Prawa autorskie

Wszystkie prace (zdjęcia, kolaże, grafiki, itp.) oraz teksty publikowane na tym blogu są moją własnością (jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam). Kopiowanie i zarządzanie nimi w całości lub w fragmentach bez mojego zezwolenia zabronione.*

*Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. Nr 24 poz. 83), jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.

sobota, 28 grudnia 2013

Podsumowanie roku 2013 :)

Podsumowania nie mogłoby zabraknąć, tym bardziej, że jest co podsumowywać ;)
Będzie długo, ale będzie ciekawie... Tego wszystkiego nie zapomnę nigdy!!!


Na wstępie chciałabym jednak zaznaczyć, że mimo iż napisałam "podsumowanie roku", to będzie to podsumowanie tylko półrocza... Drugiej części roku nie warto wspominać. Dużo się działo, ale głównie złego. Drugie pół roku ma równie długą "listę przygód" jak pierwsze, tyle że to nie są godne pamięci wydarzenia...


Już sam rok 2012 zakończył się całkiem dobrze. Kilka godzin przed Sylwestrem byłam w Kościele i nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że... W Kościele było dużo ludzi, a jedna starsza pani się spóźniła i musiała stać, ponieważ "nie było" już miejsc w ławkach. Postanowiłam, więc ustąpić jej miejsca. Kobieta zadowolona usiadła, a po kilku sekundach - w innej ławce - jakaś inna pani mi się podsunęła ... Byłam w totalnym szoku. Dlaczego nikt nie podsuną się tamtej starszej pani, a jak ja jej ustąpiłam miejsca to podsuwają się mnie? Wtedy odebrałam to tak, że życzliwość rodzi życzliwość. Byłam bardzo szczęśliwa, że chociaż na koniec roku zrobiłam taki mały dobry uczynek. Pominę nawet fakt, że w tej ławce ledwo się mieściłam - cały czas tylko czekałam na moment kiedy będzie trzeba [można] wstać - ale liczy się sam gest. Ludzki gest.

Po Kościele spotkałam się z Kuzynką. Obie spędzałyśmy Sylwestra u siebie w domu, więc żeby się nie nudzić oczekując na Nowy Rok, chciałam się z Nią chociaż tak na chwile spotkać, porozmawiać, pośmiać. Jak zawsze - porobiłyśmy trochę zdjęć. Było ciemno, a robiłyśmy je moim telefonem, więc wyszły trochę słabej jakości. Do tej pory jednak mam te zdjęcia. Ciemne, ale na ich widok powracają wspomnienia i pojawia się uśmiech. To był dobry dzień pomimo, że było trochę zimo, ale w końcu zima i... co najważniejsze w zimnie - był śnieg :)
Sylwester u mnie w domu na początku - jak zazwyczaj - "wyglądał" dość zabawnie. Później już tak zabawnie nie było, ale... pisząc to można pominąć.

Drugi Tydzień nowego roku.... (a właściwie druga sobota). Co tu pisać? Moja mina w tym momencie zdradziłaby wszystko :') Właściwie wspominając Ten Dzień mogłabym zacytować całą piosenkę "To był dobry dzień" - bo właśnie tak było! "Od wschodu słońca"... Wstałam wcześnie rano, około godz. 5. Właściwe to już od 4. godziny nie mogłam spać... i wcale mnie to nie dziwi ;) Wstałam i godzinę czasu prostowałam włosy... I tak nie wyprostowałam ich całkowicie- gdybym chciała, żeby były idealnie proste musiałabym jeszcze co najmniej jedną godzinę spędzić w łazience - ale w porównaniu z tym, jak wyglądały, gdy wstałam było dużo lepiej.
Tego dnia o godzinie 10 byłam już u Kuzynki. Do końca nie było pewne, czy uda mi się do niej pojechać, czy spotkamy się dopiero na miejscu, ale całe szczęście się udało. Jedna Kuzynka pomalowała mi paznokcie, druga "uratowała mnie" fluidem, a najmłodsza wyglądała równie zniewalająco... jak ja :D Jednym słowem, "działo się"! Było bardzo zabawnie i wesoło, w końcu czekał nas... niezapomniany dzień :)

Tydzień po tym magicznym dniu. Dokładnie tydzień, bo też w sobotę, powstał "Mały Człowiek" - krótki wierszyk, który bardzo spodobał się mojej Kuzynce. Właściwe wtedy był to bardzo ważny dla mnie utwór, ciągle mam z nim wielkie wspomnienia, jednak chyba trochę zmieniło mi się myślenie, bo nie robi on na mnie już tak wielkiego wrażenia jak wtedy.

Patrzę wstecz na kalendarz i... następnym ważnym etapem w tym roku był: początek konkursu "NJW". Od samego początku zależało mi na tym konkursie. Pamiętam pierwszy etap i... już chyba od początku byłam przekonana, że uda mi się wygrać, że muszę tam być. Czytając zgłoszenia innych kandydatów byłam przekonana, że niemal najlepiej tam nadaję się, bo kto jak nie ja? :) Później drugi etap trochę mnie przeraził... Nie samo zadanie konkursowe, a poziom uczestników. Przeraziłam się, ale jak się okazała - nie potrzebnie.
Po wygranym konkursie na początku czerwca "ruszyłam" na warsztaty, które były jego nagrodą. Te warsztaty to było dla mnie prawdziwe spełnienie marzeń. Dodatkowo poznałam masę wspaniałych osób, o podobnej wrażliwości, z pasjami, wielkim marzeniami, gotowych walczyć by osiągnąć swój cel! (czyli tak jak ja) Było wspaniałe, wiele się nauczyłam, ale te trzy dni zdecydowanie były za krótkie.
Dzień wyjazdu zdawałoby się, że powinien być bardzo smutny. Smutny owszem był, ale nie aż tak bardzo ;) W tym dniu, w którym ja wyjeżdżałam, do hotelu, w którym mieszkałam przyjechali.... chłopaki z zespołu IRA. Co prawda tylko dwaj, ale dla mnie i to było bardzo dużo. Zanim udało mi się z nimi porozmawiać spotkało mnie (i dwie koleżanki, z którymi wtedy byłam) wiele przeszkód. Przede wszystkim nie wiedziałyśmy, w których są pokojach; pukałyśmy do wszystkich jednak nikt nie chciał otworzyć, tak jakby nagle wszystkie pokoje były puste, bo po zapukaniu, odzywała się głucha cisza... Ale dla chcącego nic trudnego i w końcu się udało! Tak sobie teraz myślę... chyba nie wyjechałabym stamtąd gdybym ich nie poznała. Koleżanki, które wtedy ze mną były, myślę, że też tak sądzą. Bez nich chyba bym ich nie poznała, nie pukałabym do tych wszystkich drzwi jak totalna wariatka, po prostu bym się poddała! Cieszę się, ze mogłam tam być :) Jeszcze Się Spotkamy! 

Wrócę do kwietnia, bo właściwie wtedy zaczęły się moje wycieczki rowerowe z Kuzynką. Piszę o nich dopiero teraz, bo trwały one aż do czerwca. Prawie, aż do końca roku szkolnego...
Te wycieczki nie były dla mnie tylko zwykłą przyjemnością, te wycieczki były przede wszystkim wspaniale spędzonym czasem z Kuzynką. Wspólne rozmowy, śmiechy, a nawet... śpiewanie. Nie zapomnę tego, jak razem jadąc śpiewałyśmy (chyba jedyną piosenkę, którą obie znałyśmy na pamięć ♥). Nie przeszkadzało nam to, co pomyślą ludzie, ważne, że dobrze się bawiłyśmy.
Wielokrotnie Kuzynka dodawała mi sił i motywacji, gdy już chciałam się poddać. Chociażby gdy jechałyśmy te 40 km... Bez niej już dawno poddałbym się  - mówię to po raz kolejny, ale taka jest prawda!

Na wakacje Kuzynka pojechała do swojej cioci. Nie daleko, ale odwiedziłam ją tylko dwa razy...

Raz odwiedziłam ją z jednej strony, bo się stęskniłam i nudziło mi się w domu, a z drugiej trzeba było zrobić zdjęcia (ale nie takie zwykłe - te zwykłe też, ale to przy okazji - trzeba było ładne zdjęcia zrobić na...). A poza tym odwiedziłam ją po prostu po to, by nie zwariować w domu!
Drugi raz spotkałam się z Nią na koncercie Moniki Kuszyńskiej. Kolejne spełnione marzenie!!! Zabawne w tym wszystkim jest to, że ja o tym koncercie dowiedziałam się 3 dni przed! Szukałam jakiejś piosenki Moniki i na Last.fm przeczytałam informacje o jej koncercie w miejscowości kilka kilometrów ode mnie. Byłam w szoku, ale wiedziałam jedno: zrobię wszystko, żeby tam być! I rzeczywiście zrobiłam wiele :-) Po koncercie nie miałam już autobusu do domu, ale całe szczęście Brat zgodził się po mnie przyjechać (to są jedne z tych okazji, gdy prawo jazdy Brata - i sam fakt jego istnienia - jednak się przydaje).


Poza tymi dwoma spotkaniami z kuzynką, całe wakacje spędziłam w domu... Od czasu do czasu jeżdżąc po jakiś lekarzach i czytając dużo książek oraz oczywiście robiąc zdjęcia. Starałam się, żeby te wakacje mimo wszystko były intensywne i żeby nie przeminęły tak szybko, bez pamięci. I w sumie udało mi się tego dokonać- mimo wszystko te wakacje nie były najgorsze. Nawet będąc zdrowa, moje wakacje bywały nudniejsze i to jest chyba jeden z tych pocieszających faktów ;-)

Chciałam na wakacjach spotkać się z wieloma osobami. Przede wszystkim - jeszcze w roku szkolnym, jak byłam zdrowa- postanowiłam sobie, że spotkam się ze wszystkimi dobrymi znajomymi, przyjaciółmi, paczką z gimnazjum... Miałam okazję być na warsztatach filmowych, ale... oczywiście nie mogłam skorzystać z tej okazji, chociaż łudziłam się do ostatniego dnia, że jednak pojadę... Tak czasem bywa.
Trudno jest mi się z tym wszystkim pogodzić. Czasami sobie tłumaczę tak, że nie ma nic wiecznego: Przyjaciele byli i nagle ich nie ma. Może to przez tę chorobę...Szczęście nie może trwać wiecznie. Przecież sama wiem o tym najlepiej, że są wzloty i upadki.
Może jednak zwyciężę. Mówię może, bo powoli brakuje mi sił. Tracę wiarę i nadzieję, ale, jak to mówię, miłości do innych i do Boga nie stracę nigdy! Bo to jednak dzięki pomocy innych dotarłam tak daleko. Walczę sama, ale bez pomocy nie zawsze można wygrać!


Dobra koniec tego użalania się!!! Tak jak z pomocą innych kiedyś zwyciężałam, tak teraz z ich pomocą wstanę (Choć znajomy radzi mi, żebym nauczyła w końcu radzić sobie sama. "Co będzie jeśli kiedyś ich zabraknie?" Postawił mi takie pytanie. Na razie boję się o tym myśleć i nie potrafię sobie tego wyobrazić...).
Podobno, żeby pomagać innym, najpierw trzeba nauczyć się pomagać samemu sobie. Chcę pomagać innym, ale sobie na razie nie potrafię pomóc...


Postanowień noworocznych w tym roku nie robię. Co ma być to będzie. Od teraz  żyję chwilą i chcę przeżyć każdy dzień wyjątkowo. Choć mam wiele planów, teraz nic nie powinnam planować...


SIA

sobota, 7 grudnia 2013

"Blisko, coraz bliżej... świąt czas!"

Wielkimi krokami zbliżają się święta :) W związku z tym już dzisiaj postanowiłam zacząć robić świąteczne kartki. Kartki umieszczone poniżej zrobione są własnoręcznie w formie kolażu. Tak sobie myślę... i jestem przekonana, że kartki kupione w sklepie "wyszłyby taniej", ale moja mama się uparła, żebym zrobiła, więc oto są :)
Moim skromnym zdaniem ("i dla mnie") kartka nr 1 jest lepsza, ponieważ włożyłam w nią o wiele więcej pracy i... nerwów :D Z kolei moja mama twierdzi, że druga jest lepsza, ponieważ jest bardziej kolorowa... Gdyby każdy tak myślał, że coś, co jest kolorowe jest lepsze, a nie liczy się pomysł, jakość i praca w to włożona już dawno utonęlibyśmy w tym "komercyjnym szajsie"...
Za każdym razem, gdy coś robię to jednak z nadzieją, że nie zaginie to 'wśród setek codziennych spraw' i, że chociaż wywoła uśmiech ;) Bo: "Uśmiech na twarzy drugiej osoby wywołuje uśmiech na mojej twarzy" :-) I każdy na ten uśmiech zasługuje!



A teraz, żeby nie było cicho chciałabym polecić Wam fantastyczną świąteczną piosenkę. "Jadę na święta" to świąteczna propozycja młodej zdolnej wokalistki i kompozytorki Mai Szymanowskiej.
Oprócz świątecznego "Jadę na święta" Maja nagrała już 3 teledyski do utworów, które zapowiadają Jej debiutancką płytę (zobacz wszystkie teledyski).

Polecam również drugą - wcześniejszą - wersję tej piosenki (zobacz w innej wersji). 


Wprowadzeni w świąteczny klimat? ;-)
Na mnie jednak największe wrażenie robi ten śnieg... na drzewach. Jadąc ostatnio autobusem byłam zaczarowana tym śnieżnym widokiem. Mam nadzieję, że również jadąc na święta będę mogła "cieszyć się śniegiem" (bo podobno święta zapowiadają się bez śniegu, ale... miejmy nadzieję, że to tylko przypuszczenia mojej mamy).

Pozdrawiam, SIA

czwartek, 28 listopada 2013

Dużą żółtą taksówką czy autobusem?

Nie zależnie, który, z wyżej wymienionych, środek transportu, by mi zaproponowali, nie pogardziłaby żadnym, a najchętniej wsiadłabym do obu. I właśnie tak zrobiłam! Dzięki temu , wspólnie z kierowcami, przeżyłam niezapomniane przygody…


„Autobus” – Oksana Predko ft. Nut Cane

To wokalistka znana głównie z programu „The Voice of Poland”, ale na wielkiej scenie debiutowała już wcześniej. W 2003 roku zaśpiewała z zespołem Toronto na Debiutach w Opolu (gdzie zajęli 2. miejsce) a w roku 2005 dzięki wytwórni UNIVERSAL MUSIC wydana została ich pierwsza płyta zatytułowana „Miasto”.

Tydzień temu na YouTube udostępniony został teledysk do pierwszej piosenki, która zapowiada solowy album Oksany. „Autobus” to alternatywny utwór z tekstem (Zuzanny Wrońskiej), który mocno pobudza do refleksji. Zaś autorem muzyki i producentem utworu jest Marek Dziedzic. W utworze dużą rolę odgrywa zurna, która dodaje charakteru i artyzmu piosence oraz świetnie współgra z perkusją.

Ale szczególnie artystycznie – i profesjonalnie - wykonany jest teledysk, który każdy sam powinien obejrzeć – a jest co oglądać! - i ocenić.


„Duża żółta taksówka” – Martyna Jakubowicz

Martyny Jakubowicz chyba specjalnie nie trzeba przedstawiać. Wspaniała wokalistka, gitarzystka i kompozytorka blusowo-folkowo-rockowa. Jej najbardziej znaną piosenką jest "W domach z betonu", utwór, który po jednym przesłuchaniu zapada w pamięć i to na długo!

"Duża żółta taksówka" to utwór pochodzący z nowej płyty Martyny "Burzliwy błękit Joanny". Płyta nagrana została w hołdzie kanadyjskiej piosenkarce Joni Mitchell. Album zawiera interpretacje piosenek Joni w polskim wykonaniu przez Martynę Jakubowicz. Autorem polskich tekstów/ tłumaczeń jest Andrzej Jakubowicz.

"Duża żółta taksówka" to pierwszy singiel z tej płyty. Jest to interpretacja piosenki Big Yellow Taxi Joni Mitchell.
Słuchając tej piosenki w wykonaniu Joni i w wykonaniu Martyny mam wrażenie, że nie wiele je łączy poza gitarą. Po pierwsze obie piosenki różnią się kompozycjami, co za tym idzie, Martyna do tych kompozycji włożyła sporo "siebie", a po drugie Martyna Jakubowicz śpiewa ze zdecydowanie większą swobodą w głosie. Z niej dźwięki po prostu same wylatują.

Teledysk do piosenki został wykonany w sposób graficzny.
Bardzo podoba mi się ten klip, jak by nie patrzeć, jest to "ciągła" historia, choć w pierwszym momencie, gdy zobaczyłam teledysk graficzny zamiast tradycyjnego, byłam trochę zawiedziona. Jednak, gdy go obejrzałam w całości zaczęłam myśleć zupełnie inaczej. Grafika wcale nie musi być gorsza, a czasami nawet może pokazać znacznie więcej.
Rysunki są wykonane bardzo profesjonalnie i staranne. Widać, że włożono w nie sporo pracy i serca. A autorką ilustracji w teledysku jest Inga Michałowska.



Miłego słuchania! :)
SIA

niedziela, 6 października 2013

Jesiennie [foto-mix]

Witajcie,
Na moim blogu tak jeszcze trochę wakacyjnie no, ale na dworze mamy już piękną jesień.
Nie zdążyłam jeszcze zrobić pięknych kolorowych jesiennych zdjęć,  a z drzew już wszystkie złote i czerwone liście opadły :-)
Wczoraj pomagałam mamie na podwórzu, więc "coś" trochę porobiłam zdjęć - jak to ja - bez aparatu nie żyję ;-)
Jakość oczywiście słaba, bo telefonem... ale może nie jest tak źle? ;)

Jakieś stareee!

sobota, 21 września 2013

Nie zatrzyma mnie nic! ;)

"Czy będąc chorym można być szczęśliwym? Czy będąc zdrowi czujemy się szczęśliwi? Od nas samych zależy, co może być szczęściem.To nie sztuka śmiać się, gdy wszystko jest dobrze.Sztuką jest szukanie uśmiechu gdy jest nam źle." [Krzysztof Kolberger]

Na mojej twarzy uśmiech najczęściej wywołują ludzie. I właśnie dzięki pewnej osobie przez ostatnie dni uśmiech nie schodzi mi z twarzy [(czytaj więcej) poniższa "wena" też jest dzięki Niej]. To nic, że miałyśmy spotkać się dzisiaj ;D "Jeszcze kiedyś się spotkamy!" Choroba nie powstrzyma mnie w niczym! Będę walczyła dalej i... mam ciągle głowę pełną pomysłów.


piątek, 13 września 2013

Optymizm nie pozwala mi stać! ;)

Natchniona życiem, 
natchniona wiarą, 
natchniona szczęściem
Kocham to i ciągle chcę więcej!

Nie stanę w miejscu i nie będę czekać,
Kocham życie - z tym nie warto zwlekać!

Nic mnie nie zatrzyma
Nikt mnie nie powstrzyma
Czas nie stanie w miejscu
Dziś wszystko wytrzymam...

Patrzę w niebo, 
na twarzy uśmiech
W oczach błysk ;)
W sercu - dla każdego miejsce ♥
(Improwizacja)
Jesień już na każdym kroku widzę - ale jesień też jest piękna! :))

środa, 4 września 2013

(po)wakacyjne zdjęcia

 Witajcie po wakacjach!

Wakacje się skończyły, rok szkolny się zaczął - taka kolej rzeczy. Fakt, że te wakacje minęły bardzo szybko - nie zdążyłam nawet nadrobić wszystkich zaległości książkowych ;)
Teraz powoli trzeba przyzwyczajać się do obowiązków szkolnych.... Jednak to trochę minie zanim na dobre powrócę do "szkolnego trybu życia". Na razie jeszcze czuję lato i... to najważniejsze ;)
Dzisiaj popołudniu - gdy światło w tym miejscu było najlepsze -  postanowiłam wybrać się porobić trochę zdjęć. "Zabierałam" się za nie od wakacji, ale ciągle coś mnie zatrzymywało - raz brzydka pogoda, raz mi się nie chciało - i tak przekładałam to do dzisiaj.

Zieleni jak zawsze za dużo, ale... optymistycznie ;)



piątek, 30 sierpnia 2013

Inspiracje.

Hej!
Ostatnie dni wakacji… Ten czas miną tak szybko, za szybko bym mogła go ocenić. Ostatnie dni spędziłam czytając książki, robiąc zdjęcia i po prostu ciesząc się życiem, a między czasie czekały mnie nie miłe wizyty u lekarza. Nie miłe, bo kto tak naprawdę lubi chodzić do lekarza [chyba tylko moja mama]?

Wydawałoby się, że zwykła, młodzieżowa książka nie wiele może nas nauczyć i właśnie to stwierdzenie okazało się bardzo mylne. Znałam kiedyś pewną bibliotekarka, która powiedziała mi, że nie ma książek głupich, są tylko takie, które nam się nie podobają. Każda książka może nas czegoś nauczyć. I dopiero gdy przeczytałam pewną książkę zrozumiałam, jak wiele miała ona racji. Na początku, gdy pewna osoba poleciła mi ową książkę, sięgnęłam po nią z niechęcią. Po przeczytaniu uznałam jednak, że niepotrzebnie od razu tak się zrażałam, ponieważ ta książka okazała się bardzo ciekawa. Później przeczytałam jeszcze jedną książkę o podobnej tematyce…
Ale co za tym wszystkim idzie? Otóż obie te książki bardzo mnie zainspirowały, a właściwie zainspirowały mnie… katakumby.

Ostatnio, gdy byłam z Kuzynką w parku, były tam dwie stare „budowle”, które również stały się częścią mojej inspiracji. Pomyślał by ktoś, co pięknego jest w „ruinach”? Może nic, a jednak dla mnie tak wiele. Samo to, że coś powstało dawno i praktycznie „z niczego” robi na mnie ogromne wrażenie. I ta tajemnica… To taka „magia”… ;)
Oczywiście nie omieszkałam sfotografować tych „magicznych tajemnic” :)


środa, 31 lipca 2013

Wakacji czas...

Witajcie,
Dawno nie pisałam, a  przez ten czas wydarzyło się sporo...
Od początku wakacji planowałam spotkanie z Kuzynką. Właściwie "trzymała" mnie tylko jedna rzecz, ale... jak to mówią - dla chcącego nic trudnego! I wczoraj udało nam się spotkać.

Rano wstałam około godz. 8. i miałam dwie godziny, żeby ze wszystkim zdążyć. Autobus miałam o 10:20, ale wcześniej o 10. musiałam jeszcze iść do lekarza... Nie wiele brakowało, a autobus odjechałby beze mnie. Całe szczęście udało się.
Gdy dojechałam na miejsce mojej Kuzynce wcale się nie śpieszyło żeby się ze mną spotkać... Ja już byłam w mieście, więc piszę do Niej, że już jestem, później dzwonię, a Ona mi mówi, że jeszcze "musi zjeść śniadanie". Byłam bardzo zła, ale poszłam na rynek - w pobliżu nie było żadnych innych sklepów, więc byłam skazana iść tam. Przez jakieś 10 min. "włóczyłam" się bez celu między straganami, aż moja Kuzynka łaskawie raczyła wyjść z mieszkania i spotkać się ze mną ;)
Najpierw poszłyśmy do parku. Pierwszy raz tam byłam, ale trzeba przyznać, że to piękne miejsce! Dużo zieleni, drzew, była nawet jedna wiewiórka i kilka ptaków. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie to, że po parku tym idzie się niemal cały czas... pod górkę! Ja, z moją kondycją, musiałam się niemal tam wspinać - dzisiaj rano obudziłam się z niesamowitymi zakwasami.
Po parku poszłyśmy na miasto i na lody. Pogoda była całkiem ładna. Dopiero jak wracałam do domu zaczęło trochę padać - właściwie to do domu wracałam w deszczu, ale po takim cudownym dniu to mi nie przeszkadzało.

W parku porobiłam - tradycyjnie - masę zdjęć. Aparat mi raz spadł i "niby" bateria się rozładowała, więc nie mogłam go włączyć. Później zdj. byłam zmuszona robić telefonem, więc najlepszej jakości one nie są.
Ale... ważne że są :)

Oto kilka z nich:



środa, 3 lipca 2013

Pełen słońca dzień – FARBA

Po wspaniałe zaprezentowanym solowym singlu JOKO – „Budzi się noc”, pora na kolejny utwór w wykonaniu tej wokalistki, tym razem z zespołem.

„Pełen słońca dzień” to wakacyjna propozycja hitu zespołu FARBA.  „Pogodna, ale nie banalna, słoneczna, ale nie upalna, radosna, ale nie bezrefleksyjna” – tak w kilku słowach określa tę piosenkę wydawca. Utwór jest gównie o miłości w bardzo słonecznej atmosferze.
Utwór od pierwszego usłyszenie wpadł mi w ucho, więc myślę, że może to być kolejny wielki hit tego zespołu. Pełen energii, słońca i ciepła głos Joko rozpala moje serce w pełen słońca dzień. To idealny hit na wakacyjne dni :)



Zespół Farba powstał w 1999 roku. Grają głównie muzykę rockową z elementami elektro-popu. Na wielkiej scenie zadebiutowali w roku 2001 na 38. KFPP w Opolu. Dwa lata później ukazała się ich pierwsza płyta „Muszę krzyczeć!”, a na niej pojawił się między innymi – wszystkim dobrze znany – singiel „Chcę tu zostać”. Dziś Farba w swoim dorobku artystycznym ma trzy wydane płyty. Utwór „Pełen słońca dzień” zapowiada ich nadchodzący 4. album.

Aktualnie zespół jest kwartetem w składzie:  Joanna „Joko” Kozak – wokalistka, Piotr Łopacki – klawiszowiec, Maciek Warda – basista oraz Jacek Woźniak – perkusista.

czwartek, 20 czerwca 2013

Słońce.!

Hej,
Wielkimi krokami zbliżamy się do… końca roku szkolnego i do wakacji.

18 czerwca – w swoje urodziny  -  skończyłam czytać „Pudełko…”. Książka wydawała się taka straszna, a jednak miała szczęśliwe zakończenie. Słoneczko grzało pięknie i oczywiście nie mogło obejść się bez zdjęć. Chyba mówiłam już, że kocham przyrodę? To właśnie ona natchnęła mnie ostatnio do fotografowania. Po prostu widzę w niej piękno - wszędzie!


Ze zdjęcia nie wiele da się przeczytać… Książka trzymana jedną ręką, w drugiej aparat, trochę nie wygodna pozycja .

wtorek, 18 czerwca 2013

Ostatni Tydzień

Witajcie,

Ten tydzień jest wyjątkowo ciężki - to ostatni tydzień przed konferencją. Ostatni, bo jak wiadomo później już nie ma po co chodzić do szkoły ;) Po wystawieniu ocen tradycyjnie czekają mnie... wagary. Być może już wtedy mój wujek naprawi mi rower, więc będę mogła wybrać się na tę długo wyczekiwaną, wymarzoną wycieczkę rowerową. To będzie najdłuższa i najtrudniejsza wyprawa, ale ja kocham takie piękne, a nawet trochę niebezpieczne przygody...

Niesamowite jak ten czas szybko leci... Ponad tydzień przeżyłam najwspanialszą przygodę, która na długo zapadnie mi w sercu. A to już drugie takie magiczne wydarzenie w tym roku.... To niesamowite, że spełniają się moje najskrytsze marzenia. A jeszcze do nie dawna nic na to nie wskazywało.
Głowę od zawsze mam pełną marzeń i wiem, że wszystkie nigdy się nie spełnią, ale te dwa to już wielki sukces. Dwa, ale te z większych! W życiu nie przypuszczałabym, że to naprawdę jest możliwe. Jednak w obu przypadkach byłam pewna, że się uda.. Co to może oznaczać? Nie należę do typu osób bardzo pewnych siebie, ale te dwie rzeczy były dla mnie wręcz oczywiste. Jak mówi pewna osoba, która również wytrwale dąży do spełniania marzeń: "Dla chcącego nic trudnego" i tego się trzymajmy! Przede wszystkim optymizm, przede wszystkim wiara i  przede wszystkim nadzieja, a wszystko się uda, choć... bywa różnie.
Z planowaniem nigdy nie wychodzi mi najlepiej. Ostatnio chciałam jechać na dwa koncerty. Oba w różnych terminach. Jeden był prawie ostatecznie pewny, co do drugiego - nic nie było oczywiste. Okazało się, że na żaden nie wybrałam się, bo... po prostu się nie udało.

Lata mi mijają, a ja rozwijam się coraz bardziej. Robię duże postępy i sama to zauważam, choć niekiedy mam pewne wahania i nie jestem do tego tak bardzo przekonana. Te wakacje z pewnością będą dla mnie bardzo pracowite, i może właśnie na nich uda mi się osiągnąć to co mam w planach.

Dzisiaj mamy piękny... upał. Siedzę i już gotuję się. Prawie kipię. Jednak to chyba idealna pogoda na robienie zdjęć :) Mam w planach skończyć dzisiaj książkę "Pudełko w kształcie serca". Piękny horror. Moja kuzynka twierdzy, że jest straszny... Dla mnie tylko momentami (np. gdy kula z rewolweru oderwała mu palec..). Nie wiem co ostatnio natchnęło mnie do czytania... Może to, że muszę coś napisać i szukam natchnienia?

Jutro całe szczęście idę na tylko 2 pierwsze lekcje. - Zresztą tak jak dzisiaj- już nie chce chodzić mi się do szkoły... Zresztą to chyba nie jest dziwne..? ;)

Poniżej zdjęcie, które robiłam jakiś miesiąc temu. Miałam taką "wenę zdjęciową". Ale ponieważ zdjęcia robiłam aparatem tylko to jedno wyszło w miarę ciekawie...


SIA

poniedziałek, 3 czerwca 2013

"Warto próbować, pomimo ran..."

Ostatnio czuję, że robię wielkie „pustki” na moim blogu. Zaczęłam już pisać dwa nowe artykuły na bloga, ale ciągle nie mam czasu ich skończyć. Mam nadzieję, że nie zabiorę się za to dopiero na wakacjach… Nie chcę żeby tak się stało, ale teraz nauka, nauka i masa problemów mogą do tego doprowadzić...

Jeszcze do nie dawana uchodziłam za wielką optymistkę, która zawsze pociesza innych, a teraz to chyba sama potrzebuję pomocy. Wierzę, że już niedługo ta zła passa minie. Teraz czeka mnie ogrom pozytywnych emocji. Ale poza tymi emocjami, mam w głowie nowe, niedawno narodzone marzenie (chociaż nie wiem, czy [marzenie] to nie za odważne stwierdzenie. Po prostu chcę. Z jednej strony na pewno będzie to trudne, ale nie niemożliwe. Nie skreśla się niczego na starcie- i tego się będę trzymać..
Skończyłam czytać dwie kolejne książki. Właściwie nie wiem co mnie skusiło, żeby teraz – tzn. w najbardziej intensywnej części roku szkolnego– czytać książki, gdy właściwie mam najwięcej nauki, wszystkie oceny trzeba poprawiać… Ale dam radę! Całe szczęście ten optymizm nigdy we mnie nie zgaśnie. Choć przytłaczają mnie różne wydarzenia, pozytywne i negatywne, gdzieś w środku zawsze będę taka sama- kochająca świat!
W końcu mam aparat i mogę robić zdjęcia… Tylko niestety nie mam na to czasu… Chyba zawsze będę narzekała na ten czasCHCĘ WAKACJE!
Kilka [zdjęć] – jeszcze dawno – udało mi się zrobić, ale tylko jedno wszyło w miarę ciekawie… Więc wstawię tylko jedno ;-)






Sia

środa, 22 maja 2013

JoKo - Budzi się noc

JoKo, a właściwie Joanna Kozak, znana wcześniej jako wokalistka zespołu Farba „przybywa” z solową płytą! „Budzi się noc” jest zapowiedzią jej debiutanckiej, solowej płyty zatytułowanej  „ONA”.  Płyta JoKo ukaże się pod koniec 2013 roku. Usłyszymy na niej 10 premierowych utworów.

Pierwszy singiel zapowiadający płytę to „Budzi się noc”. Tekst utworu opowiada o miłości. Wokalistka śpiewa o tym jak ważna dla niej jest druga osoba. Osoba, którą kocha bezgranicznie, prawdziwie i… bez której nie może żyć.
Wrażliwy, delikatny, czuły głos JoKo połączony z cudownymi dźwiękami elektroniki tworzy całość na miarę światowej produkcji.
Utwór jest bardzo emocjonalny i słuchając go, dostarcza nam wielu ciekawych przeżyć. Tajemniczy nastrój utworu sprawia, że słucha się go z niezwykłym zaciekawieniem. Nuta, po nucie, coraz głębiej zapoznaje nas z fantastyczną, romantyczną przygodą głębokiej miłości.

Wydawało by się, że utwór jest bardzo spokojny, romantyczny i… taki miłosny. Elektroniczne dźwięki jednak „robią swój kawał dobrej roboty”. Elektronika sprawia, że utwór jest bardziej rytmiczny i dynamiczny. Szybko wpada w ucho i nawet tak subtelny tekst na długo zapada w pamięci.

Zapraszam Was w podróż zapomnienia. Utwór na chwile oderwie Was od codziennej monotonii i być może odpłyniecie w tych rytmach z tym głosem tak jak i ja.




Zapraszam również na stronę Artystki na FB : JoKo


Piszcie jakie są Wasze odczucia, jak Wam podoba się utwór? :)


Pozdrawiam, Sia

środa, 8 maja 2013

Przybywam z wiosną!

Witajcie,
Wczoraj znowu przeżyłam fantastyczną przygodę rowerową z Kuzynką. Tym razem jednak nie czuję tej pozytywnej energii, ani tej weny do pisania. Nie wiem co się ze mną dzieje. Jakieś chwilowe przemęczenie, chyba. Ale to minie...I już z kuzynką myślę nad nową trasą, gdzie tym razem pojechać. 

Jak zwykle zrobiłam masę zdjęć. Jakość niestety słaba, bo zdjęcia robione telefonem. Już nie mogę doczekać się kiedy będę mogła zrobić zdjęcia aparatem. Na razie muszę kupić do niego kartę pamięci, bo z poprzednią coś się stało...

Zaczęłam czytać nową książkę. Mam cały tydzień wolnego, więc żeby się nie zanudzić muszę coś robić. A czytać lubię bardzo, więc teraz mam na to trochę wolnego czasu.

Wczoraj był u mnie wujek. Opowiedziałam mu o tej naszej wycieczce rowerowej, o tej naszej "małej pasji". On też kiedyś trochę jeździł "tu i tam" rowerem. Dał nam trochę cennych wskazówek, cennych rad, polecił fajne trasy. Muszę jeszcze kiedyś się do niego wybrać, żeby "podreperował" mi rower. On się trochę na tym zna. Kiedyś naprawiał ludziom rowery, więc mój też może "ulepszyć" :-)



To taka mała góra (górka (?) )...
Po przejechaniu 15 km naprawdę wydaje się ogromna....

Czytaj więcej---> ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ

sobota, 4 maja 2013

Jurand Wójcik/zespół Kreuzberg - DRZEWO NADZIEI

Witajcie,
Dziś pogoda nie dopisuje, ale mam nadzieję, że ta piosenka o której przeczytacie niżej wywoła na Waszej twarzy uśmiech. :-)

Z pewnością każdy, kto oglądał II edycję programu The Voice Of Poland- właśnie w tym programie mogliśmy go do niedawna oglądać i słuchać- kojarzy fantastycznego wokalistę - Juranda Wójcika. Nie każdy jednak wie o jego szerszej twórczości. Jednak już niedługo każdy będzie miał okazję ją poznać.

Kreuzberg to zespół, w którym obecnie śpiewa Jurand. Nazwa zespołu wzięła się od nazwy poddzielnicy Berlina (Niemcy). Ten district zrobił ogromne wrażenie na chłopakach z zespołu, w taki właśnie sposób stał się "częścią" ich band'u

Grupę tworzy czterech fantastycznych muzyków:

JURAND WÓJCIK - Wokal
GRZEGORZ PALKA - Gitara
BARTOSZ SZWED - Bas
ZIEMOWIT RYBARKIEWICZ - Perkusja

Rodzaj muzyki, który wykonują to nu-grunge połączony z pop-rockiem. Przepełniony wspaniałą melodyką i przyjazną dla ducha harmonią - sprawi, że każdy znajdzie coś "w swoim stylu" i już po pierwszym przesłuchaniu nie będzie mógł oderwać od nich ucha.

Pierwszym singlem zapowiadającym debiutancki album zespołu jest wspaniała ballada zatytułowana "Drzewo nadziei".




Utwór rozpoczyna się niezwykłymi dźwiękami gitary - co sprawia, że mnie osobiście już się podoba, nie zależnie od tego co będzie dalej. Po chwili słyszymy mocny, rockowy głos wokalisty zespołu - Juranda. Muzyk doskonale trafia w dźwięki, przy okazji hipnotyzując swoim wokalem słuchacza. 
Kto dotrwa do drugiej zwrotki- nie pożałuje! Wydawałoby się zwykła, spokojna ballada, a tu nagle słyszymy falę mocniejszych dźwięków - przejście w wielkim stylu.
Cały utwór jest wykonany, raz rockowo, raz klasycznie, ale przede wszystkim łatwo wpada w ucho - ja po pierwszym przesłuchaniu cały refren już mam w głowie - to świadczy o tym, że piosenka doskonale nadaje się na wielki hit!

Kto czuje niedosyt może być spokojny, bo już niedługo będzie mógł go zaspokoić. 
21 maja br. odbędzie się oficjalna premiera pierwszej płyty zespołu Kreuzberg zatytułowanej "Papierowy król". Na płycie usłyszymy 10 charakterystycznych utworów. Moim zdaniem warto czekać by usłyszeć "więcej", ja osobiście będę czekała!

źródło zdjęcia: https://www.facebook.com/KreuzbergGroup

Zapraszam do posłuchania singla i czekam na Wasze opinie, co o nim myślicie :)


Więcej informacji o zespole znajdziecie:
Facebook: zespół Kreuzberg 
Strona WWW: zespół Kreuzberg 



SIA

czwartek, 2 maja 2013

Cisza - Kamil Bednarek!

Witajcie,

Powracam muzycznie...

Dziś chciałabym napisać o piosence, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie, choć nie słucham tego rodzaju muzyki. Jest to dziwne również dlatego, ponieważ nie lubię tego wokalisty, jednak gitara w każdym przypadku działa na mnie tak samo...

Od pewnego czasu w wielu rozgłośniach radiowych oraz stacjach telewizyjnych/muzycznych (np. Viva, EskaTV, itp.) możemy słuchać nowego utworu Kamila Bednarka - "Cisza"

Tekst piosenki opowiada nam o szczęściu. Wokalista śpiewa o ważnych dla niego chwilach, które zostawiły w jego pamięci wspaniałe wspomnienia. Dopóki sam pamięta o tych chwilach zawsze zostaną dla niego szczególne. Bednarek śpiewa równie o "fałszywych przyjaciołach", którzy są tylko wtedy, gdy czegoś chcą, gdy sami mają jakiś problem. 
Ogólnie piosenka jest bardzo spokojna i emocjonalna. Pozwala nam się rozluźnić, uspokoić i wyciszyć. Dźwięki gitary fantastycznie współgrają z głosem Kamila i słychać, że chłopak... czuje muzykę, jest ona dla niego ważna. 



Klimat teledysku jest bardzo nastrojowy. Kamil siedzi przy kominku i gra na gitarze. W pokoju znajdują się również liczne pamiątki, które są pokazywane w urywkach klipu. W telewizorze odtwarzane zostają filmiki, które przywołują ważne dla muzyka wydarzenia.
Niezwykłe wrażenie zrobił na mnie przede wszystkim "efekt płonącej gitary". Dzięki ciemnemu oświetleniu możemy zaobserwować taki moment, gdy ogień płonący w kominku odbija się w gitarze - co wygląda jakby się paliła - niesamowity rezultat!

Co, jak co, ale ten utwór Bednarkowi wyszedł wspaniale! Nie sądziłam, że kiedykolwiek powiem to o tym wokaliście, ale na prawdę (przynajmniej w tej piosence) śpiewa świetnie. "Dobrą robotę zrobiła" również gitara. Uwielbiam dźwięki tego instrumentu, być może właśnie dlatego spodoba mi się ten utwór.

Piosenka ta pochodzi z jego najnowszego albumu "Jestem...", którego premiera odbyła się 28 listopada 2012 roku.


Jak Wam podoba się ta piosenka? Co sądzicie o twórczości tego wokalisty?




SIA

wtorek, 30 kwietnia 2013

Zapowiedź - Asia Greenhorn - Silver

Witajcie,
Dziś mam dla Was zapowiedź książki Silver  - Asi Greenhorn . Myślę, że ta lektura jest warta przeczytania. Zresztą zapoznajcie się z opisem i oceńcie sami, czy Was zachęca.



Silver to drugi tom wspaniałej powieści fantastycznej. Z pierwszą częścią cyklu Winter mieliśmy okazję zapoznać się od maja 2012 roku.
Autorką powieści jest Asia Greenhorn, urodzona w Londynie w 1980 roku. Obecnie mieszka w Mediolanie. Silver to druga część jej debiutanckiej trylogii.
Książka ta jest przeznaczona głównie dla młodych odbiorców, których fascynują romantyczne opowieści o wampirach…

Opis: Winter nie może uwolnić się od demonów przeszłości, dręczy ją świadomość, że walczą w niej dwie natury: ludzka i wampirza. W żyłach dziewczyny płynie krew dwóch ras, dająca moc, która może okazać się zabójcza. Istnienie młodej Starr nie jest już tajemnicą, co jeszcze bardziej osłabia kruchy Pakt. Londyn zalewa fala przemocy. Prawda o sekretnym świecie wampirów może wyjść na jaw, a to miałoby katastrofalne skutki. Aby chronić swoich bliskich, Winter musi opuścić Cae Mefus i stawić czoło podszeptom Pragnienia, które zatruwają jej umysł. Niestety, może być już za późno, by uratować Rhysa. Ofiarowując mu nieśmiertelność, dziewczyna jednocześnie wydała na niego okrutny wyrok.


Dopóki on żyje, każdy, kogo kochasz lub chociaż przelotnie znasz, będzie w niebezpieczeństwie. Teraz powiedz, czy go zabijesz?


Co myślicie o tej książce? Czytaliście część pierwszą serii Winter?
Czekam na Wasze opinie.




SIA

_______________________________


Źródła:

piątek, 26 kwietnia 2013

Nie porzucaj nadzieje…

Witajcie,

Powoli zbliża się dużo wolnego. Zaczynam już planować te dni wolne od szkoły (nie mam na myśli wakacji ;)). Chcę wykorzystać ten czas jak najlepiej. Mam dużo do załatwienia - jak zawsze gdy coś planuję - tym razem postaram się podejść do tego poważnie, tak by nie zmarnować ani chwili.

Przede wszystkim wszystkim muszę znaleźć czas na: książkę (nie lekturę szkolną), naukę, zakupy, fryzjera i wycieczkę rowerową z kuzynką (a może wycieczki (?) zobaczymy....)

Dziś zaczęłam się uczyć do sprawdzianu z polskiego. Uświadomiłam sobie, jak to ciekawie można połączyć przyjemne z pożytecznym, czyli pasję z nauką....
Ucząc się na dłuższą chwilę zatrzymałam się przy wierszu Jana Kochanowskiego "[Nie porzucaj nadzieje...]" i zaczęłam go w głowie parafrazować. Po chwili jednak wszystko z głowy przelałam na papier...
Moja interpretacja do oryginału nie ma porównania- to tylko moje "przełożenie" na współczesny język- ale myślę, że sens jest podobny.
Przed przeczytaniem mojej wersji polecam zapoznanie się z oryginałem: ORYGINAŁ


wtorek, 23 kwietnia 2013

Music for life - Słuchaj, Klikaj, Pomagaj!

źródło zdjęcia: http://musicforlife.pl/

Music for life - Słuchaj, Klikaj, Pomagaj!

Rusza II edycja kampanii „Music for life”. Kampania powstała, aby pomagać chorym dzieciom. Celem akcji jest wsparcie Centrum Zdrowia Dziecka w zakupie sprzętu dla dzieci z problemami układu słuchu.

Pomóc może dosłownie każdy! Jest wiele sposobów aby przyłączyć się o akcji i wesprzeć kampanię w ich wielkim celu. Poniżej kilka przykładów, jak możesz pomóc:

niedziela, 21 kwietnia 2013

Można? Udowadniam, że można cz. 2


Witajcie,
Dziś druga część tego, o czym wspomniałam we wcześniejszym poście. 2. część mojej wycieczki z kuzynką i niesamowitej przeżytej z nią przygody! Dzięki niej (mojej kuzynce) dostałam ogromnego power' a i takiej weny do pisania! ;)

Dzięki tej „wycieczce” rowerowej zrozumiałam, że gdy chce się coś ociągnąć nigdy nie ma tak łatwo. Bywają momenty gdy chcemy już się poddać, uważamy, że nie mamy rady. Wtedy dobrze jest mieć taką osobę, która nas wesprze, pomoże nam, nie pozwoli nam się poddać. W moim przypadku tą osobą niewątpliwie jest Moja Kuzynka. Dzięki niej pokonałam wszystkie trudne przeszkody i dotarłam do celu. Była dla mnie ogromnym wsparciem i dawała mi ogromną motywację, by nie rezygnować teraz, kiedy już tak wiele osiągnęłam. Zaufałam jej, posłuchałam jej i… wyszło mi to na dobre. Dotarłam do punktu docelowego, pokonałam wszystkie trudności. Gdyby nie ona zrezygnowałabym z tego, co jest dla mnie tak ważne, co daje mi siłę i wiarę, że… MOŻNA!

Po drodze napotkałam wiele trudności. Jedną z nich był widok rozjechanych żab (i nie tylko tych zwierząt) na drodze. Bardzo wstrząsną on [ten widok] moim sercem. Jestem osobą bardzo wrażliwą, a coś takiego po prostu mnie rani. Gdyby ludzie trochę wolniej i ostrożniej jeździli do takich sytuacji z pewnością dochodziłoby rzadziej.

Kolejnym utrudnieniem były warunki pogodowe. Co prawda to słońce nie jest jeszcze tak mocne jak to bywa w lecie, ale gdy jedzie się rowerem z bardzo szybką prędkością, a wysiłek fizyczny jest ogromny, jest naprawdę bardzo ciężko. To słońce wtedy bardzo przeszkadza.

Uświadomiłam sobie, że sama trasa (droga) też może sprawić ogromny problem. Zdałam sobie sprawę, że „na prostej” wcale nie jest tak prosto, jakby się zdawało. Nigdy nie wiadomo co może tu na nas czekać. Ciągła niepewność, kiedy będzie kolejna górka, kiedy skończy się szczęście i zaczną się znowu trudności. Wzniesienie niewątpliwie jest przeszkodą, ale zawsze później musi być –i jest- z górki, w dół.

W pokonywaniu tych trudności zawsze potrzebna jest nam taka osoba, która stale będzie nas wspierać, powstrzymywać na duchu. Pomoże nam wstać gdy upadniemy i nie pozwoli nam się poddać, gdy zaczniemy wątpić.

Każda pokonana przeszkoda jest sukcesem, że coś się udało, że to jest możliwe. Trzeba każdą chwile doceniać, każdy moment jest bardzo ważny.

Wiem, z własnego doświadczenia, że w życiu nie wszystko się udaje. Jednak jeśli o czymś MOCNO MARZYMY z czasem na pewno uda nam się to osiągnąć. Nie wolno tylko NIGDY się poddawać. Zawsze trzeba walczyć do samego końca!!!

30 KM ROWEREM- BEZ WCZEŚNIEJSZYCH ĆWICZEŃ PRZYGOTOWAWCZYCH- NIE TYLKO TO JEST MOŻLIWE. 



Dziś jest taka piękna pogoda, więc postanowiłam porobić kilka zdjęć. Nie są one jednak w dobrej jakości, ponieważ robiłam je telefonem komórkowym... Bateria w aparacie rozładowała się, więc byłam zmuszona radzić sobie nieco gorszym sprzętem... Ale najważniejsze, że widać pierwsze oznaki wiosny :)

Pozdrawiam, SIA ♥

piątek, 19 kwietnia 2013

Można? Udowadniam, że można cz. 1

To piękne słońce za oknem sprawia, że aż nie chce się siedzieć w domu. Czas działać i „ruszać” [najlepiej w poszukiwaniu niezapomnianych przygód]…

Wczorajszy dzień zaczął się tradycyjnie bardzo nudno. Dodatkowo humor popsuły mi niezbyt zadowalające oceny w szkole. [Ale] Na jednej z dłuższych przerw między lekcjami pomyślałam sobie: „ Taka ładna pogoda- pasowałoby wybrać się za niedługo z kuzynką na rowery…” Dokładnie w tym samym momencie, gdy tak o tym myślałam dostałam SMS od kuzynki z propozycją „czy jedziemy dzisiaj gdzieś rowerami”. Na ustach uśmiech pojawił mi się automatycznie. To jakaś rodzinna telepatia. Jednak to nie jedyna taka sytuacja, gdy obie o tym samym myślimy. Niedawno również miałam pisać do kuzynki SMS –tak po prostu- chciałam z nią popisać i zapytać „co tam” u niej. Nie zdążyłam napisać, bo ona zrobiła to kilka sekund wcześniej. To jest absolutny dowód na to, że jednak podobnie myślimy i mamy dużo wspólnego. ; )
Zaraz po szkole trochę zjadłam obiad –właściwie prawie nic nie zjadłam- i spotkałyśmy się z kuzynką.
Zapowiadało się fajnie, trasa też całkiem ciekawa (pomijając fakt, że myślałam, że jedziemy do bliższej miejscowości- kuzynka mnie trochę zmyliła…).

Na początku jechało się bardzo spokojnie. Wiadomo było trochę aut- jak to bywa na głównej drodze- ale jechało się bardzo dobrze. Trąbiły chyba tylko trzy auta (w przypadku gdy na wakacjach słyszmy na nogach tą samą trasa samochody trąbiły znacznie częściej). Po drodze minęłyśmy dom mojego nauczyciela. Szkoda, że nie widziałam swojej miny jak go zobaczyłam, z pewnością była śmieszna.

Około kilometr –może dwa- za domem tego nauczyciela zaczęły się „schody”… Powoli zaczynało mi brakować sił. Trasa wydawała się łatwa, ale w rzeczywistości było tam wiele górek. Ponieważ jestem osobą mało wysportowaną – tak to jest jak się nie ćwiczy na WF – a w dodatku było gorąco, niesamowicie ciężko wjeżdżało się pod te wzniesienia. Wielokrotnie z kuzynką zsiadałyśmy i prowadziłyśmy rowery „na szczyt”.

„Ostatnia” górka była dla mnie największym wyzwaniem! Byłam już na „skraju wyczerpania”. Nie miałam już sił jechać dalej. Na myśl o tym, że trzeba jeszcze wracać robiło mi się niedobrze. W dodatku strasznie bolał mnie brzuch i nogi. To musiało być śmieszne jak mówiłam, że „Nie dam już rady” – przynajmniej tak potraktowała to Kuzynka. Mówiłam jej, że dalej nie jadę, że muszę odpocząć. Ona chciała jeszcze wstąpić sobie do jakiegoś pobliskiego sklepu. Poleciłam jej, by jednak pojechała do niego sama, „ja chwilę odpocznę i… WRACAMY”. Do tego sklepu owszem pojechała, ale zaraz wróciła…

„No to teraz wracamy” - powiedziałam. Ona jednak tak łatwo nie daje za wygraną! Nie wiem, jak to się stało, ale przekonała mnie i pojechałyśmy dalej!!!

Ku mojemu zdziwieniu teraz jechało się lżej. Jechało się w dół. Ten fakt bardzo mnie cieszył, ale… zanim zorientowałam się, że teraz pojedziemy „w dół” zaproponowałam kuzynce wymianę rowerów, twierdząc, że na Jej rowerze jedzie się „lżej” . Rzeczywiście po kilku metrach byłam tego pewna, jednak po kilku sekundach „szybkiego zjazdu z górki” zorientowałam się, że Jej rower NIE MA HAMULCÓW. Próbowałam hamować, jednak bezskutecznie. Mało nie wjechałam do rowu, a te miny kierowców jadących z naprzeciwka.  To nie było śmieszne, ale ja cały czas się śmiałam, bo przecież nie mogłam się zatrzymać. Po chwili jednak udało mi się wyhamować i… natychmiast wsiadłam z powrotem na swój rower.

"Po drodze, między czasie..." (c) miedzy-brzegami.blogspot.com

Gdy zjechałyśmy, byłyśmy już w tej miejscowości, do której myślałam, że miałyśmy jechać. Chwile posiedziałyśmy, porobiłyśmy zdjęcia i… wracamy (?). Jednak nie!!! Kuzynka nie dała za wygraną – i bardzo dobrze- jedziemy dalej! Do punku docelowego.

W dalszej części trasy zatrzymywałyśmy się już zdecydowanie mniej. Ten odcinek wydawał się jakiś „prostszy” . Po drodze podziwiałam widoki, piękną przyrodę i… cieszyłam się, że jadę dalej : )

Dotarłyśmy. Było „różnie”, ale dotarłyśmy. Udało się. Jesteśmy na miejscu. Spędziłyśmy tam trochę czasu i zebrałyśmy się do drogi powrotnej.

Powoli zachodziło słońce. Piękny widok zachodu słońca. Z powrotem jechało się zdecydowanie łatwiej.

Trochę szkoda było wracać, ale taka jest kolej rzeczy. Nic nie może trwać wiecznie i to co piękne zawsze szybko się kończy. Tak bywa, ale największym pocieszeniem jest to, że TO JESZCZE NIE KONIEC TO DOPIERO POCZĄTEK!. Jeszcze nie raz możemy (i na pewno to zrobimy) zorganizować taką przejażdżkę. „Sezon” dopiero się zaczyna, a piękne chwile zawsze jest warto przeżywać. Ze świetnymi osobami- zawsze jestem ZA!!!

Zapowiadam, że to dopiero początek niezapomnianych przygód. „Dziś stoję w tym miejscu gdzie już nie poddam się!!!”. Teraz czuję, że powoli wszystko zaczyna mi się udawać, zaczynają spełniać się moje marzenia, jestem taka szczęśliwa!!!




Pozdrawiam, SIA.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Z cyklu WPMA: STASHKA

Hej, 

Nie mogłam się powstrzymać by nie napisać coś o tej wspaniałej, pozytywnej dziewczynie. Swoją energią zaraziła mnie w 100% :)) A mowa oczywiście o .... Kasi Stasiak

Stashka, czyli Katarzyna Stasiak. Dziewczyna pochodzi z Mazur, komponuje, śpiewa, pisze teksty piosenek. Swoją przygodę z muzyką zaczęła już w przedszkolu. Od najmłodszych lat śpiewała na szkolnych przedstawieniach. Współpracowała również z wieloma znanymi Artystami m.in. z Anią Wyszkoni, Mariką, zespołem Zakopower oraz Kasią Wilk.

Jej pierwszy utwór „Zegar” bardzo szybko zyskał popularność. Teledysk na YT obejrzało już ponad 60 000 osób. Piosenka jest bardzo dynamiczna, rytmiczna i szybko wpada w ucho.

Stashka śpiewa o tym, że stale trzeba walczyć o to, o czym się marzy. Nic nie ma za darmo, dlatego stale musimy podążać za spełnieniem naszych pragnień. Los może przynieść nam różne zdarzenia, więc nie ma sensu przejmować się tym co było kiedyś, bo … „Zegar bije dalej”.



Najnowszy singiel Stashki nosi tytuł „Na skraj świata”. Premiera na YouTube była 13 kwietnia, ale piosenkę już wcześniej mogliśmy słuchać na SoundCloud.com . Utwór ten można usłyszeć już m.in. w Radiu Kaszëbë, Planeta Kielce, PR Olsztyn oraz PR Szczecin.
Podobnie jak „Zegar”, ten utwór również błyskawicznie wpada w ucho i… same nogi tańczą. Tekst jest prosty do zapamiętania, a zarazem bardzo życiowy.
Utwór jest o tym, że –dosłownie mówiąc- kto nie ryzykuje, ten nic nie ma. Każdemu w życiu potrzebna jest odrobina takiej adrenaliny i niepewności, czy się uda. Wszystko jest możliwe, nie wolno tylko stać w miejscu i załamywać się na starcie.
Życie jest takie piękne, a ten utwór dodatkowo je upiększa. Słuchając tej piosenki naprawdę – chce się żyć!. Stasha ma bardzo barwny głos, słuchając jej czuję już lato, a świat nabiera najpiękniejszych barw, we wszystkich kolorach tęczy.
Słuchając tej piosenki pomyślałam sobie, dlatego ja nie słyszałam tego wcześniej? Miałam ostatnio taką sytuację, gdzie zastanawiałam się, czy na pewno zrobiłam dobrze i, czy uda się. Dziś ta piosenka odpowiedziała mi na wszystkie pytania jednym zdaniem – „Ryzyko jest zawsze, wystarczy się nie bać”. Z pewnością gdybym znała ten utwór wcześniej dałby mi dużo do myślenia i sprawiłby, że nie denerwowałabym się tak bardzo.
KONIECZNIE POSŁUCHAJCIE :)
Zapraszam również na profil Artystki na Facebooku: https://www.facebook.com/pages/Stashka/155822121131565
Oraz na oficjalną stronę internetową: http://stashka.pl/
Za oknami już chyba wiosna. No, w każdym razie, ja już ją czuję! Słoneczko, cieplutko, ptaszki śpiewają i jest CUDOWNIE ;))
Udanego tygodnia ;)
Sia.

sobota, 13 kwietnia 2013

Magda Welc - "Kasety Mamy"

Dziś trochę o młodej, zdolnej dziewczynie... Magdalenie Welc.
Pewnie część osób kojarzy ją z telewizji. Magda była zwyciężczynią III edycji "Mam talent" (2010 r.). W programie dziewczyna zachwyciła nie tylko Jurorów, zachwyciła wszystkich telewidzów swoim niesamowitym, dojrzałym głosem wykonując piosenki "Niczego nie żałuję"- Edyty Geppert, "Do kołyski" zespołu Dżem oraz "Och życie, kocham Cię nad życie" również Edyty Geppert.
W 2011 roku wydała swoją debiutancką płytę. "Sianko na stół" to album z kolędami i pastorałkami (dwie pastorałki "Sianko na stół" i "Babci zegar" zostały napisane specjalnie dla niej).

Jej najnowszy utwór "Kasety Mamy" to swoisty hołd dla polskich legend sceny muzycznej. W piosence zostały przytoczone utwory takie jak: "Jolka, Jolka pamiętasz", "Sen o dolinie", "Cień wielkiej góry", "Bal wszystkich świętych"- z repertuaru Budki Suflera, "Radość najpiękniejszych lat", "Tyle słońca w całym mieście" Anny Jantar oraz "Nie płacz Ewka" zespołu Perfect. Autorem słów piosenki "Kasety Mamy" jest Krzysztof Cybruch, natomiast muzykę skomponował Mariusz Ostański. Premiera singla była 19 stycznia br.
W ostatnim czasie (8 kwietnia 2013) swoją premierą miał również teledysk do tego utworu. Klip został zrealizowany w amfiteatrze opolskim i oraz w lubelskim Cream Club.
"Kasety Mamy" są również zapowiedzą nadchodzącej, nowej płyty Magdy.



Osobiście, ta piosenka podoba mi się. Szczególnie wielkie wrażenie robi na mnie rockowe brzmienie utworu oraz charakterystyczna barwa głosu tej młodej, bardzo utalentowanej dziewczyny. Ja, często otwieram "pudło Mamy", przeboje z "tamtych lat" są mi bardzo bliskie... Zachęcam do posłuchania!
Pozdrawiam Sia.
P.S. Zapraszam również na stronę WWW Magdy: http://www.magda-welc.com.pl/ Oraz na FanClub Magdy na Facebooku : https://www.facebook.com/magda.welc.fanklub

środa, 10 kwietnia 2013

Dwie Premiery


Dokładnie za 6 dni będą miały miejsce premiery dwóch nowych płyt. PREMIERY: 16.04.2013 r.

Pierwszą z nich jest premiera płyty "X" zespołu IRA *. Fani na ten album czekali od blisko czterech lat. Zespół przez ten cały czas aktywnie koncertował i pracował nad nowymi piosenkami na płytę...

"X" będzie to 10. album zespołu. Na 2. płytach usłyszymy 17 singli. Pierwszy krążek będzie zawierał 11  utworów, w tym 10 premierowych, wśród nich dobrze już znane piosenki "Szczęśliwa" oraz "Taki sam".
Na drugiej płycie znajdziemy 6 piosenek, w tym 3 utwory w wersji anglojęzycznej ("Mój Bóg", "Taki sam" oraz "Styks"). Również na drugiej płycie usłyszeć będziemy mogli znaną wokalistkę Patrycję Markowską, która w duecie z Arturem Gadowskim zaśpiewa utwór "Ocean" Najnowszym singlem zapowiadającym album jest utwór "Uciekaj", którego premiera miała miejsce 12 marca br. na YouTube na oficjalnym kanale zespołu.


* IRA- polski zespół rockowy, założony w  1987 roku w Radomiu przez gitarzystę Kubę Płucisza. Ich pierwszy album zatytułowany "IRA" został wydany w 1989 r. Obecnie wokalistą zespołu jest Artur Gadowski. Do najpopularniejszych utworów zespołu należą m.in. "Parę chwil", "Nie daj mi odejść", "Taki sam", "Nadzieja", "Dlaczego nic",...



Druga płyta to "Million" Honey. 

Honorata "Honey" Skarbek po dwóch latach powraca z nowa płytą. Na płycie usłyszymy 11 utworów, wśród nich znany już wszystkim singiel "Lalalove", do którego został nakręcony również teledysk.

Można powiedzieć, że Honey zadebiutowała w... Internecie. To własnie w sieci odkrył ją jej obecny menager.

Honey prowadzi również jeden z najbardziej popularnych blogów modowo-lifestylowych w Polsce. Jej blog dziennie odwiedza ok.60 000 czytelników. Blog można znaleźć pod adresem : http://www.honorata-skarbek.com/

Jej najnowszym singlem zapowiadającym nadchodzący album jest "Nie powiem jak". Premiera utworu na YouTube odbyła się 29 marca br. Utwór wciągu 13 dni zdobył prawie 280 000 wyświetleń.




Osobiście, ta piosenka bardzo wpadła mi w ucho. Honorata Skarbek ma bardzo miły głos, co zauważyły również zagraniczne stacje muzyczne. Jako ciekawostkę dodam, że zdarzyło mi się raz usłyszeć piosenkę "No one" w zagranicznej stacji muzycznej TV, ale z pewnością ten utwór był puszczany na tej stacji nie raz ;)

PODSUMOWUJĄC :
Obojga tych Artystów lubię i słucham (inaczej nie pisałabym o nich tego postu), jednak bardziej oczekuję na premierę płyty zespołu IRA! Co prawda zespół ten nie ma tylu fanów na FB co Honey, nie ma tak dużej liczby wyświetleń najnowszego singla, nie jest tak popularny (pozornie), ale... 
  • IRA na scenie muzycznej jest od 26 lat. Przez ten czas zdobył wielu wiernych fanów i ciągle zdobywa nowych- w każdym wieku. Tego zespołu słuchają różne pokolenia, czego ja jestem "żywym dowodem". Mimo, że grupa ma już "swoje lata" na ich koncerty przychodzą dosłownie wszyscy, począwszy od ludzi starszych, którzy pamiętają początki zespołu, przez tych, którzy wychowali się na ich muzyce, po dzisiejsze pokolenie, które o zespole dowiedziało się od rodziców, z radia, z Internetu itp...
  • Zauważmy, że na nową płytę IRY musieliśmy czekać AŻ 4 lata, gdzie Honey materiał na płytę nagrała w ciągu 2 lat... No, ale na razie to o niczym nie świadczy. Poczekajmy na efekty nagrane na płycie...

Podobają Wam się te single? Który bardziej? 
Który Artysta jest "bliższy" Waszemu sercu pod względem muzyczny? 
Na którą z płyt Wy bardziej czekacie? : )
Czekam na Wasze komentarze i opinie. 
Pozdrawiam, SIA = )

wtorek, 2 kwietnia 2013

Można? Wierzę, że- można!

Witajcie.

Na początek- jest już 50. obserwatorów -DZIĘKUJĘ.
To był mój cel. Nie pisałam Wam o tym, ale postawiłam sobie cel żeby do końca miesiąca (do końca marca) zdobyć 50. obserwatorów, no i udało się. :)  :D Zapraszam do dalszej obserwacji, niedługo powracam z super notkami :)

sobota, 30 marca 2013

"Mogę Być" Maja Szymanowska!

W końcu jest!!!

Wczoraj miała miejsce oficjalna premiera nowego teledysku Mai Szymanowskiej. Maja jest młodą, debiutującą wokalistką, o niepowtarzalnym głosie i niezwykłym talencie muzycznym. Była uczestniczką III edycji "Bitwy na głosy", gdzie śpiewała w drużynie Libera.

"Mogę być" to pierwszy singiel zapowiadający debiutancki album wokalistki. 

Utwór jest o miłości. Tekst piosenki mówi o tym, że kiedy mamy już dość tego co mówią o nas inni, tych wszystkich kłamstw na swój temat, trudnych sytuacji... wtedy w naszym życiu pojawi się ktoś kto obdarzy nas miłością i będzie chciał zmienić nasz świat na lepsze. Musimy tylko w porę zauważyć ten pierwszy krok drugiej osoby, bo później... może być za późno.

W teledysku pokazane jest jak dwoje ludzi nieustanie się "mijają". Spotykają się w różnych miejscach, ale nie traktują tego jakoś wyjątkowo. Dopiero po dłuższym czasie, gdy wpadają na siebie - niby przypadkiem - coś ich "połącza". Ta chwila trwa krótko, ale dla obojga z nich znaczy wiele. Dziewczyna ma zaraz pociąg i pewnie już nigdy się nie zobaczą. Mężczyzna chce ją jeszcze zatrzymać, ale jest już za późno...

Wniosek z tego taki, że miłości nie można ignorować ani odrzucać. Jeżeli nam na kimś zależy trzeba to jasno dać tej osobie do zrozumienia, bo później może nie być już takiej okazji, a my będziemy żałować tego do końca życia. A czasu nie da się cofnąć... :)

Ale zakończenie teledysku jest otwarte i historia ta wcale nie musi się tak skończyć; sami możemy dopisać jej ciąg dalszy...





Zapraszam Was serdecznie do obejrzenia tego teledysku. 
Mam nadzieję, że ta piosenka poruszy serce każdego- tak jak poruszyła moje.

Jeżeli chcecie jako pierwsi usłyszeć kolejne piosenki Mai zapraszam na strony:
Strona na Facebooku: http://www.facebook.com/Muzyka.Maja.Szymanowska
Kanał na YouTube: http://www.youtube.com/channel/UCX9iwuphDeKCOQ45y3IrFhg

Sia.

środa, 27 marca 2013

Z cyklu WPMA: Dawid Dejf Motyka

Witajcie,
Przede mną żaden DOBRY Artysta nie umknie. ;-)

Zupełnie niedawno i zupełnie przez przypadek natrafiłam na nową piosenkę niesamowitego wokalisty. Dawid Dejf Motyka, bo o nim mowa, swoją przygodę z muzyką rozpoczął w 1999 roku. Jest finalistą programu "Start w TVN – meta na scenie". Jego pierwszy solowy utwór "To Ty" odniósł ogromny sukces, był często puszczany w rozgłośniach radiowych.
23 lutego br. premierę miał nowy teledysk Artysty "Twój czas". Utwór szybko zyskał popularność w Internecie. W ciągu miesiąca klip na YT miał ponad 200 000 odsłon.
Wokalista aktualnie pracuje nad swoją solową płytą w stylistyce pop-rock, która prawdopodobnie ukaże się pod koniec 2013 roku. Płyta wydana zostanie przez wytwórnię muzyczną Other Music.



 "Twój czas" jest to bardzo pozytywny utwór. Tekst mówi nam o tym, że trzeba zawsze marzyć, bo wszystko może się udać, musimy tylko w to uwierzyć. Wszystko to czego pragniemy może być nasze, nie możemy nigdy się poddawać.
Każdy ma czasami gorsze momenty w życiu, ale ważne jest to, żeby zawsze robić to co się kocha, nie poddawać się przez "byle co".

Ta piosenka wniosła do mojego serca dużo energii i siły. Podniosła mnie gdy już chciałam upaść. Teraz na pewno się nie poddam! Takich Artystów, którzy śpiewają z takim zaangażowaniem, pasją i emocjami aż chce się słuchać. Jestem ogromnie szczęśliwa, że trafiłam na twórczość tego Artysty. Teraz na pewno będę czekała na Jego solowy album, bo jak ma być taki jak pierwszy singiel to bo będzie świetny i warto czekać.

Jeżeli Wam również podoba się wykonanie i głos tego wokalisty gorąco zapraszam na strony tego Artysty - Już niedługo nowe piosenki!:

Facebook: http://www.facebook.com/pages/Dawid-Dejf-Motyka/186063534858652
Youtube: http://www.youtube.com/user/DawidDejfMotyka
Strona domowa: http://www.dawidmotyka.pl

Pozdrawiam, Sia
<3

czwartek, 21 marca 2013

Wiosno, gdzie jesteś ?

 Hej,
Dziś ten długo wyczekiwany, niezapomniany- dzień wagarów z kuzynką.
Udało nam się... pojechałyśmy. A WYDARZYŁO SIĘ BARDZO DUŻOOOO...

piątek, 15 marca 2013

ZASYPAŁO MNIE!

Witajcie,
Od wczoraj nieprzerywanie pada u mnie śnieg. Długo narzekałam, że wszędzie pada śnieg , a u mnie ciągle deszcz... No to wykrakałam!
Dziś rano wstałam jak zawsze, zjadłam śniadanie i poszłam do szkoły. Wyglądało normalnie, no może trochę śnieg był ok. 10 cm, ale było w miarę spokojnie.
W szkole skrócili nam lekcje.Mieliśmy mieć 6 lekcji, a ostatecznie i tak wyszliśmy po 5, bo nie było jednej nauczycieli (zasypało ją ;D) i nie robili nam zastępstwa. Wyszłam ze szkoły o 11.30... Na autobus musiałabym czekać 2 godziny, ale że mi się nie chciało postanowiłam iść 1,5 km na nogach... ZWARIOWAŁAM! Ja to jednak mam nie po kolei w głowie. . .
Idę, idę i było strasznie zimo. Wiatr wiał okropny. Prosto w twarz, tak że praktycznie nic nie widziałam. Przed mną jeszcze ktoś szedł, ale widoczność była tak słaba, że nie potrafiłam rozpoznać tej osoby (jednak po ubiorze trochę się domyślam kto to mógł być).
Wróciłam do domu i czuję, że chyba wszystko odmroziłam, a w dodatku nie miałam rękawiczek...
Czuję jak piecze mnie twarz. Nasmarowałam ją kremem, ale to nic nie daje.
Z jednej strony głupio zrobiłam, że w ogóle szłam do szkoły, ale z drugiej - pisałam spr. z geografii i miałam ściągi, więc chyba napisałam go na 5! ;D Chociaż jeden plus tego jest.
Mam nadzieję, że nie będę chora w poniedziałek, bo zwariuję.
Miałam w środę iść z kuzynką na wagary, ale w taką pogodę? Wolę siedzieć w domu- choć podobno od poniedziałku, ma robić się znowu ciepło...
Takiego śniegu to nawet na feriach nie miałam... Choć tak bardzo chciałam śnieg, ale takiego nie było. Właściwie to u mnie praktycznie w ogóle na feriach nie było śniegu- w mojej  miejscowości. No, ale ja całe szczęście nie siedziałam na feriach w domu, a tam gdzie byłam to był śnieg :)

Wracając, śmiałam się, że jestem odcięta od świata i rzeczywiście tak jest.... Droga cała biała od śniegu, wszędzie zaspy, jeszcze nie było odśnieżane i raczej prędko nie będzie. Wieje niesamowicie. Zamiecie śnieżne... Normalnie masakra.
Zresztą zobaczcie sami. Zdjęć nie przerabiałam, ponieważ uznałam, że są one w zadowalającej jakości, a chcę żeby było widać wszystko tak jak jest w rzeczywistości.
Niesamowita mgła (a raczej to śnieg, rozdmuchiwany przez wiatr!)


Droga bokiem.


To jest droga- niby główna!!!

Pozdrawiam serdecznie,
Sia.