Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

sobota, 3 stycznia 2015

Chwalmy Pana - parafraza polskiego tłumaczenia piosenki Leonarda Cohena - Hallelujah

AKTUALIZACJA z dn. 24.03.2016r.
Moje drugie imię, Bona Fide, czyli w dobrej wierze. Zauważyłam, że mój tekst został odebrany nie do końca, tak, jak powinien. Dlatego postanowiłam przeczytać go raz jeszcze i doszłam do wniosku, że macie racje - mój tekst nie miał nic wspólnego z interpretacją tego tekstu. Trochę szkoda mi usuwać cały post - może kiedyś ktoś z tej wersji skorzysta - jednak interpretację usunęłam, żeby nie mylić tych, którzy na moim blogu szukali interpretacji pieśni L.Cohena. Poniższy tekst niewiele ma wspólnego z tą piosenką, jest to raczej swobodna parafraza, przerobiona trochę na mój sposób, tak, żeby mnie pasowało. Może komuś się spodoba, może ktoś to kiedyś zaśpiewa, ale... gdy będziecie to śpiewać nie mówicie, że śpiewacie tłumaczenie Hallelujah Cohena, bo Wam nie uwierzą i jeszcze Was wyśmieją tak jak i mnie ;) To po prostu trochę inny tekst, z królem Dawidem, niewiele ma wspólnego, poza odwołaniem na wstępnie. 








Tajemny akord kiedyś brzmiał
Pan cieszył się, gdy Dawid grał
Ale muzyki dziś tak nikt nie czuje
Kwarta i kwinta, tak to szło
Raz wyżej w dur, raz niżej w moll
Nieszczęśliwy król ułożył Alleluja


Zacznijmy od tego – kim był Dawid? Dawid był królem Izraela oraz autorem wielu Psalmów (ale nie wszystkich). On właśnie napisał Psalmy, w których występowało kluczowe słowo Alleluja.
Słowo Alleluja możemy tłumaczyć jako „Chwała Panu”, a także „Chwalmy Pana” jest poprawnym tłumaczeniem.
O co chodzi z tym „tajemnym akordem”, kwartą, kwintą, dur, moll? Otóż, ponieważ psalmy zazwyczaj się śpiewa, Dawid pewnie też musiał mieć do nich jakąś „melodię” i właśnie w tej zwrotce autor próbuje sobie wyobrazić ten „tajemny akord” Dawida.
W oryginalnym tłumaczeniu* zamiast, tak, jak ja napisałam wyżej – „nieszczęśliwykról, występuje „nieszczęsny”. Mnie osobiście „nieszczęsny” kojarzy się całkowitym potępieniem. Być może autor tekstu nazwał go tak ze względu na grzechy które popełnił (cudzołóstwo względem żony swojego sługi, prowadzenie wojen, lub inne naruszenia Prawa Pańskiego), jednak on przecież szczerze żałował za swoje grzechy… Dla mnie, wiec pozostanie on ‘nieszczęśliwym’ (przez to, że próbował walczyć ze złem, ale, ponieważ jest tylko człowiekiem, ulegał także pokusom), a nie jak to ujął autor tłumaczenia – ‘nieszczęsny’.


Na wiarę nic nie chciałeś brać
Lecz sprawił to księżyca blask
Że piękność Jej na zawsze Cię podbiła
Kuchenne krzesło tronem twym
Ostrzegła Cię, już nie masz sił
I z gardła ci wydarła Alleluja


Dlaczego mi zarzucasz wciąż
Że ja nieszczerze chwalę Go
On przecież moim Królem i mym Panem
Jest w każdym słowie światła błysk
Nieważne, czy usłyszy dziś
Najświętsze czy niepewne Alleluja


Tak się starałam, ale cóż
Dotykam tylko, zamiast czuć
Lecz mówię prawdę, nie chcę was oszukać
I chociaż czasem poszło źle
Przed Panem moim stawię się
Na ustach mając tylko Alleluja

A na koniec pieśni, w ostatniej zwrotce, mamy takie przepiękne podsumowanie.
Podmiot liryczny utworu zdaje sobie sprawę z tego, że nie jest człowiekiem idealnym, że nigdy nie pozbędzie się zła, które czyni, a które jest konsekwencją grzechu pierworodnego.

Jak pisał św. Paweł „Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać — nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka.” (Rz 7, 18-20)

Jednak mimo wszystko, nasz bohater utworu, stara się być lepszy, stara się czynić głównie dobro, chwali Pana i chce Go chwalić zawsze (Przed Panem Pieśni stawię się na ustach mając tylko „Chwała Panu”!).

***

Niech każdy, kto ma w planach zaśpiewać ten utwór w Kościele, rozważy w swoim sercu, czy na pewno zgadza się ze wszystkimi wersami, słowami tego tekstu. A jeśli, z jakimiś się nie zgadza, niech nie rezygnuje ze śpiewania tego utworu, tylko stworzy własną parafrazę, zaśpiewa tak, jak naprawdę czuje. Ten utwór może być piękną pieśnią pochwalną dla Pana, musimy tylko zaśpiewać ją szczerze, zaśpiewać zgodnie ze swoim sumieniem, zgodnie ze swoją wiarą.

_____________________
*Oryginalne tłumaczenie: http://www.tekstowo.pl/piosenka,maciej_zembaty,alleluja.html

Powyższy tekst jest w całości moją pracą! Tekst piosenki Cohena parafrazowałam na podstawie tłumaczenia Macieja Zembaty.
Nie zgadzam się na publiczne udostępnianie tego tekstu bez mojej zgody! 
Zgodę na udostępnienie można uzyskać kontaktując się ze mną przez e-mail. E-mail do mnie znaleźć można w zakładce "O mnie/ kontakt".


Sia

11 komentarzy:

  1. Pierwsza taka recenzja, z która się spotykam... Oryginalnie :) chyba nikt jeszcze nie oceniał piosenek czy ich tłumaczeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu chciałam napisać taką parafrazę, która byłaby zgodna z tym, co myślę, z moimi przekonaniami. A z tym oryginalnym tłumaczeniem, jak widać, nie do końca się zgadzam ;)

      Usuń
  2. Rany, jestem pod wrażeniem. Trudny temat, delikatny, bardzo dojrzałe podejście i wiele, wiele pracy włożonej w tekst. Odważna praca, nie boisz się swoich przekonań. Wiele odwołań, tekst spójny, ciekawie napisany. Pierwszy raz spotykam się z takim tekstem, tak napisanym, na blogu... Jestem naprawdę pod ogromnym wrażeniem.
    Pozdrawiam ciepło i gratuluję bardzo dojrzałej postawy i bardzo dojrzałego tekstu
    Eryś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bardzo dziękuję za przeczytanie! Bardzo mi zależy, by dotarł on do jak największej liczby osób :) Ta "dojrzała postawa" wymaga ode mnie wielu wyrzeczeń, ale o to chodzi, by nie bać się głośno mówić co się myśli :)

      Usuń
  3. Przyznam szczerze, że przeczytałam wszystko, bo bardzo mnie zainteresowałaś! I dobrze. Nigdy nie słyszałam tej piosenki w kościele, chociaż chętnie bym ją zaśpiewała. Oryginał co prawda robi na mnie większe wrażenie, ale pewnie przez to, że oryginał zawsze jest odrobinę lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że oryginał jest zawsze najlepszy! Wszystko inne to tylko powielanie (a czasami nawet kopiowanie) czyjejś pracy. Tę cudowną piosenkę można zaśpiewać na wiele różnych sposobów. Tyle ile jest osób tyle może być własnych parafraz i interpretacji :)
      Ja w swoim kościele też tej piosenki jeszcze nie słyszałam. Ale oglądałam wiele wykonań tego utworu i widzę, że jest on często śpiewany m.in. na ślubach (choć ostatnio znalazłam nawet ten utwór śpiewany na chrzcie - moim zdaniem wersja "na chrzest" jest bardziej szczerze, prawdziwie śpiewana niż to "oryginalne tłumaczenie".
      Śpiewajmy tak jak czujemy, a nie tak jak jest "ogólnie przyjęte" :)

      Usuń
  4. to jest extra :) ale ja na swoim ślubie miałam "ave maria" caccini'ego i arię na strunie G :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ave Maria" Też świetny tekst. Tam nic nie trzeba zmieniać :)

      Usuń
  5. Uwielbiam tą piosenkę <3
    Świetna recenzja

    OdpowiedzUsuń
  6. Cóż, pomysł ciekawy :) Osobiście kocham tą piosenkę.


    Zapraszam na bloga 17-latki, która dzieli się na nim z czytelnikami swoimi przemyśleniami :)

    http://www.by-mickey.blogspot.com/2015/01/pomagaj-bo-warto.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna recenzja, mam nadzieję, że będzie takich więcej :)
    http://gusiaablog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń