Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

sobota, 28 czerwca 2014

Co czytam w wakacje #1 - Paulo Coelho - "Pielgrzym"

"Co czytam w wakacje", czyli nowy cykl na moim blogu. Będę starała się - w miarę możliwości - na wakacjach dodawać na mojego bloga recenzje książek, które przeczytałam. Z pewnością recenzji będzie mniej niż książek, które przeczytałam, ale będę starała się recenzować wszystkie, które moim zdaniem warte są uwagi.Dziś pierwsza recenzja - Paulo Coelho - "Pielgrzym" - jest to debiut powieściowy tego pisarza. Książka oparta jest na osobistym doświadczeniu autora.
źródło: Internet

Bohater ma zostać wyświęcony na Mistrza Zakonu RAM. To ma być najważniejsza chwila w jego życiu, bo przecież ten tytuł otrzymują nieliczni, a jemu dodatkowo udało się to w bardzo młodym wieku.  Już prawie wszystkie „formalności” zostały wykonane, za chwile ma stać się wyjątkowym Mistrzem, lecz… okazuje się, że nie jest jeszcze na to gotowy i miecz, który przed chwilą otrzymał zostaje mi odebrany *.

Pielgrzym, by odzyskać swój utracony miecz musi przejść długą drogę, pielgrzymkę do hiszpańskiego sanktuarium Santiago de Compostela -pokonując w jej trakcie wiele przeszkód, walcząc z żywiołami - ale i stoczyć głęboką wewnętrzną walkę z samym sobą.
Wraz ze swoim Mistrzem – przewodnikiem, wyrusza w ciężką pielgrzymkę w poszukiwaniu swojej zguby.  Podróż jego nie jest jednak tylko bezmyślnym i jak najszybszym pokonaniem trasy i dotarciem do wyznaczonego celu. Przewodnik pobudza go do tego, by rozważał wszystko: co wokół niego się dzieje, co robi, co widzi. Pragnie nauczyć go dostrzegania tego, na co na co dzień nie zwraca uwagi lub zwraca ją rzadko.

Początkowo, cel Pielgrzyma był jeden: dojść jak najszybciej „na miejsce”, odnaleźć swój miecz, móc wrócić dokonać rytuału i w końcu stać się wielkim Mistrzem Zakonu RAM. (Cel konkretny i być może ważny, ale wydawałoby się, bardziej materialny niż mający wnieść w życie człowieka - tegoż Pielgrzyma - coś głębszego). Podczas tej drogi, Petrus, nie sugerując wprost lecz stopniowo – starał się dowiedzieć, czy rzeczywiście tylko to jest dla niego najważniejsze, czy na pewno tylko to dla niego się liczy.

Mistrz- przewodnik zachęca go do Dobrej Walki, czyli walki o marzenia.

Przy tej części książki sama zatrzymałam się na dłużej i postanowiłam dokładnie przeanalizować każdą radę i starać się jeszcze bardziej wcielać je w życie.
Chcąc osiągnąć swój cel musimy naprawdę dać z siebie wiele! Bez naszej ingerencji nic się nie wydarzy, dlatego chcąc coś zdobyć musimy pokazać, jak bardzo nam TYM zależy. Nasze plany nie mogą kończyć się tylko na słowach – muszą zakończyć się na czynach! Dlatego zamiast ciągle marzyć: chciałabym/chciałbym zrobić to lub tamto, być kimś lub mieć coś – powinniśmy postawić pierwsze – konkretne – kroki, które zbliżą nas do naszego upragnionego celu.

Pielgrzym, by odzyskać swój miecz, taką Dobrą Walkę musi stoczyć. Już na samym początku zostaje poddany pewnej „próbie wytrwałości”: Demon, którego bohater spotyka, udając przewodnika, proponuje mu, że odnajdzie za niego jego miecz. Pielgrzym gotowy był zgodzić się i przyjąć jego propozycje, ale, całe szczęście, wtedy pojawił się prawdziwy przewodnik, który miał mu pomóc, a nie całkowicie wyręczać (jak chciał to uczynić Demon).

Bohaterowi wydawało się, że to wspaniałe, że nic nie będzie musiał robić, a ktoś wyręczy go i odnajdzie jego „zgubę”. [ Prościej mówiąc - zdobędzie jego cel za niego – brzmi banalnie! ]. Pewnie niektórym, tak jak Pielgrzymowi, wydawałoby się to doskonałym rozwiązaniem – ale w życiu nie jest tak łatwo i nie może tak być! Sami musimy nauczyć się radzić sobie z trudnościami, pokonywać przeszkody i nie możemy przy tym się poddawać. Tylko tak osiągniemy swój cel! Musimy pamiętać, że nie zawsze będziemy mogli liczyć na przyjaciół. Przyjaciele bywają zawodni i ulotni – warto o tym pamiętać.
 – Gdybyś w pewnym momencie się zgubił (…)
- Mam dobrego przewodnika.
- Spróbuj polegać przede wszystkim na sobie.”

Można powiedzieć, że bohater sam pokonuje trasę pielgrzymki, ponieważ w rzeczywistości swojego przewodnika poznał niedawno (dopiero, gdy zaczynał swoją „wielką wyprawę”). Z czasem, gdy przewodnik i pielgrzym poznali się lepiej – nieco zaprzyjaźnili się.

Podróżując (…) Stajesz się bardziej otwarty na kontakt z ludźmi, bo wiesz, że mogliby ci pomóc w trudnych sytuacjach. A każdy przejaw łaskawości bogów przyjmujesz z wielką radością (…). Równocześnie (…) dostrzegasz w rzeczach wyłącznie piękno i bardziej cieszysz się życiem.”

Pielgrzym zatem mógł liczyć na pomocną dłoń innych ludzi oraz swojego przewodnika, ale w dużej mierze, w większości sytuacji, musiał radzić sobie sam. Tego przede wszystkim wymagał od niego jego przewodnik, Petrus. Chciał nauczyć go wytrwałości i radzenia sobie w chwilach, gdy osiągnięcie celu wydaje się być niemożliwe. Bohater musiał pokonać wiele przeszkód. Niejednokrotne był zły na swojego towarzysza, że musi tak cierpieć, ale… chyba było warto?

***
Czy Bohaterowi uda się odzyskać miecz? Jak wykorzysta nauki i rady swojego Mistrza? Czy okażą się one dla niego pomocne, czy wręcz przeciwnie?

Nie chcę zdradzać treści książki w całości, bo wtedy już nikt nie będzie chciał czytać, a tę książkę naprawdę wato poznać, ponieważ my sami również możemy skorzystać z rad, wskazówek i ćwiczeń, które są w niej zawarte. Nie jest typowy poradnik – którego treść – jeszcze szybciej, niż wcieli się w życie  - zdąży się zapomnieć - jest to typowa powieść: z bohaterami, narratorem i niezwykle ciekawą fabułą.

                (…) wbrew temu, czego zawsze nas uczono, liczą się przede wszystkim efekty naszych poczynań. Wysiłek jest zbawienny i konieczny, ale jeśli nie przynosi oczekiwanego skutku, nic nie znaczy.”

Mnie osobiście książka ta bardzo zmotywowała i jednocześnie trochę wzruszyła. Było w niej wiele wątków, które naprawdę trafiły w moje serce i głęboko mną poruszyły, jak choćby ten fragment:
Spośród wszystkich wymyślonych przez człowieka sposobów zadawania bólu sobie samemu najgorszym jest Miłość. Cierpimy zawsze dla kogoś, kto nas nie kocha,  kto nas porzucił, dla kogoś, kto nie chce nas opuścić.” – Dlaczego wybrałam właśnie ten fragment? Ponieważ doskonale znam ten ból… I sama wiem, jak bardzo potrafi być on nieznośny.

___________________

*Rytuał ceremonialny polegał na tym, że otrzymujący święcenia na Mistrza Zakonu RAM musiał wpierw zakopać swój stary miecz, by móc otrzymać nowy. Jak mówi zasada: „Przyjmując ten miecz, pamiętaj, by nigdy nie spoczywał zbyt długo w pochwie (…). Kiedy jednak go dobędziesz, niechaj nigdy nie wraca na miejsce, nie uczyniwszy dobra, nie otwarłszy nowej drogi” – Gdy bohater otrzymał miecz okazało się, że nie jest on jednak jeszcze gotowy, by móc go przyjąć.