piątek, 16 marca 2018

Michael Zadoorian – „Mamy jeszcze czas”


Prawdopodobnie większości ludzi starość kojarzy się z wieloma chorobami i ograniczeniami, które z nimi są związane. Bohaterowie książki „Mamy jeszcze czas” autorstwa Michaela Zadooriana, John i Ella, są doskonałym dowodem na to, że w starszym wieku wcale nie trzeba rezygnować ze wszystkich przyjemności. Powieść ta zdecydowanie obala przekonanie, że ryzyko to cecha charakterystyczna młodzieży – jak widać starsze osoby też czasami lubią postawić wszystko na jedną kartę.

„Można by się zastanowić, czy nie jest tak, że w głębi duszy wiemy, iż nasze życie dobiegnie kresu szybciej, niż sądzimy. I dlatego ganiamy bez opamiętania jak kury, którym niedługo utną głowy”. (s. 42) *
 


John i Ella są małżeństwem 80-latków. John cierpi na chorobę Alzhaimera, a Ella ma raka. Mimo wszystko nie zamierzają poddać się swoim chorobom i czekać na śmierć – wyruszają w podróż słynną Drogą 66, czyli drogą przebiegającą wzdłuż Stanów Zjednoczonych. W ich wieku i przy „takich” chorobach może nie jest to najlepszy pomysł, a jednak postanawiają spróbować. Jak twierdzi Ella – bo to właśnie z jej perspektywy poznajemy całą historię – i tak nie mają wiele do stracenia.

Dużą wartość w całej powieści mają także wspomnienia. John w prawdzie ma duże ubytki w pamięci, ale jeśli już coś pamięta, to jego pamięć zdecydowanie zadziwia. Wspólnie z żoną często oglądają zdjęcia z rzutnika, wyświetlane na zwykłym prześcieradle – w ten sposób są w stanie zachować więcej ulotnych momentów. Każda ich podróż dostarcza wielu wspomnień – w końcu również w młodości wspólnie często podróżowali.

„Przez całe życie człowiek dręczy się tym, co ludzie sobie pomyślą, chociaż większość tak naprawdę nie myśli. Kiedy już pomyśli (…) zwykle jest to coś złego, ale trzeba ich podziwiać przynajmniej za to, że w ogóle cokolwiek pozostaje w ich głowach” (s. 20–21)

„Mamy jeszcze czas” to dość zabawna historia dwojga starszych osób, którzy na przekór ograniczeniom postanawiają wyruszyć w podróż. Powieść ta ukazuje obraz miłości, która jest silna pomimo licznych problemów, odmiennych poglądów i… częstego zapominania „kim dla mnie jest ta druga osoba”. Ponadto myślę, że ta książka uczy także wytrwałości – jak w trudnych sytuacjach nie zniechęcać się i stale podążać naprzód, do celu. Ella i John przekonali mnie, że jest to możliwe.


Sia
* cytaty: Zadoorian M., 2018. Mamy jeszcze czas. Warszawa: HarperCollins Polska

środa, 28 lutego 2018

Renée Bonneau – „Requem dla młodego żołnierza Monte Cassino”



Wojna nigdy nie prowadzi do niczego dobrego. Nawet jeśli żołnierze walczą w obronie niepodległości czy „w imię Boga” – wojna zawsze niesie za sobą ofiary niewinnych ludzi, którzy często mają rodziny, dzieci, którzy nade wszystko pragną żyć. Obraz tego, jak okrutne skutki może nieść za sobą wojna, został przedstawiony przez Renée Bonneau w książce pt. „Requiem dla młodego żołnierza Monte Cassino”.


„Odbierając mi wzrok, Bóg dał mi łaskę skupienia się na najważniejszym: medytacji i modlitwie” (s. 27)

Do klasztoru cystersów w Casamari trafiało wielu rannych niemieckich żołnierzy. Jednych udawało się uratować, inni niestety umierali. Wśród tych żołnierzy, którzy trafili do tego klastoru, był także Franz. Ten młody człowiek przed wojną zaczął studia muzyczne, uczył się grać na wiolonczeli… Wojna jednak odebrała mu muzykę, którą tak bardzo kochał. W klasztorze opiekował się nim mnich Matteo, który jako jedyny w klasztorze znał język niemiecki, choć obaj często rozumieli się bez słów. Byli dla siebie wsparciem na ten okrutny czas wojny i cierpienia, które ona zadała.

sobota, 24 lutego 2018

Maria Toorpakai – „Pakistańska córka”

wydawnictwo SQN

Udawanie kogoś innego, niż się jest, z pewnością nie jest proste. Jednak, gdy ma się wsparcie najbliższych, jest łatwiej. To wielkie szczęście mieć kogoś, kto w nas wierzy i nam pomaga w realizacji naszych pasji. Dokładnie tak było w przypadku Marii Toorpakai, która zawsze mogła liczyć na wsparcie ze strony najbliższych, i spełniła swoje największe marzenia – o czym pisze w książce Pakistańska córka”, autobiografii, która powinna być inspiracją dla wielu kobiet w wytrwałym dążeniu do postawionych sobie celów.


„To nie bóstwa i świątynie czynią nas dobrymi – tylko nasze uczynki” (s. 115) *

W Pakistanie kobieta zazwyczaj ma obowiązek zajmować się domem, a o jakiejś „większej karierze” może jedynie marzyć. Maria Toorpakai była jedną z tych kobiet, których nie zadowalały zwykłe, codzienne obowiązki pakistańskiej kobiety. Już w dzieciństwie, gdy pewnego razu zobaczyła chłopców grających w pakistańską siatkówkę, wiedziała, że też chciałaby móc grać razem z nimi. Jedyną przeszkodą w spełnieniu tego celu było to, że była dziewczyną. Ale miała też szczęście, ponieważ wychowywała się w wyjątkowo tolerancyjnej rodzinie, gdzie ojciec wspierał zarówno swoją żonę, jak i swoje dzieci w możliwości realizacji marzeń. Mama Marii miała możliwość uczenia się na uniwersytecie i później uczyła inne młode dziewczyny, a sama Maria, gdy zapragnęła być chłopakiem i uprawiać sport,  po prostu nim została – dosłownie!