Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

środa, 22 lutego 2017

Biuro Podróży Samotnych Serc. Kierunek Indie - Katy Colins


Mówi się, że spontaniczne decyzje są najlepsze. Jednak mają one zarówno pozytywne, jak i negatywne konsekwencje. Wszelkie „za” i „przeciw” warto rozważyć, ale… „za” chyba powinny przeważać i być niezbywalnym argumentem, że pomimo trudności można dobrze się bawić.

„Wiem, że nie wszystkie kobiety oczekują wielkich dowodów miłości (…), ale gdyby mężczyźni mówili kobietom, co czują, zamiast oczekiwać, że się tego domyślą, one prawdopodobnie lepiej by ich rozumiały. (…) Czyny przemawiają lepiej niż słowa.”*

Georgia Green wraz ze swoimi przyjaciółmi, Kelli i Benem, prowadzą Biuro Podróży Samotnych Serc. Niby są zgranym zespołem, jednak to Georgia stale próbuje wszystkie obowiązki brać na siebie. Pracuje do późnych godzin, zaniedbując przy tym przyjaciół, rodzinę i zasłużony odpoczynek. Dopiero  przyjaciółka Shelley wyciąga ją z tego wiru ciągłej pracy. Podejmują decyzję, że – trochę w celach zawodowych, trochę w ramach rekreacji – pojadą do Indii. Co ostatecznie wyniknie z tej podróży?

Na samym początku czytania „Biura Podróży Samotnych Serc. Kierunek Indie” Katy Colins, moją uwagę przykuły tytuły rozdziałów. Jedne wydają się dość ciekawe i nietypowe, inne jednak zdają się być totalnie banalne i wymyślone lekko „na siłę” (choć może brzmią dziwnie tylko przez polskie tłumaczenia – w końcu trudno znaleźć sensowny synonim niektórych polskich słów). Tytuły te jednak są bardzo fajnym wprowadzeniem do rozdziału; dzięki nim mniej więcej wiadomo, czego się spodziewać. Same rozdziały natomiast są dość krótkie, ale konkretne przez co książkę czyta się bardzo szybko i z wielką przyjemnością.

Także samej głównej bohaterki nie sposób nie lubić. Choć na początku poznajemy ją jako całkowitą pracoholiczkę, podczas jej podróży mamy okazję poznać prawdziwą Georgię – tę, która założyła Biuro Podróży Samotnych Serc z pasją, która oprócz stałej pogoni za byciem doskonałą potrafi być nieprzewidywalna i dobrze się bawić. Wspólnie z nią przeżywałam chwilę strachu, smutku, rozczarowania, ale i radość oraz chwile szczęścia. Z Georgią Green wyruszyłam we wspaniała podróż, której na pewno na długo nie zapomnę.

„Biuro Podróży Samotnych Serc. Kierunek Indie” to kolejna powieść Katy Colins – wcześniej był „Kierunek Tajlandia”. Być może ciężko będzie mi to uzasadnić, ale już od pierwszych stron absolutnie zakochałam się w stylu pisania Katy Colins. Autorka pisze bardzo lekkim piórem, ciekawie i z nutką humoru. Aż żałuję, że jeszcze nie czytałam „Biura Podróży Samotnych Serc. Kierunek Tajlandia” – jeśli jest równie wciągająca to mam czego żałować i czym prędzej muszę nadrobić zaległości.

„Biuro Podróży Samotnych Serc. Kierunek Indie” to opowieść o przyjaźni, konsekwencjach nadmiernej pracy i niesamowitym uroku Indii; jest w niej miejsce na miłość, ale jest także miejsce na nietypowe „niewiadome”, które absorbują i skutecznie wzbudzają ciekawość czytelnika. Bez wątpienia jestem oczarowana, ponieważ tak sympatycznej powieści obyczajowej, bez zbędnych erotycznych wątków, dawno nie czytałam!

Sia

____________________
*Katy Colins - „Biuro Podróży Samotnych Serc. Kierunek Indie”, Wydawnictwo HarperCollins, 2017, str. 147 

6 komentarzy:

  1. Fabuła by mnie na pewno wciągnęła. Jestem na tak.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też lubię taki lekki styl z nutką poczucia humoru - to dobra recepta na chandrę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby trafiła mi w ręce ;) Z podróżniczej literatury w sumie dwie czekają na mnie, w tym jedna w domku, czyli daleeeko ode mnie. Ale jak przyjadę na święta w kwietniu na pewno ją przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przyznać, że książka bardzo mi się podobała. Miejscami jest zabawna, lekko się ją czyta i ani się obejrzałam, dobrnęłam do końca. Dzisiaj w moje ręce trafiła część I, ale wcześniej nie wiedziałam o jej istnieniu, więc nadrabiam:)

    OdpowiedzUsuń