Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

czwartek, 31 grudnia 2015

Podsumowanie roku 2015.


I tak oto zbliżamy się do końca roku. Koniec roku to czas podsumowań, a także czas postanowień na rok przyszły. Zacznę od podsumowania, które będzie długie, bo naprawdę dużo u mnie się działo!

Początek tego roku był dla mnie dość intensywny. Dzień w dzień przesiadywałam w nocy do późnych godzin. Uczyłam się do matury i do konkursu. Nie wiem, czy pisałam to Wam na blogu, ale zawsze wszystkim to powtarzam, że podobał mi się ten czas. Nie było łatwo, ale z pewnością było warto. To był dla mnie bardzo intensywny czas, taki, powiedziałabym cytując ks. Kaczkowskiego, „na pełnej petardzie”.  Może czasami było ciężko, pewnie chodziłam jak trup blada i z pewnością byłam słaba, ale mimo wszystko nie poddawałam się, nie rezygnowałam i do samego końca walczyłam. Dzisiaj jak sobie pomyślę o tym, to jestem z siebie dumna, ale za razem jestem na siebie zła – zła, bo teraz zamiast jeszcze raz, na nowo stanąć do walki, to mi brakuje motywacji. I właśnie to „na nowo zacząć chcieć” jest pierwszą rzeczą, którą w nowym roku będę starała się osiągnąć.

środa, 30 grudnia 2015

Nie wierzę powroty. Wolę iść do przodu. „Księga wyzwań Dasha i Lily” - Rachel Cohn i David Levithan

Święta dla każdego mogą mieć inne znaczenie. Jedni mogą je lubić, dla innych mogą być one nie specjalnie ulubionym czasem… Okres Bożego Narodzenia to jednak magiczny czas, podczas którego wszystko jest możliwe i wszystko może się wydarzyć.

„Sensu życia nie da się wytłumaczyć w jednej modlitwie. Ja też Ci go nie wyjaśnię. (...) Nie wyjaśnię Ci tego, bo uważam, że czegoś takiego jak sens życia po prostu nie sposób wytłumaczyć.”

Przed samymi Świętami Bożego Narodzenia brat Lily wpada na genialny pomysł, by pomóc młodszej siostrze znaleźć chłopaka. W tym celu tworzy czerwony notes, w którym zapisuje kilka wymagań, jakie, odpowiedni chłopak dla jego siostry, powinien spełniać, by okazać się odpowiednim kandydatem.
Między książkami w ulubionej księgarni, czerwony notes znajduje Dash, który od razu, bez większego zastanowienia, chętny na przeżycie niezapomnianej przygody, postanawia podjąć wyzwanie wymiany myśli poprzez notes.
Lily i Dash przez długi czas rozmawiają ze sobą wyłącznie za pośrednictwem zeszytu – zostawiają go w wyznaczonych przez siebie miejscach i w ten sposób się komunikują. Czasami te miejsca nie są przyjemne, trudno do nich dotrzeć, ale – jak wyzwanie to wyzwanie – trzeba zrobić wszystko by dotrzeć w wyznaczone miejsce na czas.
A wszystkie te starania maja doprowadzić głównie do jednego – do wspólnego spotkania i rozmowy na żywo, czy uda mi się to?

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Jennifer Weiner - Facet do wzięcia



„Facet do wzięcia” to kolejna książka, z moich bibliotecznych łupów. Właściwie nic nie zachęcało mnie, by po tę książkę sięgnąć. Okładka nie przyciąga wcale, a tytuł… Tytuł od razu skojarzył mi się z pewnym polskim serialem, o bardzo podobnej nazwie. Dlatego zanim ostatecznie sięgnęłam po te opowiadania, musiałam upewnić się, czy aby na pewno wcześniej na podstawie tej książki nie powstał jakiś film – bo jakby powstał to znaczyłoby, że pewnie go oglądałam, a nie lubię pierwsze oglądam filmu, a później czytać książkę – całe szczęście nie powstał, więc spokojnie mogłam zacząć czytać nową lekturę.

Książka „Facet do wzięcia” Jennifer Weiner to w zbiór 11 opowiadań.  Poniekąd każda z tych historii jest różna, ale wszystkie mają wspólny wątek – we wszystkich bohaterowie szukają szczęścia w miłości. 11 historii i dwa razy tyle bohaterów. Każdy jest różny i każdy ma inne priorytety. Jedni szukają swojej drugiej połówki, inni znajdują ją zupełnym przypadkiem, a jeszcze inni nie robią zupełnie nic by ją znaleźć, a jednak znajdują. Dzięki tym opowiadaniom można wywnioskować tak, że związek nie zawsze musi być idealny, a miłość udana; nie zawsze wszystko toczy się tak jakbyśmy sami tego chcieli... Ale wszyscy pragniemy chociaż minimalnego szczęścia.

Co oglądałam w Święta?

Przyznaję się - chyba zrobiłam błąd - powinno być *w Święta...

Już od końca listopada zaczęłam wprowadzać się w Świąteczny nastrój i w wolnych chwilach oglądałam okołoświąteczne filmy. Większość jest przyzwyczajonych do oglądania stale tych samych filmów, tj. oglądanie na Święta „Kevina” to w wielu domach już tradycja – ja jednak w tym roku Kevinowi mówię stanowcze nie! Podczas tych Świąt Bożego Narodzenia na pewno go nie obejrzę.

Co będę oglądała zamiast „tradycyjnych filmów”? W tamtym roku na przykład oglądałam film o papieżu Janie XXIII i bardzo mile wspominam tę biografię obejrzaną w gronie rodzinnym.

W tym roku – przed Świętami – udało mi się obejrzeć dość sporo filmów, głównie o Świętym Mikołaju. Choć podobało mi się tylko kilka z nich. Wiecie, co w tych filmach jest najgorszego? W prawie wszystkich pojawiają się te same problemy: ktoś w Świętego Mikołaja nie wierzy, Mikołaj trafia do więzienia, traci pamięć, nie chce być Mikołajem… To jest chyba „urok” filmów familijnych, ale zdarzają się nieliczne wyjątki – starsze produkcje, które z amerykańską komercją mają mniej wspólnego – które naprawdę warto obejrzeć.

czwartek, 24 grudnia 2015

Kocham bardzo mocno...


Kochani, wielkimi krokami zbliża się cudowny Czas, zbliża się długo wyczekiwany  dzień Narodzenia Pańskiego. Pewnie wszyscy od wielu tygodni z niecierpliwością oczekują już na Świąte. Boże Narodzenie to doskonały czas, by spędzić chwile wspólnie z rodziną, najbliższymi, by wszystkich obdarzać miłymi słowami i ciepłym uśmiechem.

Boże Narodzenie to radosny czas! Chociaż dzisiaj nam chyba coraz trudniej jest się cieszyć z ważnych rzeczy. Zamartwiamy się błahostkami, sprawami mało istotnymi, martwimy się o swoje egoistyczne potrzeby… a zapominamy, że mamy się cieszyć z nadejścia nowej Nadziei. Bo właśnie wraz z nowonarodzonym Dzieciątkiem na świecie rodzi się nowa nadzieja; nadzieja na lepsze dni, na poprawę naszych trudnych sytuacji. To nadzieja, która nigdy nie zagasa dopóki my sami jej nie zagasimy. Dopóki jest nadzieja, zawsze jest – jeszcze jedna szansa. Tylko, czy i tym razem nie zmarnujemy tej szansy?

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Świąteczne utwory 2015

foter.com

To już coś oczywistego, że co roku w rozgłośniach radiowych możemy usłyszeć nowe piosenki świąteczne. Choć wiele osób pewnie ma większy sentyment do tych starych, popularnych utworów, to jednak młodzi artyści chętnie obdarzają słuchacza swoimi nowościami.

Nie inaczej było także w tym roku. Już w połowie listopada można było trafić na pierwsze przedświąteczne nuty, pojawiające się na Youtube. Śledząc uważnie polskich artystów udało mi się zebrać dość sporą listę „świątecznych nowości”, dlatego dzisiaj, by nieco umilić Wam przygotowania do Świąt, postanowiłam, że wrzucę wszystko, co udało mi się znaleźć (no dobra, nie wszystko – przyznaję się – usunęłam jedną piosenkę, która nawet mi się podobała, wpada w ucho, ale niestety jej tekst mnie trochę rozczarował; może ktoś się domyśli o jaką „nowość” chodzi).

Nie będę mówiła, że wszystkie te piosenki mi się podobają – są tu lepsze i gorsze utwory, ale po dokładnych przesłuchaniu ich, stwierdziłam, że umieszczę wszystkie. Każdy ma inny gust muzyczny, każdemu podoba się coś innego, ale teksty wszystkich tych piosenek mi się podobają, więc… niech się rozpowszechniają. W końcu wiecie – zawsze wspieram młodych, zdolnych, polskich Artystów!

Listę piosenek zostawiam poniżej, a Wy koniecznie piszcie, który utwór najbardziej Wam się podoba. Czekam na Wasze komentarze.

Buziaki,
Sia


piątek, 18 grudnia 2015

Kocham Twojego wujka!

Przytłoczona brakiem nowych książek do czytania, niestety zostałam zmuszona, żeby nawiedzić bibliotekę. Szukałam jakiegoś klasycznego i „na poziomie” romansu. Gdy niczego nie znalazłam, zdałam się na polecenie bibliotekarki. Niestety, mimo jej zapewnień, że książka jest „lekka, przyjemna i ciekawa”, dość bardzo się zawiodłam. Chociaż książka rzeczywiście była lekka, dobra na wolne chwile w przerwie między obowiązkami, miała kilka momentów, które mnie rozśmieszyły i nawet przypadły mi do gustu… jednak powieść ta strasznie mnie wynudziła; zupełnie nie spełniła moich wymagań: historii miłosnej „na poziomie”.

Główną bohaterką powieści „Kocham twojego wujka” autorstwa Ewy Janczewskiej jest Grażynka. Kobieta ma już 40 lat i ciągle, ku rozczarowaniu swojej rodziny, nie wyszła jeszcze za mąż. Na corocznym sabacie, zjeździe swojej familii, wszyscy z krewnych przypominają jej o konieczności znalezienia sobie męża, co zawsze jest dla niej najgorszym, wręcz znienawidzonym momentem wszystkich zjazdów.
Pewnego razu rodzinka wpada na genialny pomysł, by wydać Grażynkę za mąż. Akuratnie nadarza się okazja, ciotki i kuzynki znajdują dla niej odpowiedniego kandydata, pozostaje im teraz tylko obmyślić plan, użyć trochę sprytu i trwale złączyć dwoje idealnie pasujących do siebie ludzi.

wtorek, 15 grudnia 2015

#To mnie inspiruje! ...Acoustic Music



Muzyka towarzyszy mi od zawsze. Nie wyobrażam sobie dnia bez muzyki. W każdej wolnej chwili „czegoś” słucham. Wielu moich znajomych dziwi się, gdy nie potrafię określić swojego ulubionego gatunku muzycznego – ja po prostu uwielbiam poznawać nowe style, stale inspiruję się różnymi nowościami. Nie sposób za mną nadążyć – za każdym razem moja playlista wygląda nieco inaczej. Oczywiście, do niektórych utworów mam mały sentyment, ale oprócz tych kilku stałych piosenek, potrafię przesiedzieć godzinami i „przeszukiwać cały internet” w poszukiwaniu muzycznych świeżości.

sobota, 12 grudnia 2015

Niczyje życie nie idzie na marne. Mitch Albom - „Pięć osób, które spotykamy w niebie”

„Czasami historie splatają się ze sobą, a czasem pokrywają się wzajemnie, tak jak rzeka pokrywa kamienie. ”


Nikt nie zna dnia, ani godziny swojej śmierci, a czasem nawet może ona przyjść nagle, w momencie, gdy najmniej będziemy się jej spodziewać. Każdy także ma jakieś swoje domysły, jak będzie wyglądało nasze życie po śmierci, jednak tu także nikt nie może mieć pewności, jak będzie wyglądało nasze życie pozaziemskie. Swoje własne wyobrażenie nieba opisał Mitch Albom w książce pt. „Pięć osób, które spotykamy w niebie”. Ile jest prawdy w jego rozmyślaniach? Może sporo, a może niewiele, jednak jego wizja nieba jest bardzo ciekawa i myślę, że warto się z nią zapoznać.

Eddie od wielu już lat pracuje w wesołym miasteczku jako konserwator urządzeń, czyli kierownik obsługi technicznej, zajmując się naprawą karuzel. Nie jest to jego wymarzona praca, ale zdążył się już do niej przyzwyczaić. Teraz, będąc w podeszłym wieku pozostaje mu czekać na spokojną śmierć. Jednak, jak się okazuje ta śmierć nie będzie taka, jak się spodziewał. Pewnego razu w wesołym miasteczku dochodzi do awarii jednej z karuzel; wagonik z kilkoma osobami w środku niebezpiecznie się przechylił i niestety, pomimo starań Eddiego, na oczach wielu ludzi dochodzi do tragedii, w której ginie także właśnie nasz bohater.
Dawny konserwator trafia na nieba, gdzie czeka na niego pięć osób, z których każda opowie mu historię, dzięki której lepiej zrozumie sens swojego życia na ziemi…

czwartek, 10 grudnia 2015

Recenzja filmu "Piąte: nie odchodź" i słów kilka o aniołach.


Jedni w nie wierzą i naprawdę ufają, że one zawsze pomagają, inni natomiast traktują je z rezerwą albo w ogóle uważają, że one nie istnieją. Często słyszymy, gdy ktoś mówi o jakiejś osobie: „Nad nim na pewno czuwa jego Anioł Stróż”. Niewielu jednak głębiej zastanawia się, jaka jest rola tych „tajemniczych stworzeń”, które choć są, to jednak często o nich zapominamy, nie myślimy, że one są w stanie nam pomóc w trudnych chwilach; bo przecież to „tylko Anioły”. 


Motyw anioła w swoim debiutanckim filmie „Piąte: nie odchodź” wykorzystała Katarzyna Jungowska. Chociaż anioł z jej filmu jest raczej mało podobny do tych prawdziwych Aniołów Stróżów, to jednak fabuła filmu zachęca widza do tego, by choć przez chwilę pomyśleć o tym, jaką rolę mają w naszym życiu Anioły; czy, tak jak Roma z filmu, wierzymy w nie, czy jesteśmy bardziej tak jak jej ojciec – całkowicie zaprzeczamy ich istnieniu?

Roma jest pełną pasji nastolatką; sporo czasu poświęca tańcu, który jest dla niej bardzo ważny, oprócz tego w wolnych chwilach gra na skrzypcach. Jednak, jak większość nastolatek, ma spore problemy z rodziną. Mama dziewczyny nie żyje, a jej ojciec nie poświęca jej wystarczająco dużo czasu; bardziej pochłonięty jest pracą i więcej czasu spędza z kochanką niż z własną córką.
Pewnego razu dziewczyna w drodze do szkoły zauważa „tajemniczego mężczyznę”, który jakby ją śledził. Z czasem okaże się jednak, że nie jest on nikim złym, a wręcz przeciwnie – to jest jej „osobisty opiekun”, Anioł Stróż. On pomoże jej, ale Roma, chcąc mu się odwdzięczyć, także pomoże jemu… I, jak później się okaże, oboje mają ze sobą wiele wspólnego, jakby wzajemnie na siebie oddziaływali. Ale ciężko jest to wytłumaczyć, najlepiej samemu obejrzeć i przekonać się o czym mówię.

wtorek, 8 grudnia 2015

O wszystkim i o niczym.


Witajcie Kochani!
Od wczoraj biję się z myślami, że może powinnam coś tutaj, na moim blogu, dla Was napisać. Coś takiego osobistego, od serca. Kiedyś, na początku „działalności” mojego bloga, takich wpisów typowo „od serca”, było naprawdę dużo, ostatnio, jak sami zauważyliście, jest ich niewiele. I trochę chyba brakuje mi tego; to jedne miejsce, w którym bezkarnie mogę powiedzieć co CIEKAWEGO u mnie się dzieje.

Oj tak, bo u mnie zawsze tylko same ciekawe rzeczy się dzieją! Chociaż ostatnio bywa dość ciężko, staram się „pozytywnie nastawiać”. Nie zawsze bywa to łatwe, ale jak człowiek sobie wmówi, że jest cokolwiek, co ma sens, co daje nadzieje, dlaczego warto… to jest warto.

Ostatnio dawno nie robiłam zdjęć. Czasami coś „pstryknę” moim telefonem, ale to nie to. Nie ta jakość, nie ten oczekiwany efekt…. Ale wrzucę Wam kilka zdjęć. Już dość starych. Kilka z Warszawy (z wakacji) i kilka z Krakowa (z listopada). Wiem, wiem, są strasznej jakości, ale uwierzcie mi, że wybrałam tylko te najlepsze. Robione, niestety, moim tylko 4mpx aparatem w telefonie. Zawsze coś, gdy aparat cyfrowy zaniemoże. (P.S. Tylko nie pytajcie się, co jest na zdjęciach - nie znam się :D Ja tylko wszystko, co mi się podoba fotografuję.)

piątek, 4 grudnia 2015

Mary Kubica - "Zajmę się tobą"


Problem ubóstwa, analfabetyzmu, bezdomności to bardzo poważne problemy, szczególnie widoczne są one w Chicago. Wie o tym doskonale jedna z bohaterek książki „Zajmę się tobą”, Heidi. Heidi pracuje z różnymi osobami (imigrantami, uchodźcami), które nie znają języka angielskiego, uczy je czytać i pisać, by miały chociaż minimalne szanse przystosować się do nowego otoczenia, znaleźć pracę i nie czuć się odizolowanym. Kobieta jest bardzo wrażliwa na krzywdę drugiego człowieka, dlatego, gdy na stacji pociągów widzi samotną i brudną młodą dziewczynę z niemowlęciem na rękach, od razu ogarnia ją żal i współczucie dla tej dziewczyny. Dlatego, by trochę pomóc nastolatce, postanawia wziąć ją do siebie do domu, pozwala jej się umyć i przez pewien czas wspólnie ze nią i jej rodziną zamieszkać. Jednak, zanim Heidi wpuszcza ją do swojego mieszkania, niewiele o niej wie, nie zna całej przeszłości młodej Willow.


środa, 2 grudnia 2015

Recenzja filmu "Kobieta samotna" reż. Agnieszka Holland


We współczesnych polskich filmach ten temat jest już dość rzadko poruszany, za to w latach 80-90. był to niemal temat „top’owy”. Mam na myśli oczywiście tematykę różnego rodzaju patologii rodzinnych: uzależnień od alkoholu, bicia dzieci, kłótnie małżonków… Zauważyłam, że dzisiejsze kino niezależne już rzadziej porusza takie wątki; częściej spotykane są filmy wojenne, o homoseksualizmie, biografie znanych osób… Z kolei dwa dziesięciolecia wcześniej niemal co drugi film opowiadał o różnego rodzaju problemach rodzinnych. Sama znam takich filmów naprawdę sporo; od zawsze mam wielki sentyment do tych „starszych”, polskich, niezależnych produkcji.

Film, który ostatnio obejrzałam „Kobieta samotna” w reż. Agnieszki Holland, opowiada o samotnej matce, kilkunastoletniego syna. Kobieta nigdy nie miała łatwo w życiu: w dzieciństwie była bita przez ojca-alkoholika, później także była krzywdzona przez partnera, ojca swojego dziecka, a teraz, żeby zarobić na wychowanie syna, codziennie rano wstaje o godzinie 5., by zdążyć przygotować go do szkoły i samej iść do pracy. Jej praca na poczcie także nie jest łatwa, co więcej – przyczynia się ona do bardzo niebezpiecznego osłabienia organizmu kobiety.

„Takie to wszystko porozwracane. Mogę się tylko modlić – to się modlę. (…) Może to dobrze, że tak urządzili nasze życie, że człowiek nie ma czasu na myślenie”. (cytat z filmu)

Pewnego razu kobieta dostarcza rentę niepełnosprawnemu mężczyźnie – Jackowi. Znajomość z nim przyniesie kobiecie wiele korzyści; Irena znowu, choć przez chwile, poczuje się komuś potrzebna i przez kogoś kochana (nie licząc swojego syna). Ale także ta znajomość stanie się koniecznością podjęcia trudnych decyzji przez Irenę. Tylko, czy naprawdę warto aż tak wiele ryzykować dla miłości?

poniedziałek, 30 listopada 2015

Tutaj, gdzie wszystko musiało się dziać pod osłoną ciemności... Ragnar Jónasson - "Milczenie lodu"

W ostatnim czasie chyba na dobre wciągnęłam się w czytanie kryminałów. Ta dziewczyna, która kiedyś była taką wielką fanką dzienników, pamiętników, biografii i wspomnień, chyba na dobre wciągnęła się w rozwiązywanie tajemniczych zagadek.  Po przeczytaniu tego fenomenalnego debiutu Ragnara Jónassona nie jestem pewna, czy dam radę przeczytać coś innego jak tylko… kolejny kryminał.

„Miłość na scenie kwitła i więdła, ludzie żyli i umierali, a nawet bywali mordowani, wszystko przed pełną widownią.”

Głównym bohaterem kryminału „Milczenie lodu” jest Ari Thór, który właśnie kończy akademię policyjną i szuka pracy. Przeszłość Aria Thóra jest bardzo bogata, najpierw stracił jako dziecko oboje rodziców, został całkowicie sama; jako młodzieniec studiował filozofię, później teologię, aż w końcu zrozumiał, że to wszystko nie mam sensu. Prawdziwe szczęście odnalazł dopiero przy swojej dziewczynie Kristin, ona jedyna wypełniała tę pustkę, której nie mogli zapełnić mu rodzice. Jego partnerka studiuje medycynę, jest przyszłą lekarką, a on właśnie kończy akademię policyjną. Wydawać by się mogło, że czeka ich wspaniałe, wspólne życie jednak coś jest wstanie rozłączyć ich na wiele miesięcy… A tym, co ma ich na chwile rozdzielić jest praca, którą otrzymał Ari Thór w Siglufjördur – małym miasteczku, w który niewiele się dzieje, jedynym zajęciem policji jest rozwiązywanie sporów sąsiedzkich i zapewnianie mieszkańcom poczucia bezpieczeństwa.
W momencie, gdy młody policjant traci jakąkolwiek nadzieję na rozwój kariery zawodowej, w do tej pory „milczącym” miasteczku, dochodzi do dwóch przestępstw – zabójstwa i usiłowania zabójstwa. Teraz Wielebny, jak nazywają go mieszkańcy, będzie miał szansę się wykazać i odkryć, kto w tak niewielkim Siglufjördur mógł dokonać takich zbrodni? Tutaj niby wszyscy się znają, ale nie wszyscy znają swoją przeszłość.

sobota, 28 listopada 2015

Światowe Dni Młodzieży - "Błogosławieni miłosierni" w różnych językach

Pewnie większość osób zna albo przynajmniej raz słyszało oficjalny polski hymn promujący Światowe Dni Młodzieży, które odbędą się już za rok w lipcu w Krakowie. I pewnie co najmniej połowa z tych osób słyszała przynajmniej jedną obcojęzyczną wersję tego hymnu. Jednak niewiele jest osób, które znają wszystkie zagraniczne wersje hymnu ŚDM, a pewnie jeszcze mniej zainteresowanych widziało teledyski do tych utworów – a naprawdę warto. Sama ostatnio przypadkiem trafiłam na jeden z takich teledysków, którego wcześniej nie widziałam – znałam piosenkę, ale klip był dla mnie wielkim, pozytywnym zaskoczeniem.


Dlatego pomyślałam, że warto zebrać te wszystkie teledyski razem, „do kupy”, by wszyscy zainteresowani mieli do nich łatwy, szybki dostęp, bez zbędnego, wielogodzinnego przeszukiwania internetu  - wystarczy, że ja się poświęcę ;)

Oryginalna wersja polskiego hymnu ŚDM






czwartek, 26 listopada 2015

Liczy się tylko Miłość - bez niej jesteśmy niczym. Recenzja książki "Po schodach do nieba" - B.J. Eadie



Pewnie wiele osób czasami zastanawia się, czy istnieje jakieś „życie po śmierci”, a jeżeli istnieje, to jakie ono jest? Czy dalsze życie jest kontynuacją tego życia na ziemi? A może jest zupełnie inne? Wydaje mi się, że na ten temat było już dość sporo książek i mam nawet wrażenie, że każda była nieco inna. Jednak we wszystkich tych publikacjach jest trochę podobieństw; wiele informacji się powtarza, co może świadczyć o tym, że rzeczywiście w niebie jest dość podobnie do tego, co piszą osoby, które rzekomo w Niebie były [ale my sami tego dowiemy się dopiero, gdy sami umrzemy].  Człowiek z natury jest ciekawy świata, więc chyba Bóg, poprzez właśnie takie pozwolenie niektórym osobom doświadczenia czegoś więcej, stara się naszą ciekawość chociaż trochę zaspokoić.

Po schodach do nieba to nie tylko opowieść Betty Eadie o jej śmierci po operacji i powrocie do życia; tak naprawdę jest to odkrywanie sensu życia ziemskiego.”

Betty J. Eadie w swojej książce „Po schodach do nieba” przybliża nam nieco wizję życia po śmierci. Dusza autorki po śmierci klinicznej trafia do Nieba i tam ma okazje lepiej poznać „tamto” miejsce. W książce, Betty, z wielkim zachwytem opisuje to, co widziała, a także chętnie dzieli się doświadczeniami, które były dla niej szczęśliwym przeżyciem pozaziemskim.

poniedziałek, 23 listopada 2015

Sandra Brown - „Powrót do życia”


Sandra Brown znana jest z wielu bestsellerowych powieści, które: tłumaczone są na wiele języków, czytane przez kobiety w różnym wieku, nagradzane lub wyróżniane w różnych plebiscytach i niejednokrotnie pojawiają się na pierwszych miejscach rankingowych (m.in. często trafiają na czołowe miejsca na listach bestsellerów „New York Timesa”).  Dlatego, nie mogło być inaczej z serią opowieści teksańskich – Texas!

Proszę, wybaczcie mi, że zaczęłam czytać – a więc także recenzować – tę historię dopiero od drugiego tomu, „Powrót do życia”. W rzeczywistości, dopiero, gdy postanowiłam zabrać się za pisanie recenzji, zauważyłam, że książka, którą zamierzam zrecenzować nie jest „niezależną” opowieścią, lecz jest  kontynuacją serii Texas! (Chociaż, może moje tłumaczenie jest słabe, bo ten fakt na pewno nie przekonuje mnie do tego, by jednak sięgnąć po część pierwszą – seria zdecydowanie nie jest w moim guście - pomimo tego, że czytało mi się tę książkę całkiem przyjemnie).

Śmierć ukochanej osoby jest zawsze bardzo trudna do zaakceptowania, tym bardziej, gdy bliska nam osoba ginie nagle na skutek wypadku. Tak właśnie było w przypadku Tanyi, żony Chase’a. Chase przez długi czas nie mógł pogodzić się z tym, że jego żony już z nim nie ma. Mieli wiele wspólnych planów: chcieli kupić dom, założyć wspaniałą kochającą się rodzinę, dodatkowo spodziewali się dziecka… Dlatego, gdy odeszła Tanya, Chase załamał się podwójnie – stracił wszystko, co było dla niego najcenniejsze. A swoje smutki zaczął topić w nadużywaniu alkoholu.

sobota, 21 listopada 2015

#3 Myśli na niedziele - ks. Gabriele Amorth ("Wyznania egzorcysty")


„Wyznania egzorcysty” to książka ks. Gabriele Amorth, który opowiada w niej o tym, jak poważnym niebezpieczeństwem są opętania. Ksiądz egzorcysta opowiada także o swoich własnych doświadczeniach z wieloletniej pracy jako oficjalny egzorcysta w Watykanie. Jednocześnie poprzez tę książkę uświadamia o konieczności walki ze złem oraz, dzięki licznym przytoczonym przykładom, pomaga zrozumieć jak wielkie konsekwencje mogą mieć nasze czyny i, co powinniśmy robić, czego unikać, by zmienić nasze życie na lepsze.

Z jednej strony mam wrażenie, że wiele osób boi się sięgać po tego typu książki, z drugiej – często one same nas przyciągają. Unikamy ich, żeby przypadkiem nie okazało się, że my sami możemy być opętani, boimy się, że dowiemy się czegoś, czego nie chcielibyśmy wiedzieć (jednak czasami to minimum prawdy warto znać). Jednocześnie, po książki tego typu, sięgamy z czystej ciekawości. Ile osób lubi oglądać horrory z motywem opętania? No, właśnie… Jednak, jeżeli ktoś sięgnąłby po tę książkę w celu zaspokojenia „mrocznych” zainteresowań – z pewnością się zawiedzie. Owszem, w książce jest przytoczonych wiele autentycznych przykładów opętania przez złego ducha, jednak te przykłady są tylko dopełnieniem całości książki, która większość swej uwagi skupia na rzeczywistym niebezpieczeństwie oddania się we władania szatana.

środa, 18 listopada 2015

Dziewczyna z pociągu - Paula Hawkins



Gdy tylko dowiedziałam się o premierze tej książki od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Nie zachęciła mnie sama okładka, zachęcił mnie raczej jej krótki, ale za to niezwykle tajemniczy opis, który od razu zdradza, że jest to nie byle jaki thriller, lecz taki który będzie trzymał w napięciu do samego końca.

Książka „Dziewczyna z pociągu” Pauli Hawkins napisana jest z perspektywy trzech kobiet. Każda z nich jest inna,  wszystkie prowadzą własne, różnorodne życie. Coś, co ich łączy to, to że mają wspólnych znajomych, chociaż nie wszystkie znają się osobiście…

Rachel, po odejściu męża, zaczęła nadużywać alkoholu, co w końcu doprowadziło ją także do utrat pracy. Teraz, by nie martwić współlokatorki, dla pozoru, każdego ranka jeździ pociągiem tą samą trasą i za każdym razem pociąg zatrzymuje się przed tym samym semaforem. Niedaleko torów są domy, więc kobieta, patrząc z okna wagonu, zastanawia się, co robią ludzie tam mieszkający.

poniedziałek, 16 listopada 2015

Edyta Stein. Życie-Pisma-Nauka


Już wielokrotnie przymierzałam się do przeczytania różnych krótkich biografii Edyty Stein. Gdy uczyłam się w szkole, w podręcznikach od czasu do czasu pojawiało się jej nazwisko, a ja zawsze byłam ciekawa o niej „czegoś więcej”.  Jednak czytanie informacji o Edycie Stein zawsze „odkładałam na później” i w efekcie, dopiero teraz udało mi się zmusić, by coś o niej przeczytać.

Jako, że interesuję się (szeroko pojętą) filozofią, ostatnio natrafiłam na hasło, które prawdopodobnie studencie filozofii muszą znać obowiązkowo; a dokładnie trafiłam na frazę „filozofia Edyty Stein”. Tak więc, teraz już nie miałam wyboru! Skoro filozofia Edyty Stein jest obowiązkowa, to ja najpierw powinnam dowiedzieć się „kim była Edyta Stein?”, czyli przeczytać jej biografię. I takim właśnie sposobem trafiłam na książkę „Edyta Stein. Życie-Pisma-Nauka”.

„Wyjaśnienie podstaw wszystkich nauk należy do filozofii.”

Książka ta jest dość szczegółową biografią Edyty Stein. A szczególnie jest dobra dla osób właśnie takich jak ja, czyli takich, które wcześniej nic o tej osobie nie czytały.
Już od samego początku, ta biografia, niesamowicie mnie zaciekawiła, zainspirowała i zmotywowała. Czytając ją, miałam wrażenie, że z Edytą Stein mam dość dużo wspólnego. Między innymi: w młodzieńczych latach, Edyta zrezygnowała ze szkoły, ponieważ czuła, że się w niej nie rozwija (ja, choć ze szkoły nie zrezygnowałam, także zawsze czułam, że w szkole się „nie rozwijam”); długo zastanawiała się, co chce studiować, aż w końcu zdecydowała, że powinna studiować to, co sprawia jej największą przyjemność, co najbardziej ją interesuje, i jednocześnie może okazać się pomocne w pracy z ludźmi. Ostatecznie Edyta zdecydowała się na studia germanistyki, psychologii oraz historii, a oprócz tego dużo czasu poświęcała na indywidualną naukę filozofii i teologii. (I tu jest moje kolejne podobieństwo do Edyty Stein – sama także długo zastanawiałam się, co chcę w życiu robić, co chcę studiować – jedno jednak było pewne – że oprócz spełnienia zawodowego, studia powinny przynieść mi  również rozwój duchowy; stąd też moje zainteresowanie filozofią, psychologią i teologią).

sobota, 14 listopada 2015

#2 Myśli na niedziele - ks. Józef Tischner


O księdzu Józefie Tischnerze słyszał chyba każdy. Szczególnie słynna jest jego „filozofia dramatu”, choć Ksiądz Profesor pozostawił po sobie o wiele więcej dzieł, które są godne uwagi. Jednym z takich tekstów jest między innymi wywiad ks. Tischnera z dziennikarzem Jackiem Żakowskim. W rozmowie, wydanej później w książce „Tischner czyta Katechizm”, możemy poznać zdanie, komentarz Tischnera na temat Katechizmu Kościoła katolickiego. W wywiadzie zostają porównane dwa Katechizmy – katechizm „stary”, czyli ten uchwalony po Soborze trydenckim i katechizm „nowy” – po Soborze watykańskim. Oprócz tego, z wywiadu dowiemy się, jaki powinien być stosunek człowieka do Boga, zostają poruszone zagadnienia takie jak: łaska, wiara, nadzieja, Kościół, piekło, Niebo, itp.
Całość rozmowy jest przeprowadzona w bardzo swobodny sposób. Niekiedy rozmówcy posługują się dość specjalistycznym, może trochę filozoficznym, językiem, ale częściej słownictwo w wywiadzie jest luźne, łatwo zrozumiałe dla każdego; niemal jak w rozmowie dwóch kolegów ze szkoły. Dlatego całość czyta się bardzo przyjemnie; po książkę bez zawahania może sięgnąć każdy – nawet jeśli na temat Kościoła wie niewiele (z tej książki z pewnością zdobędzie wiedzę).

***

Jednak, nie chcę tutaj streszczać całej książki. Chciałam Wam tylko „pokrótce” przybliżyć, o czym jest wywiad. Wspomniałam o kluczowych, poruszonych w rozmowie, tematach, a teraz, żeby zachęcić Was jeszcze bardziej – przedstawiam Wam kilka myśli z tej książki (wszystkie cytaty są wyłącznie wypowiedziami ks. Tischnera).


Zachęcam do zapoznania się z poniższymi myślami i koniecznie napiszcie, o swoich wrażeniach. Może ktoś skusi się na całą książkę?


Zapraszam do dyskusji,
Sia

„(…) do prawdy dochodzi się wspólnie. W dialogu – tylko w dialogu. Więc byśmy się nie pomylili, musimy słuchać tych, którzy mają inne zdanie, jednocześnie czytając objawienie. Nie ma dla człowieka żadnej innej drogi, niż patrzyć w przeszłość, znać przeszłość, czytać objawienie, mieć nadzieję jutra i prowadzić dialog z tym światem, który nas otacza, słuchając nie tylko zwolenników, ale przede wszystkim naszych przeciwników.”

Amo ergo sum.  Kocham, więc jestem – oto, jak mi się wydaje, najgłębsza definicja Boga. Kiedy przeżywasz coś takiego jak zakochanie albo gdy rodzi ci się dziecko, czujesz, że naprawdę jesteś. Jakbyś się na nowo prawdziwie narodził. Z miłości wynika jakby twoje nowe istnienie.”

Żeby budować, tworzyć, trzeba wiedzieć coraz więcej. Ale to więcej nie jest najważniejsze. Co najważniejsze, to zostało już odsłonięte, chociaż nie zostało zakończone rozumienie tego, co najważniejsze. Trzeba się wciąż starać jeszcze lepiej to zrozumieć – czyli zawsze  fides quaerens intellectum.”

„Skoro Bóg jest rozsądny, nie może od człowieka wymagać rzeczy nierozsądnych.”

czwartek, 12 listopada 2015

Od kryminałów do biografii, czyli: jak książki kształtują moje życie?


Pamiętam, gdy miałam taki okres, kiedy nie miałam, co czytać. Może wydawać się to dość dziwne, bo przecież w bibliotece ciągle jest wiele książek, których jeszcze nie przeczytałam, które czekają w kolejce, aż po nie sięgnę. Jednak wtedy miałam taki czas, gdy chodziłam do znajomych i prosiłam ich by mi coś pożyczyli – cokolwiek. Jedną z osób, od której pożyczałam książki był mój chrzestny. Pamiętam, że pożyczył mi dwie książki – kryminał oraz powieść podróżniczo-przygodową. Kryminał był bardzo krótki, więc przeczytałam go w dwa dni; choć zasadniczo powinnam przeczytać go w kilka godzin, jednak ze względu na to, że nie do końca mi się podobał, czytanie go ogromnie mnie nużyło. Natomiast powieść przygodową czytałam prawie miesiąc czasu! Rzadko zdarza mi się jakąkolwiek książkę czytać tak długo, tylko książki „nie w moim guście” czytam przez tak długi okres. A to prawda – powieści przygodowych za bardzo nie lubię.

I to właśnie po tej „historii z pożyczaniem książek” od mojego wujka, odkryłam, co tak naprawdę najchętniej czytam, i co powinnam czytać.

niedziela, 8 listopada 2015

#Osoba Która Mnie Inspiruje - Hannah Arendt

Film, który ostatnio miałam okazję oglądać to film biograficzny opowiadający o życiu i twórczości Hannah Arendt. Ogólnie zawsze bardzo chętnie oglądam tego typu filmy, więc także ten obejrzałam z wielką przyjemnością… i tym razem także nie zawiodłam się, przeciwnie – historia Hanny Arendt zmotywowała mnie do efektywniejszego działania.

Hannah była cenionym filozofem, publicystą, ale także była niemiecką żydówką. I to właśnie przez swoje korzenie trafiła na krótki okres do getta. W obozie niejednokrotnie widziała ogromnie cierpienie i śmierć wielu kobiet; sama starała się je wspierać i pomagać im jak tylko była w stanie. Jak jej samej udało się wydostać? Tutaj Hannah opowiada, że przeżyła głównie dzięki temu, że miała dla kogo żyć, miała kogoś kogo kochała i sama była kochana.

Właściwie z filmu niewiele dowiemy się o życiu Hannah przed tym, zanim udało jej się wydostać z getta. Film skupia się głównie na procesie Eichmanna i na tym, co wspólnego Arendt miała z tym procesem. Hannah jako niemiecka żydówka, oraz jako osoba, która na własne oczy widziała krzywdy wyrządzone przez SS-manów w obozach, miała okazję być na procesie sądzącym Eichmanna za wszystkie zbrodni, których on dokonał.

sobota, 7 listopada 2015

#1 Myśli na niedziele: św. Josemaria Escriva.



Tak, dobrze się domyślacie. „Myśli na niedzielę” to będzie nowy – stały – cykl na moim blogu. Skąd pomysł na takie posty? Czasami często (jaki paradoks!) czytam różne książki religijne lub filozoficzne, jednak, jak nie trudno się domyślić, dość ciężko (żeby nie mówić, że się nie da) jest takie tekst zrecenzować. Dlatego, by zachęcić Was do sięgnięcia po jakieś dzieła wielkich uczonych, będę w tym cotygodniowym cyklu przedstawiała Wam cytaty z jednego, konkretnego dzieła, które sama ostatnio czytałam.

Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam „kilka” myśli ks. Josemarii Escrivy, które pochodzą z książki „Droga”. O tym duchowym po raz pierwszy usłyszałam oglądając film „Gdy budzą się demony” – a jak ja o kimś usłyszę, to zawsze jestem ciekawa „jego myśli”; dlatego właśnie zaczęłam od „Drogi”. I to był strzał w dziesiątkę! Myśli ks. Josemarii Escrivy są niesamowicie piękne i mądre, ale nie warto czytać ich „na ilość”, lecz najlepiej codziennie po trochę, by mieć czas móc, nad każdą przeczytaną myślą, choć przez chwilę się zastanowić.

Zachęcam Was do lektury poniższych cytatów, a później do sięgnięcia również po całą „Drogę”, bo naprawdę warto (tym bardziej, że książka nie jest długa).
Piszcie, czy chcecie więcej takich myśli?
Kogo w przyszłości „wziąć pod lupę”?

Zapraszam do dyskusji w komentarzach.
Miłej niedzieli,
Sia


***

292. Właśnie na tym ma polegać twoje życie wewnętrzne: zaczynać... i na nowo zaczynać.

308. Oto słowa twego listu: “Radość i pokój. Nigdy nie potrafię przeżywać prawdziwej radości, jeśli nie posiadam pokoju. A czymże jest pokój? Pokój to coś ściśle związanego z wojną. Pokój wynika ze zwycięstwa. Pokój wymaga ode mnie ciągłej walki. Bez walki nie mogę mieć pokoju”.

334. Modlisz się, umartwiasz się, pracujesz w tysiącu spraw apostolskich..., ale nie uczysz się. — Nie będziesz pożyteczny, jeżeli się nie zmienisz.

345. Kultura, kultura! — Dobrze: niech nikt nas nie prześcignie w ambicji jej posiadania. — Ale kultura to tylko środek, a nie cel.

czwartek, 5 listopada 2015

Recenzja książki: Kościelna wiosna


„Kościelna wiosna” – na pierwszy rzut oka ten tytuł mówi nam niewiele. Owszem, wiemy, czym jest wiosna, ale, gdy czytamy takie hasło, ciężko nam od razu powiązać ze sobą te dwie, powiedziałabym, sprzeczne ze sobą, kwestie. Jednak, gdy wczytamy się głębiej w rozmowę z biskupem Archidiezecji Krakowskiej Grzegorzem Rysiem, jesteśmy wstanie zauważyć, że ta metafora rzeczywiście ma sens.

Już samo słowo „wiosna” powinno kojarzyć nam się z „tym, co następuje po zimie”; z przebudzeniem „na nowo” do życia, z ponownym rozkwitem, rozwojem, z wielobarwnością. I właśnie o takiej wiośnie opowiada bp Ryś, tyle że chodzi tu oczywiście o kościelną wiosnę. Bo wbrew pozorom, ale w ówczesnym Kościele katolickim także mamy do czynienia z rozwojem – i to dość sporym. Choć ten rozwój przez młode osoby nie do końca jest zauważany, to jednak ludzie starsi i księża z pewnością zauważają te „stałe przemiany” w Kościele katolickim.

wtorek, 3 listopada 2015

„Wszystkie jasne miejsca” – Jennifer Niver

Zawsze myślałam, że nie lubię książek młodzieżowych, starałam się „trzymać o nich z daleka”, a gdy ktoś kiedykolwiek proponował mi coś „dla młodzieży” starałam się utrzymywać swoje zdanie: „nie czytam takich książek”. Z „Wszystkie jasne miejsca” – Jennifer Niver było bardzo podobnie; gdy otrzymałam tę książkę pierwsze, co sobie pomyślałam: „Będę ją czytała przynajmniej miesiąc czasu”. Jednak znowu się myliłam! „Wszystkie jasne miejsca” to kolejny strzał w dziesiątkę, kolejna książka, która przeczytałam w jeden weekend!


„Jeśli szukasz książki na miarę „Gwiazd naszych wina” – to jest to”. – Guardian

Jennifer Niven znana jest z głównie z książek dla dorosłych, „Wszystkie jasne miejsca” to jej pierwsza książka dla młodzieży. Pierwsza, ale miejmy nadzieję, że nie ostatnia, ponieważ autorka pisze bardzo ciekawym, i zarazem niesamowicie wciągającym, stylem, który sprawia, że rzeczywiście bardzo ciężko jest oderwać się od czytania.

„Wszystkie jasne miejsca” to opowieść o dwojgu nastolatków, o ich codziennym życiu, ich problemach, trudnościach, a także chwilach szczęścia i zadowolenia. Oboje mają bardzo różne doświadczenia, jednak w ich życiu wydarzy się jedna chwila, która ich trwale połączy…

Violet – kiedyś była uważana za najbardziej przebojową dziewczynę w szkole, jednak po wypadku, w którym zginęła jej siostra wiele się zmieniło. Violet, mimo że minęło już wiele czasu od śmierci jej starszej siostry, ciągle nie może pogodzić się z tą sytuacją i stale obwinia się o spowodowanie wypadku.
Theodore Finch – przez wielu jest uważany za wariata. Rzeczy, które kiedyś zrobił spowodowały, że sporo osób przykleiło mu „łatkę osoby, którą nigdy nie chciał być”. Rodzice jednak nie przejmują się problemami chłopaka; uważają, że „on już po prostu taki jest”. Theo ze wszystkimi problemami musi radzić sobie zupełnie sam, co nie zawsze jest dla niego łatwe.

środa, 28 października 2015

Dzień Wszystkich Świętych


Zapamiętajcie raz, a dobrze – w Polsce obchodzimy, Dzień Wszystkich Świetych, nie "Halloween".  Nasi zmarli-święci przyjaciele 

Gdy odchodzi ktoś bliski
to tak jakby nagle
cały świat tracił blask.

Pytamy: „dlaczego?”
Zapominamy o sobie,
pamiętamy tylko o tej
odeszłej osobie. 

Żegnamy ją ze smutkiem,
na myśl przychodzą
wspomnienia
chwil spędzonych razem
 - one zawsze doprowadzają
do łez wzruszenia
i tajemnego cienia uśmiechu.

Tylko, co dalej,
gdy odchodzi ktoś bliski
zostawia nas całkiem
opuszczonych
samych sobie?

W chwilach trudnych
chodzimy na cmentarz.
Ale tam znowu tylko
płyną łzy.

My tu
zmarli tam
My sami
o zmarłych tylko
pamiętamy.

Ale zmarli
nie odchodzą na zawsze:
w Niebie też o nas pamiętają,
w modlitwie
są naszymi wiernymi orędownikami,
tak jak my – czekają na nasze
ponowne spotkanie.
(c) Sia

poniedziałek, 26 października 2015

Gayle Forman - Byłam tu

Są takie książki, które od samego początku pochłaniają nas tak, że nie możemy przestać ich czytać. Tak jest również w przypadku książki „Byłam tu” Gayli Forman, autorki dwóch wielkich bestsellerów – „Zostań, jeśli kochasz” oraz „Wróć, jeśli pamiętasz”.

„Kapsuła na szczycie rakiety stanowiła nasz własny, magicznie odrębny świat. (…) Ktoś wyrył na metalu krótkie: „BYŁAM TU”. Meg strasznie się to spodobało („Co więcej można powiedzieć, nie?”). Wypisała sobie tę frazę na ścianie i groziła, że kiedyś przerobi ją na tatuaż.”

Samobójstwo Meg było dla całej jej rodziny, znajomych ze studiów, a także dla jej przyjaciółki Cody, bardzo traumatycznym przeżyciem. Dziewczyna nikomu nie mówiła o swoich problemach - nawet swojej przyjaciółce - dlatego jej odebranie sobie życia było dla wszystkich wielką zagadką.
Niemal wszystkie myśli Cody pochłonęło pytanie: „Dlaczego Meg tak naprawdę popełniła samobójstwo?”. Wydawać, by się mogło, że właśnie jej, swojej najlepszej przyjaciółce, Meg powinna mówić najwięcej. Tymczasem Cody, od czasu, gdy Megan wyjechała na studia, niewiele wiedziała o jej życiu. Jej przyjaciółka jednak za wszelką cenę chciała dowiedzieć się , co tak naprawdę skłoniło Meg do „postawienia ostatniego kroku”. W rozwiązaniu zagadki bardzo pomocni okażą się przyjaciele Megan, a szczególnie Ben, który, jak się okazuje, znał zmarłą dziewczynę bardzo dobrze.

sobota, 24 października 2015

#BezCenzury - Film: Kalwaria


Już raz publicznie w tej sprawie się wypowiadałam. Nie sądziłam, że w tak krótkim czasie przyjdzie mi zmierzyć się z tym trudnym tematem ponownie. Jednak, wiem, że nie powinnam na temat milczeć. To, że trafiłam na ten film – i oczywiście znowu nie znałam w całości fabuły – to nie może być przypadek!

W ostatnich czasach bardzo dużo mówi się o „grzechach księży”. Mam wrażenie, jakby to była jakaś nowa moda… No, ale nie ważne. Ważne jest to, że przez to cierpią wyłącznie ludzie… Bo co sobie myśli taki przeciętny Kowalski, który od czasu od czasu idzie do kościoła w niedzielę lub na Święta? Otóż takiemu przeciętnemu człowiekowi trudno jest zrozumieć postawę księdza, który źle postępuje, który prawdopodobnie się „zagubił”, zbłądził. Sama jeszcze niedawno gotowa byłabym krytykować każdego zakonnika, księdza, a nawet każdego przypadkowo spotkanego na ulicy człowieka … Doświadczenia jednak nauczyły mnie, że każdy w swoim życiu ma czasem trudny okres, ale to nie znaczy, że my od razu mamy potępiać drugą osobę; czasami trzeba spróbować wczuć się w sytuację drugiego człowieka.

Film, który ostatnio obejrzałam nosi tytuł „Kalwaria” (reż. John Michael McDonagh). Pewnego razu do głównego bohatera, ojca Jamesa, przychodzi mężczyzna, który podczas spowiedzi mówi mu, że kiedyś, przez 5 lat, gwałcił go pewien ksiądz, który już nie żyje. Mężczyzna nie potrafi o tym zapomnieć, a tym bardziej nie chce mu tego wybaczyć. Dlatego chce odegrać się na innym księdzu, przypadek wskazał, że ma nim być o. James; mężczyzna chce go zabić, ale zanim to zrobi, daje mu tydzień czasu na poukładanie swoich wszystkich spraw…

środa, 21 października 2015

Karin Slaughter - "Moje śliczne"


„Pewnego dnia dziewiętnastoletnia Julia zniknęła bez śladu. Tragedia na zawsze naznaczyła jej najbliższych. Ojciec popełnił samobójstwo, a siostry, Claire i Lydia, zerwały ze sobą kontakt”

Prawdę mówiąc, rzadko czytam kryminały lub thrillery, zazwyczaj wolę książki, które są bardziej oparte na faktach. Jednak czasami, jak chyba każdy, potrzebuję lekkiej odskoczni, i właśnie wtedy chętniej sięgam po różne „przyjemniejsze” gatunki literackie. Tym razem skusiłam się na kryminał „Moje śliczne autorstwa Karin Slaughter, i książka ta bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła…

Gdy tylko przeczytałam probook „Blondynka, niebieskie oczy” od razu wiedziałam, że muszę przeczytać cały kryminał Karin Slaughter. Ów probook to w rzeczywistości dość krótki tekst, ale za to świetnie zapowiada całą książkę „Moje śliczne”, która jest niesamowicie wciągającą kontynuacją.

niedziela, 18 października 2015

Fiszki - najszybszy sposób na zapamiętywanie!

Czasami - jak chyba każdy - mam takie momenty, że zwyczajnie nic nie chce mi się robić. Wtedy najchętniej leżałabym i wpatrywała się w ścianę. Tak jednak się nie da! Trzeba przełamać swoje lenistwo i „coś robić”. A jak nie wiadomo, co robić, to wtedy najlepiej się pouczyć!

I właśnie w takich momentach nauka przy pomocy fiszek okazuje się najwspanialszą nauką na świecie! Ucząc się przy pomocy fiszek, wcale nie muszę siedzieć przy biurku, stale notować, czy stale być w 100% skupiona. Mając przed sobą kartotekę z fiszkami mogę po prostu wyjąć kilka i między czasie się uczyć.

Pamiętam, jak jeszcze w liceum, moja nauczycielka z języka niemieckiego opowiadała na lekcji o tym, jak ona uczyła się na studiach nowych, często bardzo trudnych, słówek. „Robiłam sobie fiszki z nowymi słówkami – mówiła – i później uczyłam się ich w każdej wolnej chwili, i często także między czasie. Na przykład oglądałam film i między czasie zaglądałam do mojej kartoteki. I tak udało mi się te wszystkie trudne słówka nauczyć, że żadne egzaminy nie były dla mnie straszne”. Wtedy sposób uczenia się z fiszkami był dla mnie czymś niewyobrażalnie kosmicznym. No, bo jaki jest sens w przepisywaniu setki (żeby tylko!) słówek na małe karteczki? Dzisiaj jednak wiem, że jest w tym naprawdę wielki sens. Czasami nawet przepisując słówko na karteczkę, już w tym procesie możemy je zapamiętać.

piątek, 16 października 2015

PREMIERA! Farba - Jesteś ze mną


Pamiętacie jeszcze fenomenalny utwór zespołu FARBA "Chcę tu zostać"? Ja pamiętam, że gdy chodziłam do gimnazjum to był absolutny hit. Zdecydowanie nie znam osoby, która wtedy by tej piosenki nie umiała na pamięć. Dzisiaj zespół Farba powraca z nowym utworem - "Jesteś ze mną" - bardzo nawiązującym do tamtego hitu z przed lat.

Wokalistką zespołu Farba jest Joanna Kozak, znana także jako JoKo (w 2013r. wydała swój singiel "Budzi się noc", który był zapowiedzą solowej płyty Artystki - "ONA"). Teraz zespół Farba przygotowuje się do wydania kolejnego albumu zatytułowanego "MUR". Album ten ukarze się już w przyszłym roku, w styczniu, nakładem Wydawnictwa Soliton.

czwartek, 15 października 2015

Zachwyca – nie zachwyca?


Tegoroczni maturzyści z pewnością zadawali sobie to pytanie nie raz. Pewnie większość  spodziewało się, że na egzaminie dojrzałości pojawi się „coś” z tej, niezwykle „uwielbianej” przez uczniów, lektury z gwiazdką.

Słuchając opinii swoich rówieśników na temat tej książki najczęściej spotykałam się ze stwierdzeniem, że książka ta jest nudna, nie ciekawa, bez sensu i – przede wszystkim – jest trudna. Wiele osób nawet czytając bardzo dokładne opracowania tej lektury nie było w stanie zrozumieć, o co chodzi z tą „formą”, „gębą”, „pupą” i „łydką”. Powiem prosto z mostu - dla nie całe to „niezrozumienie” jest dość niezrozumiałe. Sama, co prawda, przeczytałam, i książkę, i różne streszczenia, ale zdecydowanie jestem zdania, że szczególnie tej książki nic nie zastąpi.

Przyznam się, że czytając powieść Gombrowicza także miałam wiele takich momentów, gdy mówiłam sobie, że jest ona dość nudna, niezrozumiana, a nawet bezsensowna. Wszystko jednak zmieniło się w momencie, gdy zaczęłam „rozważać” treść tej książki, tzn. odczytywać ją właśnie pod kątem „gęby”, „łydki” i „pupy”, nie czytając bezmyślnie – „ żeby tylko skończyć”.

poniedziałek, 12 października 2015

Naucz się uczyć, czyli słów kilka o tym "jak się uczyć, by się nauczyć"




Moja nauka angielskiego – i nie tylko tego języka – idzie pełną parą. Nie zawsze jednak mam motywację, by poświęcić na naukę tyle czasu, ile sobie zaplanowałam. Co jest powodem tego, że nie mogę się skupić, że wmawiam sobie, że czegoś nie umiem, że nigdy tego się nie nauczę? Z pewnością problem polega na tym, że uczę się niewłaściwie, a zatem moja nauka nie może być efektowna, jeśli nie będę odpowiednio się do niej przykładała. Był kiedyś pewnie człowiek, który dokładnie tak samo myślał (że nic nie potrafi zrobić, nic mu nie wychodzi), i powiedział on o swoich trudnościach przyjacielowi, przyjaciel natomiast polecił mu tylko jedno – „spróbuj mocniej!”. Książka, którą za moment Wam polecę, doskonale udowadnia to, jeżeli będziemy w nauce konsekwentni i wytrwali, a jednocześnie będziemy się uczyć „odpowiednio”, na pewno nam się uda osiągnąć nasz cel.

piątek, 9 października 2015

Myszy i ludzie

"Człowiek głupieje, gdy nie ma nikogo. Jest chory, gdy jest sam." - cytat z filmu

Ostatnio mam coraz mniej czasu na oglądanie filmów, dlatego, jeżeli już jakiś oglądam to zazwyczaj „na raty”, tzn. w kilkunastominutowych częściach. Ostatnio w końcu, po trzech próbach, udało mi się dokończyć oglądać film „Myszy i ludzie” w reż. Gary'ego Sinise, który powstał na podstawie powieści Johna Steinbecka. Przyznam się, że nawet nie pamiętam, co skłoniło mnie do obejrzenia tego filmu, ponieważ sam opis na Filmweb jest bardzo krótki i w sumie nie wiele mówi o fabule. Jednak mimo wszystko postanowiłam zaryzykować i, biorąc pod uwagę oceny innych osób, miałam cichą nadzieję, że nie będę żałować… Jednak ostatecznie film pozostawił u mnie lekko mieszane uczucia.


Główni bohaterowie filmu, George i Lennie, są przyjaciółmi. Chociaż czasami zdarzają się w ich życiu chwile trudniejsze, dobrze  razem się dogadują i zawsze wzajemnie się wspierają. Po śmierci cioci Lenniego George zgodził się nim zaopiekować, choć nie była to dla niego łatwa decyzja. A głównym tego powodem był fakt, że Lennie jest niepełnosprawny intelektualnie; nie zawsze rozumiał wszystko, co się do niego mówiło, często robił rzeczy, których później nie pamiętał, a w trakcie ich wykonywania nie był świadomy tego, co czynił… Dlatego właśnie, przez swoją chorobę i nieodpowiedzialność Lennie często pakował się w tarapaty i tym samym wciągał w nie swojego przyjaciela.

środa, 7 października 2015

Karin Slaughter „Blondynka, niebieskie oczy”


Zdecydowanie nie trzeba było długo mnie namawiać, żebym sięgnęła po tę książkę. Wystarczy, że przeczytałam wstęp „Julia ma dziewiętnaście lat. Blondynka, niebieskie oczy. Zdolna i bardzo ładna. Właśnie zaczęła studia, właśnie po raz pierwszy się zakochała. Lubi planować i marzyć. Chce być dziennikarką śledczą”… Od razu wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę, chociażby ze względu na to jak wiele nas łączy.

Główną bohaterka kryminału-probooka autorstwa Karin Slaughter „Blondynka, niebieskie oczy” jest Julia, dziewiętnastoletnia studentka dziennikarstwa i redaktorka w gazecie Red&Bleck.  Julia jest raczej dziewczynką, która specjalnie się nie wyróżnia, ale za to ma bardzo wysokie ambicje i plany na przyszłość. Jej spokojne życie nieco się zmienia w momencie, gdy dowiaduje się, że jedna z jej znajomych z uczelni zniknęła bez śladu i już nie wróciła… Julia, jako reporterka, jest z jednej strony bardzo zainteresowana tą sprawą pod względem dziennikarskim; z drugiej jednak strony, jako osoba o takim samym wieku i kolorze włosów, co zaginiona dziewczyna, niepokoi się tym, że coś takiego mogło przydarzyć się także jej samej.

wtorek, 6 października 2015

"Oddychając z trudem" - Rebecca Donovan


„Kiedy patrzę w niebo i mam przed oczyma cały wszechświat, wszystko wydaje się możliwe...” 



Po rozczarowaniu pierwszym tomem serii Oddechy myślałam, że po drugą już nie sięgnę. Jednak, ponieważ nie lubię zostawiać niedokończonych książek postanowiłam tę trylogię przeczytać w całości. Sięgnęłam po drugi tom i… tym razem rozczarowałam się nieco mniej (ale nadal czegoś mi barkowało).

„Sześć miesięcy temu byłam martwa. Serce przestało bić w moich piersiach. Oddech nie wydobywał się spomiędzy moich warg. Wszystko minęło. Nie żyłam.”

Po dramatycznych wydarzeniach w życiu Emmy i jej śmierci kliniczne, dziewczyna próbuje wszystko zacząć od nowa. Nie będzie to dla niej łatwe, ale dzięki pomocy przyjaciół, Sary i Evana (nota bene jej chłopaka), uda jej się częściowo pozbierać.



niedziela, 4 października 2015

Jak robić to dobrze!

Dzisiaj kolejną noc spędzam „pracując”, dlatego pewnie jutro znowu będę niewyspana. Ale, wiecie co? Lubię taki tryb, naprawdę – czuję się w nim bardzo dobrze. Jedni – jak na przykład moja mama – wolą wstać wcześnie rano, nawet o 5. godzinie, i o tak wczesnej porze robić „wszystko”, a inni – tak jak na przykład ja – wolą siedzieć po nocach i – jak ja – twierdzą, że wtedy lepiej im się myśli.

Wszystko to może wydawać się trochę dziwne, ale to rzeczywiście prawda. Nie wiem, może po prostu przyzwyczaiłam się do takiego trybu pracy? W końcu jeszcze kilka miesięcy temu (a dokładnie wszystko trwało od początku roku) moja nocna nauka była czymś naturalnym, niemal tak naturalnym jak spanie czy jedzenie. Wszystko zaczęło się od nauki do konkursu, a później była jeszcze nauka do matury… I tak już mi zostało – siedzę po nocach pisząc, czytając, ucząc się…

Ucząc się… Szczególnie z moich ust powinno brzmieć to trochę śmiesznie, ponieważ nigdy nie należałam do osób, które jakoś szczególnie lubią się uczyć. Wszystko jednak zmieniło się właśnie od czasu, gdy zaczęłam swoje przygotowania do konkursu. Wtedy chyba też odkryłam, że – mimo wszystko – wielogodzinne przesiadywanie nad książkami, od świtu do późnej nocy, naprawdę sprawia mi przyjemność. A teraz? Nadal siedzę do późna z książką w ręku (ostatnio zaczytałam się we „Wstępie do socjologii” Goodmana – nauka WOS-u ma swoje uroki).



sobota, 3 października 2015

"Jak duch. Bez Twojego ciała jestem jak duch"



Codziennie świat pędzi jak szalony, a wraz z tym światem pędzimy i my sami. Zapominamy o tym, co w życiu najważniejsze: o miłości, szczęściu, o zwykłym uśmiechu, życzliwości… Nic dziwnego, że wielu ludzi nie wytrzymuje takiego szybkiego tępa. Każdemu człowiekowi od czasu do czasu potrzebne są chwile oddechu, podczas których zastanowi się, co tak naprawdę jest dla niego ważne…

Rozmyślając o tym, co muszę zaraz zrobił, włączyłam utwór „Jak duch” Bartka Grzanka i już sam początek piosenki mnie zahipnotyzował, porwał na zupełnie inną planetę. Gdy tylko usłyszałam pierwsze dźwięki gitary akustycznej od razu w mojej głowie pojawił się spokój, a myśli na moment zwolniły. Chwile, później po przepięknym wstępie,  mogłam zasłuchać się delikatnym i niezwykle romantycznym głosie wokalisty. A następnie znowu ożywiła mnie gitara... tym razem elektryczna.

Dodatkowo, słuchając tej piosenki, ciarki miałam na całym ciele. W pokoju zawsze mam bardzo zimno, więc pomyślałam, że to może dlatego, jednak włączając utwór raz jeszcze, cała sytuacja się powtórzyła i już nie miałam wątpliwości, że to „Jak duch” wywołuje u mnie tak ogromne emocje.

Zresztą posłuchajcie sami i przekonajcie się, co to za utwór.


czwartek, 1 października 2015

Międzynarodowy Dzień Muzyki

Hello!
Jeśli pamiętacie początki mojego blogowania, to wiecie także, że dawniej zamieszczałam tutaj głównie recenzje muzyczne, pisałam o nowych utworach, płytach, itp. Ostatnio skupiam się bardziej na pisaniu recenzji książkowych oraz filmowych, ale to wcale nie oznacza, że muzyka przestała być dla mnie ważna – nigdy! Moim głównym założeniem było pisać bloga o muzyce, filmach i książkach, takie było pierwotne założenie i tego będę się trzymała.

Długo zwlekałam z napisaniem takiego wpisu, ale myślę, że dzień dzisiejszy jest najodpowiedniejszym dnem, żeby to nadrobić, ponieważ obchodzimy dzisiaj Międzynarodowy Dzień Muzyki. Właściwie mogłabym powiedzieć, że ja taki dzień mam codziennie; po prostu nie potrafiłabym w ciągu całego dnia nie słuchać żadnej piosenki, a nawet jeśli niczego nie słucham to w głowie i tak zawsze coś „leci”, a pod nosem coś „słychać” ;)

Jak pewnie większość z Was pamięta, albo chociaż się domyśla, nigdy nie lubiłam słuchać „komercyjnego kiczu”i o takiej muzyce starałam się nie pisać. Dlatego też nie słucham największych rozgłośni radiowych, tylko przeważnie włączam radia regionalne (nadające w konkretnym mieście). Takie radia o wiele chętniej puszczają muzykę mniej popularną, dają szanse zaistnieć młodym, debiutującym artystom (co oczywiście w dużych, popularnych rozgłośniach radiowych jest niemożliwe!).

Jak zatem wyszukuję najzdolniejszych młodych Artystów sceny muzycznej? Zazwyczaj godzinami przeszukuję listy przebojów różnych stacji radiowych, przeglądam różne strony internetowe, które również promują muzykę niezależną i – po porostu – mam zawsze uszy szeroko otwarte.

Tak było również tym razem! I dzięki temu udało mi się znaleźć kilka niesamowitych utworów, które z wielką przyjemnością Wam przedstawię. Jeśli jesteście ciekawi, co warto znać, czytajcie dalej :)



poniedziałek, 28 września 2015

Apartament

Z pewnością większość osób widziało już niejeden film o papieżu Janie Pawle II (ja także należę do grupy tych osób). Telewizja na krągło puszcza stare nagrania, a dystrybucje chętnie wydają nowe filmy o Ojcu Świętym. Jakiś czas temu (dokładnie 15 maja br.) do kin wszedł film dokumentalny „Apartament” – również o papieżu – jednak wdaje mi się, że ten film jest nieco ciekawszy, a to dlatego, ponieważ po raz pierwszy oglądając „taką” produkcje nie narzekałam na to, że już coś podobnego widziałam…

Większość filmów o Janie Pawle II, które widziałam, skupia się głównie na przedstawieniu obowiązków, jakie Karol Wojtyła wykonywał przed i po wyborze na papieża. „Apartament” z kolei jest zdecydowanie inny. Tutaj twórcy skupili się szczególnie na tym, co Ojciec Święty robił w wolnych chwilach, jak odpoczywał. W filmie zostały pokazane między innymi krótkie filmiki, z prywatnej kolekcji papieża, które zostały nagrane przez operatora kamery, który zawsze z papieżem, i innymi osobami zaproszonymi przez niego, jeździł na różne wyprawy w góry.

czwartek, 24 września 2015

"Powód by oddychać" Rebecca Donovan


Szczególnie w pierwszym tygodniu wakacji, gdy po ciężkim „przed maturalnym” roku szkolnym, powoli powracałam do intensywnego nadrabiania zaległości czytelniczych, długo zastanawiałam się „co przeczytać?”. Wtedy jakoś szczególnie nie chciało mi się czytać recenzji książek – wtedy najważniejsze dla mnie było, by jak najszybciej zacząć czytać – więc postanowiłam wziąć „pierwszą lepszą” książkę, która znajdowała się na mojej liście chcę przeczytać na LubimyCzytać. A dokładnie była ta to pierwsza część serii Oddechy autorstwa Rebecci Donovan.
W rozrachunku między miłością a stratą to miłość popychała mnie do walki o to, by... oddychać.
Główną bohaterkę książki „Powód by oddychać”, Emmę, poznajemy jako zwykłą, nieco zamkniętą w sobie dziewczynę. Bohaterka nigdy nie chce jakoś specjalnie się wyróżniać. W szkole zawsze stara się być „niezauważalna”. Można nawet powiedzieć, że jest  typową kujonką. Jednak jej nauka ma „głębszy sens”… Dziewczynie zależy na ocenach, ponieważ chce dostać się do wymarzonego college’u i chce w końcu móc wyprowadzić się z domu ciotki i wujka, u których mieszka.
Jej przyjaciółką jest Sara, która jako jedyna mimo wszystko chce się z nią przyjaźnić. Emma tylko do niej ma jakiekolwiek zaufanie i tylko ona zna część jej tajemnic, o których nie mówi nikomu, i którym często sama, przed samą sobą, zaprzecza.