Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

czwartek, 26 listopada 2015

Liczy się tylko Miłość - bez niej jesteśmy niczym. Recenzja książki "Po schodach do nieba" - B.J. Eadie



Pewnie wiele osób czasami zastanawia się, czy istnieje jakieś „życie po śmierci”, a jeżeli istnieje, to jakie ono jest? Czy dalsze życie jest kontynuacją tego życia na ziemi? A może jest zupełnie inne? Wydaje mi się, że na ten temat było już dość sporo książek i mam nawet wrażenie, że każda była nieco inna. Jednak we wszystkich tych publikacjach jest trochę podobieństw; wiele informacji się powtarza, co może świadczyć o tym, że rzeczywiście w niebie jest dość podobnie do tego, co piszą osoby, które rzekomo w Niebie były [ale my sami tego dowiemy się dopiero, gdy sami umrzemy].  Człowiek z natury jest ciekawy świata, więc chyba Bóg, poprzez właśnie takie pozwolenie niektórym osobom doświadczenia czegoś więcej, stara się naszą ciekawość chociaż trochę zaspokoić.

Po schodach do nieba to nie tylko opowieść Betty Eadie o jej śmierci po operacji i powrocie do życia; tak naprawdę jest to odkrywanie sensu życia ziemskiego.”

Betty J. Eadie w swojej książce „Po schodach do nieba” przybliża nam nieco wizję życia po śmierci. Dusza autorki po śmierci klinicznej trafia do Nieba i tam ma okazje lepiej poznać „tamto” miejsce. W książce, Betty, z wielkim zachwytem opisuje to, co widziała, a także chętnie dzieli się doświadczeniami, które były dla niej szczęśliwym przeżyciem pozaziemskim.

Życie autorki przed śmiercią kliniczną nie zawsze było idealne. Jak opisuje, w dzieciństwie była źle traktowana, poniżana; od osób, które ją wychowały, nie dowiedziała się o bezgranicznej Miłości Boga, raczej, te osoby zawsze przedstawiały jej Stwórcę, jako Kogoś, Kogo należy się bać. Dodatkowo autorka była pół-Indianką (jej mama pochodziła z plemienia Indian), przez co była traktowana przez osoby „wierzące” jako poganka, a jej strach do Boga stawał się jeszcze większy.

Dopiero dorosłe, samodzielne życie pozwoliło jej być bardziej szczęśliwą. Betty J. Eadie, jako żona i matka szóstki dzieci, mniej przejmowała się swoimi problemami, a bardziej cieszyła się ze swojej wspaniałej, kochającej rodziny.

„(...) „albo się boisz Boga, albo idziesz do piekła”. To uniemożliwiło mi prawdziwe pokochanie Go. Po raz kolejny zrozumiałam, że strach jest przeciwieństwem miłości i największym narzędziem szatana. Ponieważ bałam się Boga, nie potrafiłam prawdziwie Go pokochać, a nie kochając Go, nie mogłam też kochać czystą miłością siebie ani innych ludzi. Prawo miłości zostało złamane.”

Książkę tę przeczytałam zadziwiająco szybko. Może to dlatego, ponieważ książka jest bardzo krótka, a może po prostu dlatego, że od zawsze interesują nie  „takie” temat? Nie wątpliwe jest jednak, że książka podobała mi się bardzo. Dzięki niej dowiedziałam się wiele nowych rzeczy, ale także książka zmusiła mnie do ponownego zastanowienia się nad tym, co już wiedziałam.

Wiele osób, szczególnie wierzących-katolików uważa, że ta książka nie może służyć za jakiekolwiek źródło informacji o życiu pozaziemskim.  Jednym z powodów jest to, że w książce została opisana preegzystencja dusz ,czyli, według tej książki, człowiek zanim trafił na ziemię żył, jako istota duchowa w niebie (a wg nauki Kościoła katolickiego jest to nieprawda). Moim zdaniem, pomimo tych kilku informacji, które zdaniem teologów katolickich mogą być nieprawdziwe, uważam, ze książka daje dużo do myślenie, pozwala nam wyjaśnić rzeczy których nie rozumiemy, a także podpowiada nam, co możemy zmienić, by żyć lepiej.

„Wszystkie religie, które istnieją na ziemi, są potrzebne, ponieważ są ludzie, którzy potrzebują tego, co one nauczają. Jedna religia może nie zapewniać pełnego zrozumienia Ewangelii Pana i wyznawcy tej religii, pozostając w niej, mogą go nigdy nie osiągnąć. Taka religia staje się jednak punktem wyjścia do poszukiwania dalszej wiedzy. Każde wyznanie zaspokaja potrzeby duchowe, których inne wyznania prawdopodobnie nie potrafią zaspokoić. Żadna religia nie potrafi spełnić wszystkich oczekiwań na każdym poziomie. (...) Otrzymawszy tę wiedzę, zrozumiałam, że nie mamy żadnego prawa, aby krytykować jakikolwiek Kościół, wyznanie czy religię. Wszystkie są dla Niego (Boga) cenne i ważne. We wszystkich krajach, religiach i warstwach społecznych zostali umieszczeni szczególni ludzie z ważnymi misjami, po to by oddziaływać na innych. ”

Dlatego, polecam tę książkę szczególnie osobom, które lubią wgłębiać się w tematy ludzkiej egzystencji i tym, którzy ciągle zastanawiają się nad sensem wielu ludzkich cierpień, nad sensem ludzkiego życia. Dodatkowo prosty i zrozumiały język oraz niewielkie rozmiary treści sprawiają, że książkę czyta się niemal jednym tchem – tak przynajmniej było w moim przypadku.

Czytaliście tę książkę? Co o niej myślicie? A może czytaliście coś podobnego o tej tematyce, np. „Niebo istnieje… naprawdę”?

Pozdrawiam serdecznie,

Sia

__________________
*wszystkie cytaty pochodzą z książki "Po schodach do nieba"-  B.J. Eadie

5 komentarzy:

  1. Bardzo mi się podobała. Mądra, szybko się ją czyta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, mi też bardzo szybko się ją czytało :)

      Usuń
  2. Ciężka książka. Na takę muszę mieć odpowiedni nastrój, zdecydowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem, czy ciężka? Ja przed nią skończyłam czytać jakiś kryminał i w ogóle nie miałam pomysłu, co czytać dalej... Bałam się trochę tej książki, ale jak się okazuje niepotrzebnie - od pierwszych stron bardzo mnie wciągnęła.

      Usuń
  3. oj, po lekturze Twojej recenzji nie wiem czy jest to propozycja dla mnie

    OdpowiedzUsuń