Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

poniedziałek, 19 września 2016

Arteterapia w teorii i praktyce


Początek roku akademickiego zbliża się wielkimi krokami, w związku z tym postanowiłam poczytać „coś innego” od tego, co zwykle czytam, czyli coś bardziej „naukowego”. Przeszukując bibliotekę, znalazłam kilka książek związanych z pierwszym semestrem mojego kierunku, ale znalazłam także coś, czym interesuję się od dość dawna i co w końcu, w dużym stopniu, także wiąże się z moimi studiami.

 „Arteterapia w teorii i praktyce” E. J. Koniecznej to książka, w której już sam tytuł podpowiada, o czym jest. Etymologia słowa arteterapia – łacińskie słowo arte oznacza „wykonanie czegoś doskonale” i pochodzi od słowa ars - „sztuka”. Natomiast pojęcie „terapia” z greckiego therapeuein - „opiekować się”, a w szerszym kontekście oznacza „leczenie”. Arteterapia, ogólnie pojęta, to „terapia przez twórczość” – obejmuje m.in. muzykoterapię, filmoterapię, dramaterapię, plastykoterapię oraz choreoterapię.

Każdy z w/w rodzajów terapii ma za zadanie przede wszystkim pomagać osobie chorej. Arteterapia może być skuteczna zarówno w leczeniu chorób psychicznych, jak i fizycznych. W sferze psychicznej arteterapia może pomagać m.in. w walce z depresją czy nieśmiałością, co potwierdza autorka książki, pisząc m.in.: „Funkcja ekspresyjna zajęć muzycznych stwarza warunki do wyrażania swoich uczuć poprzez śpiew czy granie na instrumentach, natomiast wspólnotowa daje szanse na przełamanie bariery nieśmiałości i lęku przed interakcją z otoczeniem” (1).

Choć skuteczność arteterapii (znanej także jako kulturoterapia) stale jest udowadniana przez wielu terapeutów w różnych publikacjach, ciągle wiele osób nie jest co do niej przekonana. A przecież potencjał wielu terapii przez twórczość jest wręcz oczywisty. Chociażby choreoterapia (terapia przez taniec), w której ważną rolę odgrywa ruch, znacząco może wpłynąć na zdrowie fizyczne, na kondycję oraz na pracę mózgu, a co za tym idzie – na lepsze samopoczucie i efektywniejsze myślenie. Także dużo korzyści niesie taniec w grupie. Podobnie śpiewając czy występując przed publicznością, tańcząc z innymi osobami lub solo przed niezależnymi widzami, z dużym powodzeniem zwiększyć może się nasza odwaga czy umiejętność przyjmowania każdego rodzaju krytyki.

Po przeczytaniu książki Eweliny Koniecznej w końcu mogę powiedzieć, że znalazłam publikację idealną dla siebie. Wcześniejsze prace o arteterapii (głównie o plastykoterapii), które miałam okazje przeczytać, niespecjalnie odpowiadały mojemu pierwotnemu wyobrażeniu o terapii przez twórczość. Po przeczytaniu wcześniejszych prac o arteterapii, miałam wrażenie, że arteterapia jest czymś niewyobrażalnie trudnym i skomplikowanym. Tymczasem, Ewelina Konieczna w swojej publikacji skupia się bardziej na tych aspektach, które są także moim zdaniem bardziej istotne – arteterapia powinna być przede wszystkim przyjemnością, która dodatkowo leczy lub pomaga rozwiązywać różne problemy. A słysząc polecenie „Zamknij oczy, skup się i narysuj, co widzisz”, mam ochotę walnąć głową o mur, a nie rysować. Bo, co jeśli nic nie zobaczę? Ćwiczenia arteterapeutyczne też muszą być odpowiednio ułożone czy sformułowane – czego doskonały przykład daje autorka książki „Arteterapia w teorii i praktyce”.

Książkę tę oczywiście polecam każdemu, ponieważ jest napisana naprawdę dobrze i ciekawie, ale szczególnie polecam ją osobom, które prowadzą różnego rodzaju zajęcia artystyczne z dziećmi, młodzieżą czy osobami starszymi. W książce tej oprócz opisów, czym są poszczególne rodzaje terapii, znaleźć można przykładowe ćwiczenia, warsztaty arteterapeutyczne, które z powodzeniem można poprowadzić w szkole czy innym ośrodku (jeśli ma się do tego chociaż minimum predyspozycji).

Sia


(1)      E. J. Konieczna „Arteterapia w teorii i praktyce” s. 45

2 komentarze:

  1. Pozycja wygląda na bardzo ciekawą. W czasie studiów, przygotowując się do zawodu nauczyciela, niejednokrotnie sięgaliśmy po książki lub artykuły dotyczące roli sztuki w rozwoju dzieci i młodzieży. Wierzę że to naprawdę ma sens - zwłaszcza wtedy, gdy chodzi o pracę z tak zwanymi "trudnymi przypadkami", osobami chorymi lub po urazach. Warto sięgać po takie rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla osób, które prowadzą takie zajęcia, to na pewno przydatna publikacja.

    OdpowiedzUsuń