bardziej, że są to prawdziwe historie opisane w dodatku z poczuciem humoru. To jest właśnie to, co mnie do takich książek przyciąga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale teraz widzę, że mogłaby mi się spodobać, zainteresowałam się nią. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  5. W wolnej chwili może i ja dam się na nią namówić ;)

    OdpowiedzUsuń