Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

środa, 22 czerwca 2016

Religia to trudna sprawa.


Z reguły założenia danej religii są jednakowe dla wszystkich, jednak w niektórych zakątkach Ziemi mogą nieco od siebie się różnić. Właśnie tak było w przypadku muzułmanki imieniem Zarqa, której rodzice, by zapewnić jej lepszą przyszłość, przeprowadzili się z Liverpoolu do Kanady. Nie znając treści tej książki, można sobie wyobrazić, że różnice w tych częściach świata są dość spore – Zarqa Nawaz w swojej autobiograficznej książce – „Śmiejąc się w drodze do meczetu” – pisze właśnie o tych różnicach.

Zarqa Nawaz w wieku 5 lat wspólnie z rodzicami przeprowadziła się z Liverpoolu do Kanady. Dla tak małej dziewczynki, w dodatku muzułmanki, była to spora zmiana, jednak musiała się do niej dostosować. Autorka w swojej książce wspomina o niektórych większych różnicach między tradycyjnymi a nowoczesnymi muzułmankami. Opisuje swoje pierwsze relacje z rówieśnikami w nowej szkole, obozy dla młodzieży muzułmańskiej, studia, poszukiwanie przez jej mamę męża dla niej oraz życie w małżeństwie i z dziećmi. Zarqa zawsze stara się być wierna swojej religii, jednak  nawet dla niej bywa to niekiedy trudne. Ale ostatecznie chyba jednak jej się to udaje, skoro nadal jest muzułmanką. 

„Wiara to coś więcej niż wierzenie; to życie w strachu, pełne wątpliwości względem samego siebie, i radzenie sobie z tymi uczuciami, dopóki nie przyniosą one jakiejś odpowiedzi.”

Nie będę ukrywała, że od jakiegoś czasu interesuję się różnymi religiami. Ciekawią mnie różnice i podobieństwa w odmiennych wyznaniach, dlatego książka „Śmiejąc się w drodze do meczetu” okazała się dla mnie „strzałem w dziesiątkę”. Dzięki wspomnieniom Zarqi nie tylko mogłam jeszcze lepiej poznać islam, ale także mogłam dowiedzieć się o jego odmienności w różnych państwach – w Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Pakistanie, skąd pochodzi jej rodzina (i chyba właśnie dlatego ten tradycyjny islam jest jej najbliższy).

Także duży „plus” daję tej książce z to, że przedstawione są w niej głównie „pozytywne strony” islamu, tzn. autorka nie skupia się na ‘wojnach z niewiernymi’, zabijaniu czy terroryzmie – wspomina o tym, jednak nie popiera takiego zachowania muzułmanów. Pisze za to więcej o Bogu, o wierze muzułmanów, ich praktykach religijnych i codziennym życiu, czyli o tym, co powinno być ważniejsze od zabijania i nienawiści.

„Koniec końców umieramy nadzy i samotni. Jedyne, co nam pozostaje, to nasze uczynki.”

Za to zawiodło mnie jedno – ilość stron. Książka, moim zdaniem, jest zdecydowanie za krótka. Jeśli chodzi o mnie, takie wspomnienia mogłabym czytać w ogromnej ilości, tymczasem ta książka ma tylko 260 stron, które przeczytałam w kilka godzin. Ale czytanie na pewno ułatwił mi dobry styl autorki, który mnie nie dziwi, skoro Zarqa studiowała dziennikarstwo. Mimo protestów mamy i stereotypów, że muzułmanka nie powinna pisać książek, ani zajmować się dziennikarstwem, autorka książki postawiła na swoje i… bardzo dobrze na tym wyszła.

Cóż, nie pozostaje mi nic innego jak tylko szczerze polecić wszystkim tę książkę, która, ani nie jest przesadnie religijna, ani nie trzyma się wyznaczonych zasad. Jest trochę jak sama autorka, Zarqa Nawaz, niezależna, pełna humoru i odwagi. Obstawiam, że w społeczeństwie muzułmańskim w dużej mierze została skrytykowana, ale cieszę się, że jednak Zarqa zdecydowała się na jej wydanie.

Czekam na Wasze opinie,
Sia


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu

5 komentarzy:

  1. Mimo , że fajnie opisałaś tą książkę to mimo wszystko nie przepadam za tematyką religijną.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam wcześniej o tej książce. Wydaje mi się interesująca.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie znam tej książki, jakoś mnie ominęła, a w sumie chętnie się z nią zapoznam, bo czasem intrygują mnie takie zagadnienia. nie za bardzo przepadam za tą tematyką, ale czasem na niektóre książki po prostu mam ochotę i zdecydowanie Twoja opinia mnie zachęciła do zapoznania się z nią. ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na ten temat zawsze będzie dyskusja :)
    Zapraszam na nowy post. Będzie mi bardzo miło jeżeli wpadniesz ♥
    BITHERPHOBIA.BLOGSPOT.COM Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie krótka książka, jak na tak obszerny temat:)

    OdpowiedzUsuń