Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

czwartek, 28 lipca 2016

ŚDM dzień #2 - 27.07.2016 - Pierwszy dzień wizyty papieża Franciszka w Polsce

foto: PAP
W dniu 27. lipca, na krakowskim lotnisku w Bielicach, przywitaliśmy długo oczekiwanego papieża Franciszka. Najpierw przywitało go dwoje małych dzieci, chłopiec i dziewczynka, którzy wręczyli papieżowi kwiaty, następnie para prezydencka, w towarzystwie, której papież pomaszerował na przygotowany dla nich podest…

Całe przywitanie na lotnisku trwało dość krótko. Po pojawieniu się papieża Franciszka i pary prezydenckiej na małej „scenie”, orkiestra wojska polskiego odegrała hymny: najpierw Stolicy Apostolskiej, a następnie Polski. Później było króciutka prezentacja wojska (ale nie taka, jaką widzimy często podczas uroczystości państwowych, dużo skromniejsza). Tłum przy barierkach na lotnisku, głównie z flagami biało-czerwonymi i flagami papieskimi, był dość mały, więcej pielgrzymów witało papieża na ulicach, którymi przejeżdżał będąc już w papamobile.


Po odegraniu hymnów, prezentacji wojska, był jeszcze czas na krótkie powitanie przedstawicieli władz polskich i biskupów z papieżem. A po tym Franciszek wsiadł w samochód i ruszył w kierunku Wawelu. W drodze przez lotnisko, oczywiście mając odsuniętą szybę, błogosławił zgromadzonym pielgrzymom, a jedno małe dziecko nawet wziął na ręce.

Gdy kolumna samochodów z Franciszkiem była coraz bliżej Wawelu, papież przesiadł się do swojego papamobile. Pozdrawiał licznych, rozradowanych wiernych, a na Wawelu wygłosił swoje pierwsze w Polsce przemówienie. Wcześniej jednak, swoją mowę powitalną wygłosił Prezydent RP Andrzej Duda, który w imieniu swoim i całego narodu polskiego przywitał papieża w naszej Ojczyźnie.

Następnie Franciszek z prezydentem Dudą udali się na krótką, osobistą rozmowę. Rozmowa była „w cztery oczy”, więc nie była ona transmitowana, ale można się domyślić, że pan prezydent usłyszał wiele słów wsparcia, nie tylko dla siebie, ale i dla całego naszego kraju.
Taką samą poufną rozmowę w Katedrze Wawelskiej papież Franciszek odbył z biskupami polskimi. Przed wejściem do Katedry dla Piotra naszych czasów, zabił także długo nie słyszany Dzwon Zygmunta, a w Katedrze, w mowie wstępnej, został przywitany przez kard. Stanisława Dziwisza.

Po tych wydarzeniach, spotkaniach papież udał się na spoczynek, a młodzi… młodzi podczas ŚDM chyba nie śpią, oni nadal śpiewali, tańczyli i doskonale się bawili, oczekując na przemówienie wygłoszone przez Franciszka z okna na Franciszkańskiej, o godz. 21.



„Muszę powiedzieć jedną rzecz, która zasmuci wasze serca…”

Tymi słowami papież Franciszek rozpoczął swoje przemówienie w Oknie. Opowiedział w nim rzeczywiście piękną historię chłopaka, który zmarł niedawno, ale zostawił nam niesamowite świadectwo. Powiem więcej – tak właśnie Pan Bóg działa, żeby dotrzeć do serc wielu…
Maciej Szymon Cieśla – bo o nim odpowiedział Franciszek – miał 27 lat kiedy umarł. W przygotowania do ŚDM zaangażował się trochę przypadkiem, chciał znaleźć jakiś większy sens w życiu, jego przyjaciele wspominają, że był na początku trochę na uboczu, poszukiwał…
Był grafikiem, studiował na ASP, a w pracę na rzecz Światowych Dni Młodzieży zaangażował się dość spontanicznie. Jak wspomniał Franciszek: „(…)porzucił pracę, by być wolontariuszem ŚDM. I wszystkie te rysunki na flagach są jego. Obrazy świętych patronów, odznaki pielgrzymów, które ozdabiają miasto. Właśnie w tej pracy odnalazł swoją wiarę”. Potrafił pracować po 10 godzin, na początku nawet w ogóle bez zapłaty.
Zła wiadomość o jego zdrowiu „spadła” na niego nagle. Lekarze postawili diagnozę – rak kości. Po jakimś czasie musiano amputować mu nogę… Po takich trudnych sytuacjach mógł się załamać, a on… chciał żyć dalej, chciał spotkać się z papieżem. Miał już nawet zarezerwowane miejsce w tramwaju, którym miał jechać razem z Franciszkiem.
Nie udało się – zmarł 2 lipca br…

Przykład Maćka powinien być wsparciem dla każdego młodego człowieka, dla umocnienia jego wiary. Maciek był przecież taki jak każdy z nas. Poświęcił wszystko dla wolontariatu na ŚDM, a zyskał stokroć tyle. Zyskał możliwość cieszenia się ze Światowych Dni Młodzieży w Niebie. Myślę, że to najlepsza nagroda za jego trud, jestem przekonana, że on Tam teraz jest najszczęśliwszym z nas wszystkich, którzy uczestniczymy w spotkaniach z Franciszkiem w Krakowie.

To był dopiero pierwszy dzień wizyty Franciszka w Polsce, a już tyle dostarczył nam emocji. Ale dalej będzie tylko ciekawiej… Gorąco Was zachęcam do śledzenia ŚDM chociażby w Internecie. Z tego, co dzisiaj widziałam, m.in. telewizja TVP (tu nie ma żadnej reklamy, lecz tylko wdzięczność!), udostępnia na swojej stronie transmisję „na żywo” – polecam choć na chwilę włączyć. I ostrzegam – uśmiech pielgrzymów jest zaraźliwy!
SIA


1 komentarz:

  1. Śledzę na bieżąco wizytę papieża. Wzruszyła mnie historia Maćka, niesamowity człowiek..

    OdpowiedzUsuń