Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

poniedziałek, 28 września 2015

Apartament

Z pewnością większość osób widziało już niejeden film o papieżu Janie Pawle II (ja także należę do grupy tych osób). Telewizja na krągło puszcza stare nagrania, a dystrybucje chętnie wydają nowe filmy o Ojcu Świętym. Jakiś czas temu (dokładnie 15 maja br.) do kin wszedł film dokumentalny „Apartament” – również o papieżu – jednak wdaje mi się, że ten film jest nieco ciekawszy, a to dlatego, ponieważ po raz pierwszy oglądając „taką” produkcje nie narzekałam na to, że już coś podobnego widziałam…

Większość filmów o Janie Pawle II, które widziałam, skupia się głównie na przedstawieniu obowiązków, jakie Karol Wojtyła wykonywał przed i po wyborze na papieża. „Apartament” z kolei jest zdecydowanie inny. Tutaj twórcy skupili się szczególnie na tym, co Ojciec Święty robił w wolnych chwilach, jak odpoczywał. W filmie zostały pokazane między innymi krótkie filmiki, z prywatnej kolekcji papieża, które zostały nagrane przez operatora kamery, który zawsze z papieżem, i innymi osobami zaproszonymi przez niego, jeździł na różne wyprawy w góry.

czwartek, 24 września 2015

"Powód by oddychać" Rebecca Donovan


Szczególnie w pierwszym tygodniu wakacji, gdy po ciężkim „przed maturalnym” roku szkolnym, powoli powracałam do intensywnego nadrabiania zaległości czytelniczych, długo zastanawiałam się „co przeczytać?”. Wtedy jakoś szczególnie nie chciało mi się czytać recenzji książek – wtedy najważniejsze dla mnie było, by jak najszybciej zacząć czytać – więc postanowiłam wziąć „pierwszą lepszą” książkę, która znajdowała się na mojej liście chcę przeczytać na LubimyCzytać. A dokładnie była ta to pierwsza część serii Oddechy autorstwa Rebecci Donovan.
W rozrachunku między miłością a stratą to miłość popychała mnie do walki o to, by... oddychać.
Główną bohaterkę książki „Powód by oddychać”, Emmę, poznajemy jako zwykłą, nieco zamkniętą w sobie dziewczynę. Bohaterka nigdy nie chce jakoś specjalnie się wyróżniać. W szkole zawsze stara się być „niezauważalna”. Można nawet powiedzieć, że jest  typową kujonką. Jednak jej nauka ma „głębszy sens”… Dziewczynie zależy na ocenach, ponieważ chce dostać się do wymarzonego college’u i chce w końcu móc wyprowadzić się z domu ciotki i wujka, u których mieszka.
Jej przyjaciółką jest Sara, która jako jedyna mimo wszystko chce się z nią przyjaźnić. Emma tylko do niej ma jakiekolwiek zaufanie i tylko ona zna część jej tajemnic, o których nie mówi nikomu, i którym często sama, przed samą sobą, zaprzecza.

wtorek, 22 września 2015

Zwykła codzienność, a może.. cuda?


Najczęściej, gdy oglądamy film, oczekujemy od niego czegoś łatwego w odbiorze, czegoś co choć trochę przypomina naszą codzienność. Tylko,  jaka jest ta „nasza codzienność”? Zazwyczaj ona niczym się nie wyróżnia; żyjemy z dania na dzień, często mamy wrażenie, że każdy dzień jest taki sam i nic w nim się nie zmienia. Wszystko jest monotonne, tylko czas stale płynie; uciekają godziny, dni, lata…

Zastanawiając się ostatnio „Co obejrzeć?”, trafiłam na dwa zupełnie nietypowe filmy. A nietypowe z tego powodu, że wymagają od widza bardzo uważnego oglądania. Tych filmów nie można tak po prostu obejrzeć i powiedzieć, czy są dobre czy złe. Produkcje te zmuszają do głębszego zastanowienia się i przeanalizowania, co tak naprawdę chciał przekazać widzom twórca.
W rzeczywistości, ilu widzów, tyle będzie recenzji i interpretacji, ponieważ każdy będzie rozumiał te filmy w inny sposób. Jednym będą one podobały się bardziej, innym mniej, ale tylko tym, którzy w ogóle nie podejmą próby „zrozumienia” ich, filmy nie będą podobały się wcale.

Zawsze będzie mi się to kojarzyło z pewnym momentem i moją reakcją :*
Ponoć miał padać deszcz, a tu naraz wychodzi słońce... Tak, to był cud :D
Dobrze mieć takie wspomnienia :) ♥


sobota, 19 września 2015

Czy naprawdę wierzysz?




„Nie wiem, czy ktokolwiek z nas dostrzega pełen obraz Boskiego planu, że tak się wyrażę.
Jesteśmy jak małe dzieci, siedzące na podłodze, wpatrujące się w tył gobelinu, który jest właśnie tkany. Czasami może wdawać się nam brzydki. Kolory są pomieszane i nie ma to sensu.
Pewnego dnia, już nie będziemy siedzieć na podłodze! Przejdziemy na drugą stronę gobelinu, a geniusz Boskiego dzieła stanie się jasny. A w centrum tego wszystkiego zobaczymy Krzyż.
Ale w tym ogromnym gobelinie możemy także dostrzec pojedynczą, wyjątkową nić. Jedyną w swoim rodzaju i kolorze, dzięki której nasze życie zaczyna nabierać sensu, pojedyncza nić, bez której całość wydaje się być niekompletna. ”






Dokładnie wczoraj miała miejsce oficjalna polska premiera filmu „Czy naprawdę wierzysz”.  Na film czekałam właściwie odkąd po raz pierwszy zobaczyłam zagraniczny trailer. Miałam cichą nadzieję, że polska premiera będzie o wiele wcześniej, ale i tak cieszę się, że w ogóle się odbyła.
Scenariusz filmu  „Czy naprawdę wierzysz” został napisany przez tych samych twórców, co scenariusz do filmu „Bóg (nie)umarł”. Oglądając po raz pierwszy zwiastun miałam wrażenie, że nowy film będzie bardzo podobny do tego, co już było… i w sumie trochę miałam rację. Ale nie do końca!

poniedziałek, 14 września 2015

Przegląd prasowy miesiąca sierpnia

Chyba zaczął się już drugi tydzień miesiąca, jednak myślę, że jeszcze warto podsumować mój "czytelniczy" sierpień. Ale oczywiście na przyszłość postaram się być bardziej punktualna z publikowaniem tego typu postów.

Zazwyczaj rzadko czytam gazety, bo zwyczajnie mam na nie mało czasu. Jeśli mam coś czytać, to zdecydowanie wolę czytać książki. Ale nie mogę gazet z mojego życia wykreślić całkowicie - muszę się czymś inspirować!

Jako, że sama gazet nie kupuję, czasami przeglądam gazety mojej mamy. A większość czasopism, które moja mama czyta to oczywiście poradniki o zdrowiu i urodzie. Lecz one tylko pozornie wydają się być nieciekawe - w rzeczywistości często trafiają się w nich dość ciekawe tematy lub wywiady z ciekawymi osobami. 


środa, 2 września 2015

Rainbow Rowell – "Fangirl"


Spójrz na siebie. Ogarniasz świat, niczego się nie boisz. Ja za to boję się wszystkiego. I jestem szurnięta. Może nawet myślisz że jestem szurnięta tylko odrobinę, ale to dlatego, że pokazuję ludziom zaledwie wierzchołek góry lodowej mojego szurnięcia. Pod powierzchnią lekkiego szurnięcia i niedostosowania społecznego jestem całkowitą porażką. "



Jakiś czas temu było bardzo głośno o nowej książce Rainbow Rowell – „Fangirl”. Wiele osób oczekiwało na premierę, więc i ja postanowiłam poczekać, wiele osób koniecznie chciało tę książkę przeczytać, więc i ja koniecznie musiałam ją przeczytać. Raczej nie klasyfikuję się z „tłumem”, jestem absolutnie indywidualną jednostką, ale tym razem dałam się skusić i, po długim, niecierpliwym oczekiwaniu, doczekałam się premiery książki, a później… znalazłam czas, by ją jak najszybciej przeczytać.

Już sam początek bardzo mnie zainteresował. Dwie siostry, bliźniaczki, wyjeżdżają do college’u. Od tego wydarzenia właściwie wszystko w ich życiu się zmienia. Dawniej były absolutnie nierozłączne, niemal wszystko robiły razem: chodziły razem na imprezy, zawsze były w tej samej klasie, a nawet razem siedziały w ławce.  A teraz, mają zacząć całkiem nowe życie, w dodatku osobno.

wtorek, 1 września 2015

Tak, chcę!

Witajcie Kochani!
Po długim, nieoczekiwanym "odejściu"- znowu wracam. Bardzo długo zwlekałam z tą decyzją, wahałam się, czy to jest odpowiedni moment by wrócić... aż w końcu powiedziałam sobie jasno i wyraźnie: "Tak, chcę wrócić; chcę dalej... robić to, co kocham". Pomimo ciągłych przeciwności, jakimi są brak czasu, zniechęcenie, "inne obowiązki", odważyłam się podjąć pierwszy krok i znowu coś dla Was napisać. 
Teraz przede mną wielkie wyzwanie - bycie konsekwentnym i systematycznym w pisaniu. Te dwie cechy nigdy nie były moją mocną stroną, ale może w końcu się uda? Bo przecież, o marzenia trzeba walczyć, nawet jeśli wygrana jest mało realna - zawsze jest możliwa. Już ktoś, kiedyś mówił mi o tej codziennej "walce", a ja wtedy nie chciałam wierzyć. Teraz naprawdę rozumiem, w czym rzecz, Na drodze do spełnienia naszych marzeń zawsze staną jakieś przeszkody - najważniejsze jest by się nie poddawać i stale, każdego dnia walczyć z trudnościami, z własnymi słabościami...