Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Nie jesteś sobą - film

Dylemat wolnych wieczorów….Co obejrzeć? Tym razem skusiłam się na zobaczenie filmu „Nie jesteś sobą” i jestem pozytywnie zaskoczona, ale i zarazem głęboko wzruszona…Zresztą - przekonajcie się sami, o czym jest ten film. Może i Wam się spodoba?

źródło zdjęcia
Główną bohaterką tego filmu jest Kate, u której lekarze zdiagnozowali stwardnienie zanikowe boczne  (ALS). Dziewczyna stopniowo przestaje chodzić, jakkolwiek poruszać się, a nawet z czasem przestaje mówić. Zanim jednak choroba zaczyna nasilać się, zatrudnia Bac, młodą, pod każdym względem nieprzewidywalną, studentkę, która ma być jej opiekunką. Bac od samego początku ujawnia Kate oraz jej mężowi swoje niekompetencje i nieumiejętność zajmowania się osobą chorą na ALS (nawet o samej chorobie nie wiele wie), jednak Kate mimo wszystko chce ją zatrudnić do pomocy.

Początki pracy Bac były trudne, dziewczyna nie do końca zdawała sobie sprawę z tego, jak ciężkim i odpowiedzialnym zadaniem jest zajmowanie się chorą osobą. Na początku, zanim zrozumiała powagę sytuacji, często spóźniała się do pracy, wszystkie swoje obowiązki traktowała „na luzie”, można nawet powiedzieć, że podchodziła do nich trochę z żartem.

Przyjaciele Kate w momencie, gdy ona zachorowała zaczęli traktować ją jakby była niewidzialna. Niby od czasu do czasu spotykali się z nią (raz nawet zaprosili ją na większe przyjęcie), ale nie traktowali jej już tak jak dawniej, nie traktowali jej jak równej sobie, bo przecież ona była niepełnosprawna, a one miały wszystko: były pięknie, młode i bogate… <czytaj więcej>

piątek, 16 stycznia 2015

Cytaty z piosenek Carpe Diem

Witajcie,
Może zastanawiacie się, skąd pomysł na taki post? Otóż, ostatnio przeglądałam statystyki bloga i wśród "wyszukiwanych kluczowych słów", dzięki którym ktoś trafił na mojego bloga był właśnie ten tytuł (Cytaty z piosenek Carpe Diem). I tak sobie pomyślałam, że w sumie mogłabym zrobić taki wpis, z cytatami z piosenek tego zespołu. Szczerze - zespół ten od dawna mnie inspiruje, a cytaty z tekstów ich piosenek niezwykle pasują do mojego życia, opisują to, co czuję. Być może, także ktoś z Was, czytając fragmenty tych tekstów, pomyśli sobie: "Też tak mam". Naprawdę zachęcam do przeczytania tych cytatów, a jeśli ktoś ma czas i ochotę zachęcam do przesłuchania całych utworów (tytuły utworów, z których pochodzą cytaty, podane są pod każdym cytatem).

"Dobrze jest 
Jeżeli w życiu widzisz głębszy sens 
Jeżeli robisz coś ze wszystkich sił 
Byś dobrze żył"
- Życie jak poemat

"I nie wiem czy w nas 
Jest siła lub wiara w to 
Aby nie wyprzeć się 
Nie krzyknąć: Nie znam Go! 
Nie umiem modlić się 
Tak jakbym tego chciał
Ale dziś wierzę w to
Że człowiek już nie jest sam"
- Poza czas

"Tak pusto tu bez Ciebie, aż brakuje słów
Sam nie wiem, co napadło mnie
Kolejny raz zraniłem Cię"
- Gdzie jesteś dziś


piątek, 9 stycznia 2015

W obiektywie aparatu...

.
<Od razu na wstępie przepraszam za jakość zdjęć. Zdjęcia były robione słabym aparatem w telefonie.>

W końcu udało mi się pojechać do babci. Nie byłam na Święta, ale za to udało mi się pojechać po Świętach, tj. 4 stycznia. Tradycyjnie nie mogło obejść się bez zdjęć. A na tych zdjęciach nie mogło zabraknąć przepięknego kotka mojej babci. Co prawda, moja babcia ma aż 3 wspaniałe kotki, ale tylko ten jest urodzonym modelem do zdjęć! Jeszcze te jego oczy - zniewalające! No, ale co ja poradzę, że mam mini-obsesję na punkcie kotów ;)


sobota, 3 stycznia 2015

Chwalmy Pana - parafraza polskiego tłumaczenia piosenki Leonarda Cohena - Hallelujah

AKTUALIZACJA z dn. 24.03.2016r.
Moje drugie imię, Bona Fide, czyli w dobrej wierze. Zauważyłam, że mój tekst został odebrany nie do końca, tak, jak powinien. Dlatego postanowiłam przeczytać go raz jeszcze i doszłam do wniosku, że macie racje - mój tekst nie miał nic wspólnego z interpretacją tego tekstu. Trochę szkoda mi usuwać cały post - może kiedyś ktoś z tej wersji skorzysta - jednak interpretację usunęłam, żeby nie mylić tych, którzy na moim blogu szukali interpretacji pieśni L.Cohena. Poniższy tekst niewiele ma wspólnego z tą piosenką, jest to raczej swobodna parafraza, przerobiona trochę na mój sposób, tak, żeby mnie pasowało. Może komuś się spodoba, może ktoś to kiedyś zaśpiewa, ale... gdy będziecie to śpiewać nie mówicie, że śpiewacie tłumaczenie Hallelujah Cohena, bo Wam nie uwierzą i jeszcze Was wyśmieją tak jak i mnie ;) To po prostu trochę inny tekst, z królem Dawidem, niewiele ma wspólnego, poza odwołaniem na wstępnie. 








Tajemny akord kiedyś brzmiał
Pan cieszył się, gdy Dawid grał
Ale muzyki dziś tak nikt nie czuje
Kwarta i kwinta, tak to szło
Raz wyżej w dur, raz niżej w moll
Nieszczęśliwy król ułożył Alleluja