Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

czwartek, 29 czerwca 2017

O. Jan Góra - Z nogami za kaloryferem

Można napisać setki książek, ale na nic nie przydadzą się one, jeśli nie będzie miał kto ich czytać. Jednych do czytania nie trzeba długo zachęcać, innych potrafi zachęcić sam autor. Tak zachęca o. Jan Góra – samą swoją osobowością. Najpierw zachęcał wszystkich do duszpasterstwa, później na Lednicę, Jamną i Hermanice… a teraz jego książki doskonale uzupełniają wszystkie te wspólne spotkania i na nowo łączą młodych z Chrystusem.

Ostatnio o. Adam Szustak opowiadał, jak to pandy uwielbiają… rozkładać nogi na wszystkie możliwe sposoby. Myślę, że śp. o. Jan Góra nie obraziłby się, gdybym napisała, że poniekąd przyjął bezpieczną pozycję pandy. Jakkolwiek dziwnie to brzmi. Ale może nie będę głębiej rozwijać tej myśli. O co chodzi z tymi „nogami za kaloryferem” najlepiej tłumaczy sam o. Góra, który cały jeden felieton poświęcił właśnie temu wydarzeniu.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

"Pokaż mi gdzie znaleźć sens"

Nareszcie! Długo czekam na ten moment i w końcu mogę odetchnąć z ulgą. Wracam do Was! Nie wiem na jak długo, ale wracam i mam nadzieję, że będzie to wielki, owocny powrót!

Jak pewnie zauważyliście – albo, jeśli nie zaglądacie do mnie regularnie, możecie wywnioskować z daty ostatniego wpisu – dawno mnie tu nie było. A właściwie, licząc czasem studenckim, przez cały semestr. Chyba za bardzo się wkręciłam w to studiowanie. W czasie tych 5. miesięcy dla przyjemności nie czytałam praktycznie nic… chociaż czytałam bardzo dużo. Bywało, że teksty, które musiałam czytać z dnia na dzień liczyły nawet po 30 stron A4 (x2), czyli ok. 60 stron formatu książkowego A5. Włączając w to fakt, że niektóre z tych tekstów były równie nudne jak lektury szkolne…