Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

środa, 12 lipca 2017

Biuro Podróży Samotnych Serc: Kierunek Chile

Czy można rozpocząć wakacje lepiej, niż wyruszając w podróż? Osobiście lepszych wakacji sobie nie wyobrażam, dlatego postanowiłam rozpocząć je z Biurem Podróży Samotnych Serc. Po niezapomnianej podróży do Indii, tym razem mój kierunek to Chile… No to jedziemy!

„Ludzie myślą, że kiedy pojadą na romantyczną wycieczkę, domowe problemy same się rozwiążą, tymczasem zabierają je ze sobą, a w obcym otoczeniu wszystko urasta do niebotycznych rozmiarów”.*

Po wielu przygodach w Indiach oraz różnych niespodziewanych trudnościach związanych z prowadzeniem Biura Podróżny Samotnych Serc, Georgia i Ben otrzymują propozycję nie do odrzucenia – zostają zaproszeni do wzięcia udziału w konkursie. Do wygrania są duże pieniądze, gwarantowany rozgłos medialny dla Biura oraz teoretycznie darmowy pobyt w Chile, w którym nagrywany będzie program telewizyjny z udziałem wspólnie podróżujących par. Warunek zdobycia nagrody jest jeden: pokonać pozostałe pary konkursowe. Zadanie to wydaje się dość łatwe, jednak jego prawdziwy stopień trudności uczestnicy poznają dopiero na miejscu, biorąc udział w różnych dyscyplinach konkursowych. Jakie niespodzianki czekają na Bena i Georgię?


poniedziałek, 10 lipca 2017

... Znaczy ksiądz

Po kolejnym przeczytanym zbiorze felietonów ojca Jana Góry, czas przełączyć się na coś bardziej przewidywalnego i uzyskać konkretne odpowiedzi na konkretne pytania. Tym razem w moje ręce wpadł obszerny wywiad, poruszający chyba wszystkie możliwe, istotne tematy. Ponad 300 stron gadania Bożego wariata, dominikanina, nieuleczanie chorego na… „chorobę papieską”.

„Coś powiedziałem i coś napisałem, więc trzeba by to wszystko jakoś podsumować”*

„…Znaczy ksiądz”. Książka ta została wydana w 2014 roku. Rok przed śmiercią o. Jana Góry. Zupełnie tak, jak gdyby on tę śmierć „przewidywał”, jakby wiedział, że niedługi Pan Bóg wezwie go do siebie. Powyższe słowa o. Jana, wypowiedziane podczas rozmowy z Joanną Kubaszczyk, tylko potwierdzają te przypuszczenia. Jednak to raczej nie lęk przed śmiercią zmusił go do spisania podsumowania swojej „działalności”, a po prostu – potrzeba było, by o. Jan zostawił nam jasne „vademecum swojego myślenia” i wskazówki, jak nie zmarnować tego wszystkiego, co z jego inicjatywy powstało, a co bezwzględnie należy kontynuować i nadal rozwijać.

czwartek, 6 lipca 2017

Cudowna.

Objawienia, choć wiele ich od dawna, ciągle są wyjątkową „chronioną rzadkością”. Nie często się o nich mówi, a jeszcze trudniej udowodnić, że rzeczywiście miały miejsce. W Polsce tylko jedno objawienie maryjne zostało oficjalnie uznane przez Kościół, to w Gietrzwałdzie, mające miejsce dokładnie 140 lat temu. Aż trudno w to uwierzyć, bo przecież było ich więcej. Niestety po wielu zostały tylko zapiski w kronikach parafialnych, archiwach bibliotecznych czy wspomnienia mieszkańców…

Jedno z takich „zapomnianych” objawień spisał Piotr Nesterowicz w swoim reportażu pt. „Cudowna”. 13 maja 1965 roku w Zabłudowie. To właśnie wtedy Matka Boża po raz pierwszy objawiła się Jadwidze Jakubowskiej. Dziewczyna miała wtedy 14 lat, mieszkała wraz z rodzicami i bratem w małym miasteczku. Nie wyróżniała się niczym szczególnym, w szkole uczyła się słabo, a poza nauką pomagała rodzicom na gospodarce. W tym miejscu nie wypada jednak pytać, dlaczego Matka Boża objawiła się właśnie jej – o tego nie można przewidzieć, to jest po prostu wielki dar.  

czwartek, 29 czerwca 2017

O. Jan Góra - Z nogami za kaloryferem

Można napisać setki książek, ale na nic nie przydadzą się one, jeśli nie będzie miał kto ich czytać. Jednych do czytania nie trzeba długo zachęcać, innych potrafi zachęcić sam autor. Tak zachęca o. Jan Góra – samą swoją osobowością. Najpierw zachęcał wszystkich do duszpasterstwa, później na Lednicę, Jamną i Hermanice… a teraz jego książki doskonale uzupełniają wszystkie te wspólne spotkania i na nowo łączą młodych z Chrystusem.

Ostatnio o. Adam Szustak opowiadał, jak to pandy uwielbiają… rozkładać nogi na wszystkie możliwe sposoby. Myślę, że śp. o. Jan Góra nie obraziłby się, gdybym napisała, że poniekąd przyjął bezpieczną pozycję pandy. Jakkolwiek dziwnie to brzmi. Ale może nie będę głębiej rozwijać tej myśli. O co chodzi z tymi „nogami za kaloryferem” najlepiej tłumaczy sam o. Góra, który cały jeden felieton poświęcił właśnie temu wydarzeniu.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

"Pokaż mi gdzie znaleźć sens"

Nareszcie! Długo czekam na ten moment i w końcu mogę odetchnąć z ulgą. Wracam do Was! Nie wiem na jak długo, ale wracam i mam nadzieję, że będzie to wielki, owocny powrót!

Jak pewnie zauważyliście – albo, jeśli nie zaglądacie do mnie regularnie, możecie wywnioskować z daty ostatniego wpisu – dawno mnie tu nie było. A właściwie, licząc czasem studenckim, przez cały semestr. Chyba za bardzo się wkręciłam w to studiowanie. W czasie tych 5. miesięcy dla przyjemności nie czytałam praktycznie nic… chociaż czytałam bardzo dużo. Bywało, że teksty, które musiałam czytać z dnia na dzień liczyły nawet po 30 stron A4 (x2), czyli ok. 60 stron formatu książkowego A5. Włączając w to fakt, że niektóre z tych tekstów były równie nudne jak lektury szkolne…

sobota, 8 kwietnia 2017

Alex Kava - "Epidemia"


Naukowiec z chorymi ambicjami i przesadną pewnością siebie może być szalenie niebezpieczny. Wystarczy rozprzestrzenić zaledwie kilka próbek z wirusami, aby doprowadzić do zarażenia – a nawet śmierci – setek/tysięcy ludzi. Czy uda się coś robić, zanim dojdzie do prawdziwej tragedii? Tę tajemnicę może nam wyjawić tylko Alex Kava w swojej powieści pt. „Epidemia”.

W dwóch miejscach w Stanach Zjednoczonych znaleziono ciała osób, których śmierć na pierwszy rzut oka wyglądała jak samobójstwo. Może to nie powinno nikogo dziwić – w końcu każdego dnia w Stanach umiera wiele osób. Jednak zabitych coś łączyło. Obie te osoby były zarażone nieznanym dotąd wirusem. Sprawa ta zostaje powierzona Maggie – agentce specjalnej FBI – która wcześniej zajmowała się sprawą zniknięcia dr Clare Shaw. Dr Shaw rzekomo miała zginąć podczas lawiny błotnej, jednak jej ciała do tej pory nie odnaleziono. Po katastrofie kontakt z nią się urwał, a w dodatku wraz z nią z niknęły próbki z śmiertelnymi wirusami. 

piątek, 24 marca 2017

#LiniaProsta



O akcji, o której napiszę Wam poniżej dowiedziałam się od znajomych-znajomych. Ktoś może podzieli moje zdanie, że Facebook tylko marnuje nasz cenny czas, a jednak są ludzie, którzy wychodzą naprzeciw ze swoimi inicjatywami i oryginalnymi pomysłami.



A akcja, o której nie dawno się dowiedziałam, w której biorę udział i do której chciałabym Was gorąco zachęcić nosi nazwę #LiniaProsta. Kampania powstała z okazji 21. marca – Światowego Dnia Zespołu Downa, z inicjatywy Lifetime Polska oraz Stowarzyszenia „Bardziej Kochani”. Co trzeba zrobić, żeby dołączyć do akcji? Zadania są banalnie proste, pozwólcie, że zacytuję:



„[Aby wziąć udział w akcji i pomóc osobom z Zespołem Downa usamodzielnić się] wystarczy, że:
1) zrobisz zdjęcie swojej dłoni z prostą linią narysowaną flamastrem,
2) wrzucisz na swój profil (pamiętaj, żeby zdjęcie było publiczne!)
3) dodasz #LiniaProsta
Tylko tyle wystarczy, by wesprzeć mieszkanie chronione prowadzone przez Stowarzyszenie "Bardziej Kochani"!

sobota, 18 marca 2017

Coś sensownego w Wielkim Poście


Witajcie!

Ach ten moralny przymus ciągłego usprawiedliwiania się! Czuję się w obowiązku coś tu napisać – cokolwiek. Chociażby właśnie taką, bezsensowną notkę o tym, co nowego u mnie i dlaczego tak rzadko piszę.

Jak już wiecie – „studiuję”, a przynajmniej próbuję. Dlatego tak rzadko piszę. Czytanie niezbyt ciekawych tekstów na kolejne zajęcia zajmuje mi dość sporo wolnego czasu. I pomyśleć, że na pierwszym semestrze uważałam, że osoba, która kiedyś powiedziała mi, ie na moim kierunku trzeba „lubić czytać”, myli się. A jednak się nie myliła. Pierwszy semestr pod względem ilość tekstów do przeczytania był w miarę do ogarnięcia. Jednak obecnie… muszę przyznać: jest tego sporo.

środa, 22 lutego 2017

Biuro Podróży Samotnych Serc. Kierunek Indie - Katy Colins


Mówi się, że spontaniczne decyzje są najlepsze. Jednak mają one zarówno pozytywne, jak i negatywne konsekwencje. Wszelkie „za” i „przeciw” warto rozważyć, ale… „za” chyba powinny przeważać i być niezbywalnym argumentem, że pomimo trudności można dobrze się bawić.

„Wiem, że nie wszystkie kobiety oczekują wielkich dowodów miłości (…), ale gdyby mężczyźni mówili kobietom, co czują, zamiast oczekiwać, że się tego domyślą, one prawdopodobnie lepiej by ich rozumiały. (…) Czyny przemawiają lepiej niż słowa.”*

Georgia Green wraz ze swoimi przyjaciółmi, Kelli i Benem, prowadzą Biuro Podróży Samotnych Serc. Niby są zgranym zespołem, jednak to Georgia stale próbuje wszystkie obowiązki brać na siebie. Pracuje do późnych godzin, zaniedbując przy tym przyjaciół, rodzinę i zasłużony odpoczynek. Dopiero  przyjaciółka Shelley wyciąga ją z tego wiru ciągłej pracy. Podejmują decyzję, że – trochę w celach zawodowych, trochę w ramach rekreacji – pojadą do Indii. Co ostatecznie wyniknie z tej podróży?

sobota, 18 lutego 2017

Nie chce mi się, nie mam czasu, nie mam siły…

żródło: pixabay.com

…i jeśli dodasz do tego jeszcze „nie mam kasy” – jesteś totalnie skończony, jeśli naprawdę tak myślisz. Wyżej wymienione „problemy” są największymi przeszkodami na drodze do spełniania marzeń i osiągania wielkich sukcesów. Niejednokrotnie bardzo boleśnie tego doświadczyłam. Dopiero zmiana myślenia pozwoliła mi zmienić postrzegania świata – z pesymistycznego na optymistyczny. Sama wiem, że łatwo jest tak negatywnie myśleć, a trudno jest działać z pozytywnym nastawieniem. To wymaga odwagi, ale się opłaca. Może to będzie bezsensowny post, ale jeśli masz konkretne cele – przeczytaj go co najmniej kilkakrotnie.

poniedziałek, 13 lutego 2017

Uśmiechnij się! Mam dla Ciebie Dobrą Nowinę!


Więcej uśmiechu poproszę i głowa do góry! Nie od dziś wiadomo, że dominikanie to zakonnicy „pozytywnie zakręceni” – wystarczy włączyć konferencje lub kazania któregokolwiek dominikanina, a od razu każdy to potwierdzi. Ale – konferencje konferencjami, kazania swoją drogą, a i książek o dominikanach też było sporo, jednak ta jest jakaś inna…

„Pan Bóg jest tak silny i wszechmogący jak – można by powiedzieć – wielki sum!”

Książka dominikanów Szymona Popławskiego i Krzysztofa Pałysa „Zapach pomarańczy” to nad wyraz barwna historia o Zakonie Kaznodziejskim. Już wstęp sugeruje, że jest ona pełna humoru, z licznymi autentycznymi anegdotkami z życia zakonników i z nutką historii w tle. Jednak, wbrew pozorom, humor, choć odgrywa w tej książce niewątpliwie ważną rolę, ani trochę nie przysłonił niesamowitych opowieści o tradycji dominikańskiej, która, choć tak piękna, tak mało jest znana. Autorzy „Zapachu pomarańczy” wykonali kawał wielkiej roboty, przekazując najważniejsze informacje tak lekkim piórem – aż trudno oderwać się od czytania, dopóki się nie skończy całej książki.

środa, 8 lutego 2017

W. P. Young - Rozdroża


Czy  jest możliwa przemiana kogoś, kto wcześniej był okrutnym, zapatrzonym tylko w siebie egoistą i materialistą? Z punktu widzenia chrześcijanina takie coś jest bardzo prawdopodobne, jednak dla kogoś, kto uważa, że po śmierci jest absolutny koniec, nie jest to takie oczywiste… Dla wielu kontrowersyjna, książka W. P. Young’a, pt. „Rozdroża”, to moim zdaniem wzruszająca opowieść, pozwalająca wierzyć w „jeszcze jedną szansę” daną od Boga każdemu człowiekowi.

„Przemiana bez pracy i bólu, bez cierpienia, bez wrażenia utraty, jest tylko iluzją prawdziwej zmiany.”

Anthony Spencer, po wielu trudnych dla niego doświadczeniach życiowych (stracie rodziców, zdradzie własnego brat, śmierci ukochanego syna i dwóch rozwodach), staje się nieczuły niczym głaz. Pozornie zależy mu tylko na interesach, pieniądzach, sławie i szacunku, w rzeczywistości jednak jest to tylko coś, co ma mu wypełnić wszystkie „straty”, a nade wszystko – stratę ukochanego, pierworodnego syna. Bieg jego życia zmienia diametralnie pewne wydarzenie – własna choroba. Tony niespodziewanie dostaje silniejszego niż zwykle bólu głowy. Znaleziony zakrwawiony trafia do szpitala, gdzie pozostanie przez pewien czas w śpiączce. Ale choć jego ciało niemal martwe, dusza jest żywa. Anthony dostaje do Boga drugą szansę. I pomimo tego, że jest to tylko szansa uzdrowienia jego wnętrza, z sytuacji, w której znalazł się Tony może „wypłynąć” wiele dobra.

sobota, 4 lutego 2017

Come back!


Uff! W końcu mogę do Was wrócić! Nie było mnie tutaj dawno, wielu już mnie i mojego bloga skreśliło, ale… ja nadal będę wracała ze zdwojoną mocą. W końcu nie muszę porzucać tego, co sprawia mi radość! Ostatnio, słysząc te słowa, aż się popłakałam… To prawda, ten blog znaczy dla mnie wiele. Wiele szczęścia sprawia mi czytanie, ale najwięcej radości daje mi pisanie. Pisanie o wszystkim i o niczym. I nawet jeśli moje słowa czasami są „niepoprawne gramatycznie”, „niespójne” lub „megachaotyczne” – to i tak chcę to przelać i posłać dalej. Bo chyba zwariowałabym ze swoimi myślami, gdybym nie mogła się nimi dzielić z innymi!