Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

środa, 29 czerwca 2016

Mój dom. Mój świat - (mój) o. Jan Góra OP


Trzymając w rękach książkę o. Jana Góry„Mój dom. Mój świat”, ze łzami w oczach chciałabym Wam napisać, że spełniło się jedno z moich największych marzeń – mam tę książkę! Może dla niektórych wyda się to dziwne, ale dla mnie to prawdziwy cud – że mogę ją przeczytać, że będę mogła do niej wracać, że…  od teraz mam o. Jana zawsze przy sobie!

Ojciec Jan Góra pochodził z Prudnika. Zaraz po maturze wstąpił do Zakonu Kaznodziejskiego w Krakowie, do dominikanów. To była decyzja spontaniczna, ale pewna; bo czasami trzeba zaryzykować, postawić pierwszy krok, by przekonać się, gdzie jest nasze miejsce. Dzięki jego spontanicznym decyzjom powstały także Jamna, Lednica i Hermanice – ośrodki, których ojciec Jan był twórcą i animatorem, w których wiele osób odnajdywało swoją Drogę, sens Życia i uczyło się prawdziwej, bezwarunkowej Miłości. A ojciec Jan, jako duszpasterz młodzieży (nie tylko akademickiej), wkładając w to całe swoje serce, pomagał młodym rozwijać się w czasie swojego dorastania – wzrastać duchowo.

„Ryzykiem było zawsze zajęcie stanowiska, które byłoby zdecydowane albo też inne od wszystkich, mniej popularne. Ludzie jednak w swojej odwiecznej paidei, wtedy gdy stawiają krok naprzód, zawsze ryzykują. Dlatego też niektórzy wstępują do zakonu.”(1) 

środa, 22 czerwca 2016

Religia to trudna sprawa.


Z reguły założenia danej religii są jednakowe dla wszystkich, jednak w niektórych zakątkach Ziemi mogą nieco od siebie się różnić. Właśnie tak było w przypadku muzułmanki imieniem Zarqa, której rodzice, by zapewnić jej lepszą przyszłość, przeprowadzili się z Liverpoolu do Kanady. Nie znając treści tej książki, można sobie wyobrazić, że różnice w tych częściach świata są dość spore – Zarqa Nawaz w swojej autobiograficznej książce – „Śmiejąc się w drodze do meczetu” – pisze właśnie o tych różnicach.

Zarqa Nawaz w wieku 5 lat wspólnie z rodzicami przeprowadziła się z Liverpoolu do Kanady. Dla tak małej dziewczynki, w dodatku muzułmanki, była to spora zmiana, jednak musiała się do niej dostosować. Autorka w swojej książce wspomina o niektórych większych różnicach między tradycyjnymi a nowoczesnymi muzułmankami. Opisuje swoje pierwsze relacje z rówieśnikami w nowej szkole, obozy dla młodzieży muzułmańskiej, studia, poszukiwanie przez jej mamę męża dla niej oraz życie w małżeństwie i z dziećmi. Zarqa zawsze stara się być wierna swojej religii, jednak  nawet dla niej bywa to niekiedy trudne. Ale ostatecznie chyba jednak jej się to udaje, skoro nadal jest muzułmanką. 

niedziela, 19 czerwca 2016

Mam na imię Freedom


Kochająca matka dla swoich dzieci jest w stanie zrobić bardzo wiele. A co może zrobić kobieta, która prawie dwadzieścia lat temu straciła swoje dzieci? Może żałować i chcieć chociaż je poznać, próbować naprawić stracone lata, a nawet zmienić się… Ale czy taka zmiana jest możliwa w przypadku byłej alkoholiczki i zabójczyni własnego męża? O tym można się przekonać czytając kryminał/thriller „Mam na imię Freedom” autorstwa Jax Miller.

Freedom jest nieprzewidywalna jak nieprzewidywalna jest cała książka. Dla pozoru potrafi być miła i nie pić alkoholu pół dnia, ale czy można jej ufać? Czy można ufać komuś, kto przez około 20 lat kłamał i oszukiwał sam siebie? Freedom zabiła swojego męża, a zamiast niej do więzienia trafił jej szwagier. Przez aresztowanie straciła także swoje dzieci, które zostały adoptowane przez rodzinę „głęboko wierzących” Adwentystów Dnia Trzeciego. Przez te wszystkie lata żałowała, że tak się stało; pisała listy do swoich dzieci, których jednak nigdy nie wysłała, „śledziła” ich życie przez internet, na portalach społecznościowtych. Dopiero zaginięcie jej córki, Rebekah, budzi ją z zaślepienia – koniecznie musi ją odnaleźć. 

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Piknik w Prowansji - Elizabeth Bard

Gdy zobaczyłam tę wakacyjną okładkę, wiedziałam, że koniecznie muszę przeczytać tę książkę. Chociaż do mojej decyzji przyczyniła się także sama fabuła – dawno nie czytałam powieści obyczajowej napisanej w formie wspomnień autorki i nigdy nie czytałam powieści, w której byłyby zamieszczone, wypróbowane przez samą pisarkę, przepisy. Zapowiadało się smakowicie – dlatego postanowiłam zaryzykować!

Elizabeth Bard była studentką historii sztuki. Swoje życie miała w znacznym stopniu zaplanowane, wiedziała, co chce robić i gdzie pracować. Jednak nie przewidziała, że jej plany potoczą się zupełnie inaczej… Na studiach w Londynie poznała Gwendala, francuza, a weekend w Paryżu zapoczątkował ich związek i miłość Elizabeth do Francji. Wspólnie z Gwendalem zamieszkała w Paryżu, jednak gdy zaszła w ciążę w jej życiu pojawiła się kolejna zmiana – weekend w Céreste, w Prowansji, okazał się początkiem nowej przygody, w nowym mieszkaniu, z małym dzieckiem, z dala od Paryża, w dodatku… na wsi.

„Im dłużej przebywam na obczyźnie, tym wyraźniej dociera do mnie, że domem może być zarówno coś tak wielkiego jak kraj, coś tak czczonego jak świątynia i coś tak prostego jak zwykłe ciasto.” 

sobota, 11 czerwca 2016

Moja Lednica ♥

Hej!

Pewnie zauważyliście – dawno na moim blogu nie było żadnego luźniejszego wpisu. Takiego o mnie, o tym, co ostatnio robię, co się u mnie dzieje… Gdzie się podziały moje pasje? Tego pytania też dawno sobie nie zadawałam. A to wielki błąd! Bo przecież po to tego bloga zakładałam. Żeby „dzielić się z Wami sobą”, swoimi zainteresowaniami i miłościami. No dobra, książki i pisanie to też moja pasja, ale chyba nie można wyłącznie czytać?

Z przyzwyczajenia, mam ochotę powiedzieć, że u mnie nic nowego, nic ciekawego się nie dzieje. Ale to nie prawda, bo trochę się dzieje.


Miałam ostatnio okazję spełnić jedno ze swoich „marzeń” – chociaż nie jestem pewna, czy to było marzenie, czy bardziej ktoś mi powiedział, że „muszę” tam być – mianowicie, 4 czerwca po raz pierwszy udało mi się być na Spotkaniu Młodych na Lednicy. Jednak, o tym, jak udało mi się tam pojechać powinnam napisać co najmniej książkę – bo to jest zbyt długa historia, żebym mogła o tym pisać na blogu, ale pokrótce… (dla zainteresowanych – prawdopodobnie napiszę ok. 10 stron A4 wspomnień).

wtorek, 7 czerwca 2016

Raz się żyje!


Żyjemy w społeczeństwie, w którym coraz częściej, coraz więcej rzeczy dzieje się „na szybko”. Narzekamy na brak wolnego czasu, przepracowanie, zmęczenie. Trudno jest nam pogodzić pracę z życiem osobistym, rodzinnym czy społecznym. Praca coraz częściej dla wielu ludzi staje się priorytetem, a stanowisko w pracy jest ważniejsze od tego, co w rzeczywistości powinno być na pierwszym miejscu (zamiast mówić jestem mężem/żoną/rodzicem wielu mówi o sobie – jestem dyrektorem, lekarzem, nauczycielem, itp.)

„Odpowiedź na pytanie „Kim jestem?” wyznacza mi kierunek na całe życie i stanowi punkt wyjścia szukania równowagi między pracą a życiem osobistym.”