Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

piątek, 22 stycznia 2016

Śpieszmy się kochać ludzi… Tak szybko odchodzą. (o. Jan Góra – „Pióro plebana”)



Śmierć bliskiej osoby chyba dla każdego jest trudnym doświadczeniem. Po zmarłej osobie zostają przecież w pamięci pozostałości wspólnie spędzonych chwil i niekończących się rozmów. Czasami te wspomnienia przelewamy na papier. Tak właśnie zrobił zmarły niedawno o. Jan Góra. Po śmierci swojego stryja, z wielkiej miłości i szacunku do niego, by upamiętnić minione wspaniałe momenty, w roku 1986 napisał książkę pt. „Pióro Plebana”, w której wspomina m. in. wiele historii z życia mieszkańców Paleśnicy oraz, przede wszystkim, z życia paleśnickiego plebana.

„W spotkaniu rodzi się nowy człowiek. Rośnie i dojrzewa. Dojrzewa do spotkań coraz dojrzalszych, aż w końcu rodzi się w nim pragnienie takiego spotkania, w którym zostanie przekazanie życie. ”


Ksiądz Jan Góra, były proboszcz małej, wiejskiej parafii, był stryjem ojca Jana Góry. Na ogół – o czym dowiadujemy się z książki „Pióro Plebana” – prowadził on spokojne, niewiele wychylające się poza margines życie, ale zdaniem jego bratanka – jego życie było godne podziwu. Dlatego właśnie dominikanin postanowił napisać on nim książkę, która miała upamiętnić, ocalić od zapomnienia paleśnickiego proboszcza.
Ta książka to może tylko nie długie opowiadanie, ale zawiera w sobie coś, co porusza, posiada w sobie niezwykłą lekkość; czyta się ją po prostu z ciekawością i pełnym podziwem. W końcu to książka napisana z serca – nie tylko dla konkretnej grupy czytelników, ale przede wszystkim dla upamiętnienia opisywanej w niej osoby.

,,W Paleśnicy narodziło się coś we mnie, coś, co dzisiaj wydaje mi się,że jest w moim życiu najważniejsze. Tamta plebania była miejscem mojego urodzenia na nowo, do życia jakim dzisiaj żyję.''

Ojciec Jan Góra z wielkim sentymentem i zachwytem wspomina Plebana z Paleśnicy. Od razu można dostrzec, że był on dla niego kim wyjątkowym. Wiele go nauczył, wiele mu zawdzięcza. Jak sam pisze: „Zaczynając to opowiadanie o plebanie z Paleśnicy, jako o wyjątkowym dla mnie człowieku, nie zdawałem sobie sprawy z tego, co właściwie jest tematem mojej opowieści. Nie chciałem go z nikim porównywać czy kogokolwiek oskarżać. Chciałem skupić się na wyjątkowości jego postaci przez sam fakt: kim był dla mnie”. Ojciec Jan, jak sam wielokrotnie wspomina w książce, pisał to opowiadanie też trochę z obowiązku, czuł, że ma takie zobowiązanie wobec wuja, który sam nigdy się nie bronił, był spokojnym człowiekiem i każdą krytykę przyjmował z wielką pokorą. O. Jan nie tyle go w książce broni, co po prostu ukazuje jego wspaniałość.

„Nie ma rozstania ze zmarłymi. Zmienia się tylko postać naszego z nimi obcowania. Kiedy ich ludzki szczątek oddajemy ziemi cmentarnej na przechowanie, nie tyle jest to akt żałoby, co akt wierności.”

Lubię czytać o nowych miejscach, tym bardziej jeśli te miejsca znajdują się „niedaleko mnie” (przecież Paleśnica jest w Małopolsce – a toż to sąsiednie województwo;). Lubię czytać wspomnienia o innych ludziach – zawsze wzbudzają we mnie zachwyt, bo chyba nikt nie jest w stanie napisać lepszych wspomnień, jak ten, kto pisze szczerze, w dobrej wierze i od serca. A właśnie tak pięknie i subiektywnie napisał ojciec Jan o swoim stryjku.

To dopiero pierwsza książka Ojca Jana Góry, którą miałam okazję przeczytać, ale powoli mam zamiar nadrobić zaległości. Jeśli wszystkie książki mają być tak fanatyczne – powinnam czym prędzej się za nie zabrać. A Wam na razie szczerze polecam „Pióro Plebana”. Jest dobre. Warto znać.

Pozdrawiam serdecznie,

Sia

12 komentarzy:

  1. Książki raczej nie przeczytam, ale to bardzo fajne, że tak wspominasz tę postać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno wzbudza refleksje z tego co widzę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cytat z tytułu postu zawsze wzbudza we mnie wiele emocji, zmusza do refleksji. Może dlatego, że do niedawna bałam się o tym mówić, bałam się śmierci...? Śmierć, a nawet sama utrata bliskiej osoby, potrafi bardzo dotkliwie dotknąć :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja właśnie wręcz przeciwnie. Nie przepadam za czytaniem wspomnień o kimś, opisów miejsc. Książka chyba nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawie opisujesz :) Myślę, że muszę przeczytać tę książkę :)) Czuję, że to wlaśnie jest mój klimat! :D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam okazji czytać tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety nie w moim guście, choć to chyba wartościowa lektura.

    OdpowiedzUsuń
  8. Takich książek raczej nie wybieram do czytania, ale Twój opis bardzo mnie zachęcił, więc postaram się ją znaleźć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety nie przepadam za tego typu książkami więc raczej nie sięgnę ale doceniam to, że opisujesz książki mniej znane ale tak samo wartościowe.

    OdpowiedzUsuń