Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

czwartek, 21 marca 2013

Wiosno, gdzie jesteś ?

 Hej,
Dziś ten długo wyczekiwany, niezapomniany- dzień wagarów z kuzynką.
Udało nam się... pojechałyśmy. A WYDARZYŁO SIĘ BARDZO DUŻOOOO...



Dziś o 5:30 kuzynka do mnie pisze sms z pytaniem, "czy śpię jeszcze"... Głupie pytanie, wiadomo, że spałam... Trzeba być nią żeby nie mieć spania o tej porze.  A mi rano śpi się najlepiej. Do 6 pisałam z nią , a po 6 wstałam, zjadłam śniadanie, ubrałam się i poszłam na PIERWSZY autobus.
Śpieszyłam się bardzo, już myślałam, że nie zdążę. Jak doszłam na przystanek jeszcze czekałam 5 min i jedzie... Już pochodziłam do drogi, a on przyśpiesza... "K..." Zaczęłam go wyklinać (a miałam oczywiście nie przeklinać, ale w takiej sytuacji to nikt by nie wytrzymał..). Otóż dlaczego mi się nie zatrzymał... Jak wspomniałam był to pierwszy autobus (a rano do szkoły jeżdżą u nas tylko dwa), a ten pierwszy - 15 min wcześniej- nie zatrzymuje się na moim przystanku. Ja miałam jednak nadzieję, że kierowca ma serce i zatrzyma mi się... No cóż, pewnie domyślił się, że idę na wagary, dlatego wcześniej przyszłam na autobus :D

Piszę, więc do kuzynki, żeby po mnie kawałek wyszła, bo idę na nogach. Do "city"  doszłyśmy na 7:25 i zaraz miałyśmy autobus do miasta.
W autobusie nic się nie działo, poza tym, że ciągle rozmawiałyśmy- jak to my.
Przed godz.9 byłyśmy w mieście. Większość sklepów czynna jest dopiero od 10, więc trochę musiałyśmy  poczekać. Później poszłyśmy do Galerii... O dziwo trafiłyśmy :D Nie było tak źle, a miałyśmy się gubić :D
Obeszłyśmy całą Galerię i Kuzynka zaczęła narzekać... że bolą ją NOGI!! Cały dzień w szpilkach... A mówiłam jej by ich nie brała, ale Ona jak się uprze... No cóż teraz będzie cierpieć. Ja też miałam na lekkiej koturnie buty, ale jakoś nic mi się nie dzieje..
Pogoda w miarę nam dopisała. Co prawda cudów nie było, ale jakieś "przebłyski" słońca były; zapowiadali gorzej...
Katar oczywiście się pogorszył, zaraz biorę tabletkę i może jutro w szkole wytrzymam... Szczególnie na matematyce :D
W drodze powrotnej z Galerii spotkałam Koleżankę ze starej szkoły- wiedziałam, że spotkam kogoś znajomego. Jeju, jak ja Jej dawno nie widziałam i jak ja się stęskniłam... Żałuję, żałuję, żałuję... Ciągle to powtarzam i wszyscy już chyba mają dość, ale ja tak cholernie tęsknię za moją ferajną z gimnazjum... Brakuje mi Ich, wszystko się spieprz***... Z jednej strony są plusy, ale ja widzę same negatywy... Porozmawiałam z Nią przez jakąś chwilkę. Eh... Za krótka ta chwilka jak zwykle :D

Później poszłyśmy w stronę dworca. Kuzynka już nie miała sił chodzić, nogi ją bolały, no cóż...
Przed godz. 15 miałyśmy autobus :D W naszej miejscowości byłyśmy przed 16...

Hmmm... Wracałam do domu i zadzwoniłam po tatę, żeby po mnie przyjechał. Czekałam chyba 20 min. już myślałam, że nie przyjedzie, aż w końcu... jedzie, ale z drugiej strony, więc odwróciłam się, żeby przejść na drugą stronę ulicy i zaczęłam przeklinać "co on k... robi, ja p..." :D A tam jakaś babka szła, jeju jaką minę na mnie zrobiła :D Ja jej nie znam, ale ona dawała takie wrażenie jakby mnie znała. ;D

Jak dowiedziałam się od koleżanki w szkole było 19/30 osób :D Nie jest najgorzej, ale nawet jak były mega-śnieżyce frekwencja była większa. Nasza kochana nauczycielka oczywiście zrobiła nam spr. z fizyki... Jutro będzie się czepiać czego nas nie było... Nie lubię tej baby... Kiedyś nie było mnie chyba 3 razy pod rząd na jej lekcjach to się czepiała, że unikam jej :D Haha, a ja wtedy naprawdę bardzo ważne załatwienia miałam.;) Eh... Te moje piątkowe załatwienia ;-)) Mmm.. Przypominał mi się ten dzień :) Kiedyś trzeba to powtórzyć.

Dzień się kończy. To był wspaniały dzień! Koniecznie muszę go jeszcze kiedyś powtórzyć, ale już jak będzie ładna pogoda. Najlepiej na wakacjach... Wiem, jeszcze sporo czasu, ale teraz nauka ;D Przypomniały mi się słowa mojej koleżanki "Ty na wagarach? :D" . Hehe tak kiedyś w Gim to było rzadkie zjawisko, ale teraz dużo się zmieniło :) I lubię te zmiany :)

Po tym dzisiejszym dniu od razu nabrałam poweru i siły do wszystkiego :D
No, ale zobaczymy jak długo utrzyma się ten zapał :-)
Już niedługo święta. Jeszcze ich nie czuję...

A jak u Was miną PIERWSZY DZIEŃ WIOSNY? Jak go "przywitaliście" ?:D


Pozdrawiam, Sia

P.S. I jeszcze w autobusie spotkałam "Helkę" :D Eh, taka tam fajna babka HaHa :D

27 komentarzy:

  1. no wlasnie gdzie jestes wiosno?

    OdpowiedzUsuń
  2. przywitałam go dwoma sprawdzianami i 3 wysmarkanymi paczkami chusteczek, także witam w klubie zakatarzonych ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. w kościele. Mamy rekolekcje. Wymarzłam strasznie i się przeziębiłam ;( upiorna ta wiosna .. ehh .


    taka-se-nazwa.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha tęsknie za tą adrenalinką łażenia po mieście w obawie że spotkam jakiegoś nauczyciela <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe my z kuzynką na całe szczęście byłyśmy w mieście oddalonym o dokładnie 34 km od naszych nauczycieli :D

      Usuń
  5. Jej, ale się naczytałam. Hihi, ja aktualnie jestem na studiach, więc nie znam takiego pojęcia jak wagary. Chodzę na wszystkie zajęcia, bo niestety, ale jeśli chce się zaliczyć studia na wysokim poziomie to trzeba być zawsze :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja byłam tylko na konkursie, a potem cały dzionek w domku. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja z klasą oglądaliśmy film, a nastepnie na pizze :) Nawet fajnie bylo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak ja nie cierpię zimy :c

    http://ania-ann.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. o tak tak to na pewno był cudowny dzień. hi hi. :)) dziękuję. ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. O widzę, że dzień wagarowicza Ci się udał :3 Ja spędziłam go w domu z przyjaciółką :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja dzień wagarowicza w sumie miałam wolny bo tylko rekolekcje były :D
    Zapraszam do siebie w wolnej chwili ;>

    OdpowiedzUsuń
  12. o ja, że też Twoja kuzynka wytrzymała w tych szpilkach... :O
    ja niestety dzień wagarowicza musiałam spędzić w szkole :/
    obserwujemy? ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja świętowałam poprzez luźny dzień w szkole :D Nie chodzę na wagary i nie zamierzam :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Podoba mi się ;), obserwujemy? ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja nie chodzę na wagary ;) miałam całe 7 h lekcyjnych w szkole.. ;/
    obserwujemy? :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja również raczej na wagary nie chodzę :)
    W pierwszy dzień wiosny odebrałam swój pierwszy dowód *dumna jak paw* :D

    OdpowiedzUsuń
  17. mialam zrobic wagary ale od srody choruje i siedze w domu0.o

    OdpowiedzUsuń
  18. wiosna nas nie lubi i sobie poszła :(

    OdpowiedzUsuń
  19. moze nie będzie wiosny ale mam nadzieje, ze lato sie nam zrewanżuje

    OdpowiedzUsuń
  20. wiosny nie ma ;<<
    + zapraszam do obserwowania.

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj, nigdy nie poszłabym w szpilkach na zakupy - po godzinie bym chyba chodziła boso ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Na I dnia wiosny miałam wolne :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Dzięki za komentarz, a książka o Messim serio świetna, polecam !
    No to widzę, że dzień się udał, to bardzo fajnie ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń