Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

wtorek, 18 listopada 2014

Listy do Boga

Kochani,
Właśnie jestem po obejrzeniu wspaniałego filmu: "Listy do Boga". Tak w skrócie opowiadając: film przedstawia życie 8. letniego chłopca, który choruje na raka. Chłopiec ten jest głęboko wierzący, dlatego podczas zmagań ze swoją chorobą, pisze listy do Boga. Jego przemyślenia są bardzo głębokie i poruszające - każdy z nas powinien mieć tak wielką wiarę jak on!

Listy Taylora - bo tak nazywał się ten chłopiec - mnie samą również zainspirowały do napisania takiego "Listu do Boga". List jest trochę długi i rozumiem, że może Wam się nie chcieć go czytać - do niczego nie zmuszam, ale film szczerze polecam! :)

A może widzieliście już ten film? Albo polecacie jakieś inne filmy o Bogu?(ostrzegam, że widziałam ich już wiele, więc poproszę o tytuły filmów mało znanych ;) ).

I know You’re there
So how ya been?
I’m alright but I can’t lie,
Sometimes I feel like givin’ in
You’re all I’ve got



Drogi Boże,
Pewnie po obejrzeniu tego filmu w jakimś stopniu zostałam zainspirowana do tego, by do Ciebie na pisać. Ale tak naprawdę już kiedyś do Ciebie pisałam, a to, że robię to tak rzadko jest tylko moim totalnym lenistwem – niczym nie usprawiedliwionym. Ten film sprawił, że jednak postanowiłam się przemóc – piszę przede wszystkim do Ciebie, ale może tym listem, tak jak Taylor, ja też kogoś do Ciebie przekonam.

Wystarczyła chwila, a nie obejrzałabym tego filmu. Obejrzałabym kolejny horror… Tak ciągle się wystrzegam, by ich nie oglądać, jednak to ta „głupia” pokusa i moja słaba wola ciągle mnie do tego ciągną. Wierzę, że Duch Święty, który jest we mnie, nakierował mnie, bym jednak obejrzała ten wspaniały film, a nie inny!

Co prawda ja nie zmagam się z rakiem, ale w końcu też walczę ze swoim „pewnym problemem”. Celowo nie nazywam tego „chorobą”, i nikt tego tak nie nazywa. Pewnie mówiąc, że mój problem jest czymś podobnym do raka wielu by mnie wyśmiało, i ja sama też tego tak nie traktuje. Choć jest mi z tym równie ciężko… Właściwie to chyba sama nie zrozumiem, dlaczego wielu tak bardzo użala się nad osobami chorymi na nowotwór, przecież jest jeszcze wiele innych chorób, które mogą być równie uciążliwe i trudne do wyleczenia… A to, że na raka się umiera – to niczego nie zmienia. Wszyscy kiedyś umrzemy! Nie możemy się usprawiedliwiać tym, że mamy jeszcze coś do zrobienia na ziemi, że czegoś nie zrobiliśmy i musimy to naprawić. Powinniśmy żyć dniem dzisiejszym, niczego nie odkładać na później, wszystko robić od razu – żyć tu i teraz. Ja sama w końcu to zrozumiałam!

A swoją chorobę traktuję jako wielkie wyzwanie, ciężką próbę, a te także wielki dar, który pozwoli mi jeszcze bardziej zbliżyć się do Ciebie Boże, ale także dar, który doda mi doświadczenia, bym głośno i pewnie pomagała innym, umacniała ich w wierze.

Choć piszę o tym tak pewnie – i w głębi duszy naprawdę tak myślę – wiem, że może to być ciężkie. Dlatego proszę Cię Boże, byś każdego dnia był ze mną, umacniał moją wiarę i pomagał mi otwarcie głosić Słowo Boże.

Tak daleko mi do świętości, ale ciągle do niej dążę. Moje zachowanie dzisiaj było… okropne. I choć nie było ono zamierzone, nie wiem, jak odebrali to inni. Chyba zbyt często w oczach innych jestem niedoskonała, słaba, choć naprawdę się staram być lepsza… I choć czasami pojawiają się tacy ludzie, którzy postrzegają mnie dobrze, to chyba wciąż jest ich zbyt mało.

Coraz bardziej się zmieniam. Zauważam u siebie tę zmianę wewnętrzną. Ale właśnie nie chcę, by była ona tylko wewnętrzna! Chcę, by mogli zauważyć ją wszyscy i sami też podjedli próbę zmienienia się na lepsze.

Czy uda mi się dokonać moich postanowień? Z Twoją pomocą, Boże, wszystko jest możliwe!

Dziękuję Ci, że jesteś ze mną każdego dnia. Tak bardzo Cię kocham i stale potrzebuję!

Wierzę, że będzie dobrze!
SIA


Jeśli już przeczytałeś ten list do końca chcę, byś wyraził swoją opinię. Możesz nawet napisać anonimowo, ale napisz cokolwiek. Wiesz, że nie czyta się cudzych listów? A tym bardziej nie czyta się ich, gdy są osobiste. Jeśli więc, go przeczytałeś i teraz czytasz tę notkę podsumowującą, napisz w komentarzu. Napisz, nawet gdyby ten komentarz miał składać się z jednego słowa ;)

Pozdrawiam Was serdecznie,

SIA

7 komentarzy:

  1. Nie oglądałam tego filmu, ale gdzieś o nim czytałam. Musi być bardzo wzruszający.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest naprawdę piękny! Gorąco polecam :)

      Usuń
  2. Piękny list... Gratuluję odwagi, że go tu opublikowałaś! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. oj chyba sobie obejrzę jak znajdę troszkę czasu
    http://zyciowa-salatka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Filmu nie oglądałam, ale za to czytałam książkę i bardzo polecam ;)

    OdpowiedzUsuń