Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

piątek, 19 kwietnia 2013

Można? Udowadniam, że można cz. 1

To piękne słońce za oknem sprawia, że aż nie chce się siedzieć w domu. Czas działać i „ruszać” [najlepiej w poszukiwaniu niezapomnianych przygód]…

Wczorajszy dzień zaczął się tradycyjnie bardzo nudno. Dodatkowo humor popsuły mi niezbyt zadowalające oceny w szkole. [Ale] Na jednej z dłuższych przerw między lekcjami pomyślałam sobie: „ Taka ładna pogoda- pasowałoby wybrać się za niedługo z kuzynką na rowery…” Dokładnie w tym samym momencie, gdy tak o tym myślałam dostałam SMS od kuzynki z propozycją „czy jedziemy dzisiaj gdzieś rowerami”. Na ustach uśmiech pojawił mi się automatycznie. To jakaś rodzinna telepatia. Jednak to nie jedyna taka sytuacja, gdy obie o tym samym myślimy. Niedawno również miałam pisać do kuzynki SMS –tak po prostu- chciałam z nią popisać i zapytać „co tam” u niej. Nie zdążyłam napisać, bo ona zrobiła to kilka sekund wcześniej. To jest absolutny dowód na to, że jednak podobnie myślimy i mamy dużo wspólnego. ; )
Zaraz po szkole trochę zjadłam obiad –właściwie prawie nic nie zjadłam- i spotkałyśmy się z kuzynką.
Zapowiadało się fajnie, trasa też całkiem ciekawa (pomijając fakt, że myślałam, że jedziemy do bliższej miejscowości- kuzynka mnie trochę zmyliła…).

Na początku jechało się bardzo spokojnie. Wiadomo było trochę aut- jak to bywa na głównej drodze- ale jechało się bardzo dobrze. Trąbiły chyba tylko trzy auta (w przypadku gdy na wakacjach słyszmy na nogach tą samą trasa samochody trąbiły znacznie częściej). Po drodze minęłyśmy dom mojego nauczyciela. Szkoda, że nie widziałam swojej miny jak go zobaczyłam, z pewnością była śmieszna.

Około kilometr –może dwa- za domem tego nauczyciela zaczęły się „schody”… Powoli zaczynało mi brakować sił. Trasa wydawała się łatwa, ale w rzeczywistości było tam wiele górek. Ponieważ jestem osobą mało wysportowaną – tak to jest jak się nie ćwiczy na WF – a w dodatku było gorąco, niesamowicie ciężko wjeżdżało się pod te wzniesienia. Wielokrotnie z kuzynką zsiadałyśmy i prowadziłyśmy rowery „na szczyt”.

„Ostatnia” górka była dla mnie największym wyzwaniem! Byłam już na „skraju wyczerpania”. Nie miałam już sił jechać dalej. Na myśl o tym, że trzeba jeszcze wracać robiło mi się niedobrze. W dodatku strasznie bolał mnie brzuch i nogi. To musiało być śmieszne jak mówiłam, że „Nie dam już rady” – przynajmniej tak potraktowała to Kuzynka. Mówiłam jej, że dalej nie jadę, że muszę odpocząć. Ona chciała jeszcze wstąpić sobie do jakiegoś pobliskiego sklepu. Poleciłam jej, by jednak pojechała do niego sama, „ja chwilę odpocznę i… WRACAMY”. Do tego sklepu owszem pojechała, ale zaraz wróciła…

„No to teraz wracamy” - powiedziałam. Ona jednak tak łatwo nie daje za wygraną! Nie wiem, jak to się stało, ale przekonała mnie i pojechałyśmy dalej!!!

Ku mojemu zdziwieniu teraz jechało się lżej. Jechało się w dół. Ten fakt bardzo mnie cieszył, ale… zanim zorientowałam się, że teraz pojedziemy „w dół” zaproponowałam kuzynce wymianę rowerów, twierdząc, że na Jej rowerze jedzie się „lżej” . Rzeczywiście po kilku metrach byłam tego pewna, jednak po kilku sekundach „szybkiego zjazdu z górki” zorientowałam się, że Jej rower NIE MA HAMULCÓW. Próbowałam hamować, jednak bezskutecznie. Mało nie wjechałam do rowu, a te miny kierowców jadących z naprzeciwka.  To nie było śmieszne, ale ja cały czas się śmiałam, bo przecież nie mogłam się zatrzymać. Po chwili jednak udało mi się wyhamować i… natychmiast wsiadłam z powrotem na swój rower.

"Po drodze, między czasie..." (c) miedzy-brzegami.blogspot.com

Gdy zjechałyśmy, byłyśmy już w tej miejscowości, do której myślałam, że miałyśmy jechać. Chwile posiedziałyśmy, porobiłyśmy zdjęcia i… wracamy (?). Jednak nie!!! Kuzynka nie dała za wygraną – i bardzo dobrze- jedziemy dalej! Do punku docelowego.

W dalszej części trasy zatrzymywałyśmy się już zdecydowanie mniej. Ten odcinek wydawał się jakiś „prostszy” . Po drodze podziwiałam widoki, piękną przyrodę i… cieszyłam się, że jadę dalej : )

Dotarłyśmy. Było „różnie”, ale dotarłyśmy. Udało się. Jesteśmy na miejscu. Spędziłyśmy tam trochę czasu i zebrałyśmy się do drogi powrotnej.

Powoli zachodziło słońce. Piękny widok zachodu słońca. Z powrotem jechało się zdecydowanie łatwiej.

Trochę szkoda było wracać, ale taka jest kolej rzeczy. Nic nie może trwać wiecznie i to co piękne zawsze szybko się kończy. Tak bywa, ale największym pocieszeniem jest to, że TO JESZCZE NIE KONIEC TO DOPIERO POCZĄTEK!. Jeszcze nie raz możemy (i na pewno to zrobimy) zorganizować taką przejażdżkę. „Sezon” dopiero się zaczyna, a piękne chwile zawsze jest warto przeżywać. Ze świetnymi osobami- zawsze jestem ZA!!!

Zapowiadam, że to dopiero początek niezapomnianych przygód. „Dziś stoję w tym miejscu gdzie już nie poddam się!!!”. Teraz czuję, że powoli wszystko zaczyna mi się udawać, zaczynają spełniać się moje marzenia, jestem taka szczęśliwa!!!




Pozdrawiam, SIA.

19 komentarzy:

  1. jejku płakałam jak to czytałam. napisałaś to tak pięknie. :)) ♥ kiedy jedziemy tam jeszcze raz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Na pewno nie długo! ♥ Teraz będę miała dużo wolnego, więc coś zorganizujemy :)

      Usuń
  2. super to napisalas:) przed Tobą jeszcze dużo więcej przygód! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak :) Za niedługo szykują się kolejne. Z wieloma fantastycznymi ludźmi :D

      Usuń
  3. Czasami fajnie jest po prostu wyjść z domu i pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ślicznie to wszystko opisałaś :)


    Zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie napisane!
    Nie przejmuj się każdemu zdarzają się błędy!

    blogzakreconejnastolatki.blogspot.com/2013/04/konkurs.html
    Zapraszam na konkurs

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznam szczerze, że dopóki ich nie przymierzyłam nie byłam pewna czy będą do mnie pasować, ale perły pasują chyba każdej kobiecie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę fajnie to napisałaś.<3

    OdpowiedzUsuń
  8. miło czytać, że jesteś szczęśliwa! :) oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  9. Oł god ja bym chyba umarła ze strachu jakby mi hamulce padły xD Też bardzo lubię jeździć na rowerze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć. Dzień Dobry. Mi tematyka twojego bloga na dzień dzisiejszy nie jest odpowiednia do nastroju gdyż próbuje coś zmienić ale widzę, że wkładasz w bloga kawałek swojej codzienności. Bądź kawałkiem tej mojej zmiany bo ludzie w życiu są najlepszą inspiracją. Zapraszam --> kindofeveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. WOW, ile przygód w jeden dzień kochana! ♥
    Dołącz do rozdania u mnie na blogu w nowym poście :)
    pozdrawiam, BERRIES

    OdpowiedzUsuń
  12. widzę dzień pełen wrażeń! :)
    mons-monss.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Zazdroszczę takiej telepatii <3.

    OdpowiedzUsuń
  14. woooo ale przygoda! takie wyjazdy to fajna sprawa, dużo wspomnień :D
    http://ciasteczkoyeah.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń